piątek, 10 lipca 2026

"Mamo, daleko jeszcze? O rodzinie, która zamieniła wygodę na 500 kilometrów wędrówki do Częstochowy" Magdalena Meller

 



     Witajcie na Czytadłach w piątek :) Mam dzisiaj dla Was kolejną książkową propozycję. Jest ona nietuzinkowa i zdecydowanie inna od jakichkolwiek, które od lat publikuję dla Was na swoich social mediach. Najpierw napiszę Wam, w jaki sposób książka znalazła się w moich rękach, ponieważ nie jest to tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać ;)



   Jakiś czas temu dostałam maila od kobiety, która była zainteresowana współpracą. Napisała książkę i interesowała ją moja opinia na temat tej lektury. Niby nic dziwnego, w końcu również po to prowadzę swoją stronę internetową, bloga itp. Jednak, kiedy przeczytałam krótką notatkę na temat tego, o czym jest książka, w pierwszym odruchu pomyślałam, że to nie dla mnie. I nie ma tu znaczenia, że jest to reportaż, bo po takie lektury również sięgam, ale tematyka była mi obca, a sprawa wiary od dawna pozostaje tylko i wyłącznie moją sprawą i raczej się nie dzielę tymi przemyśleniami z szerszą publicznością. Dałam sobie chwilę na przemyślenie sprawy i ostatecznie stwierdziłam, że warto przeczytać coś innego, dać szansę i otworzyć się na nowe, a jednocześnie wyjść poza swoją strefę komfortu. I w ten sposób, od samej autorki, trafiła do mnie książka – reportaż.



    Magdalena Meller napisała książkę o tematyce religijnej. Nieoczywistą. Brak tu wywodów teologicznych, złotych rad i zadęcia, z którym czasem można się spotkać podczas obcowania z taką tematyką. Jest za to wiele refleksji, spostrzeżeń i porad dla wszystkich tych, którzy chcieliby kiedykolwiek wybrać się na pielgrzymkę do Częstochowy. Już sam tytuł: „Mamo, daleko jeszcze? O rodzinie, która zamieniła wygodę na 500 kilometrów wędrówki do Częstochowy” mówi wiele. Autorka razem z mężem i dwójką dzieci zdecydowała się (po 30 latach!) wrócić na szlak i na własnych nogach dotrzeć na Jasną Górę. 41 Szczecińska Piesza Pielgrzymka trwała 16 dni i podczas tego czasu cała rodzina miała okazję „poznać się” na nowo w jakże trudnych okolicznościach, bez dóbr na wyciągnięcie ręki. Można się zastanowić i zadać pytanie co skłoniło autorkę i jej rodzinę do takiego kroku? Mogli wybrać wakacje w pięknych okolicznościach przyrody, z pewną pogodą i relaksem sącząc drinka na ekskluzywnych wakacjach... Już sama autorka wspomina o tym na początku reportażu...Jednak oderwanie od dóbr materialnych na rzecz wartości duchowych stanowiło główny bodziec do podjęcia decyzji. Świat pędzi, my razem z nim i trudno oderwać się nam w życiu codziennym od ekranów, monitorów, szybkiego jedzenia, biegania za pracą, do pracy, stania w korkach i można tak wymieniać w nieskończoność...Pielgrzymka była dla Pani Magdy i jej rodziny idealnym pomysłem na to, aby uciec od pędu życia, zatrzymać na chwilę i zastanowić, co tak naprawdę jest ważne i wartościowe...



    Podczas lektury poznawałam wszystko od podstaw. Jestem totalnym laikiem i nie wiem nic na ten temat. Dzięki temu książkę czytałam z zainteresowaniem i ciekawością. Na ogromny plus zasługuje brak teologicznych wstawek - Pani Magdo, dziękuję! :), a w zamian wiele przemyśleń i refleksji kobiety, żony, a także matki troszczącej się o swoich najbliższych i o trud, który im zafundowała.



    Pielgrzymka to trudna i wymagająca droga okupiona ogromnym zmęczeniem, nierzadko bólem fizycznym, o czym wspomina autorka. Jednocześnie jest też szansą na inne, być może głębsze, spojrzenie na swoje życie i to co z nim/ w nim robimy. Bezlitosna monotonia drogi, zmęczenie fizyczne, upał, ulewa, pęcherze na stopach to tylko niektóre z niedogodności towarzyszących pielgrzymom. Jednocześnie z drugiej strony mamy hartowanie charakteru, naukę akceptacji słabości, niesamowite przyjaźnie, gościnność i dobroć napotykanych ludzi. To wszystko składa się na niesamowitą lekcję życia, która w dzieciach Pani Magdy zasiała już swoje ziarno.



    Tę liczącą niespełna 150 stron książkę przeczytałam na przysłowiowym „jednym wdechu”. Można z niej wynieść wiele mądrych i inspirujących myśli, które pozwalają na głębszą refleksję w zaciszu swojego domu i sumienia. Każdy czytelnik zabierze z tego reportażu dla siebie coś innego i jestem pewna, że to wszystko jest ważne i wartościowe. Natomiast jeśli ktoś z Was zastanawia się nad dołączeniem do grupy pielgrzymującej na Jasną Górę, to „Mamo, daleko jeszcze?” jest idealnym reportażem. Podsumowując, warto poznać tę historię, aby inaczej spojrzeć na ludzi pielgrzymujących...Serdecznie polecam :)



Wasza Aleksandra



PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję Autorce :) 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz