niedziela, 31 maja 2026

"Tajemnica zakonnika" Sylwia Kubik

 




RECENZJA PRZEDPREMIEROWA



    Weekendowe Dzień Dobry :) Jak minęła Wam sobota? Aktywnie czy bardziej leniwie na kanapie/fotelu z książką w dłoni?;) A jeśli z książką to chętnie dowiem się z którą? ;) Tymczasem dla tych z Was, którzy szukają mocnych wrażeń i dużych emocji mam coś specjalnego. Powieść, której premiera będzie miała miejsce 3 czerwca czyli już za momencik :) To historia naszej rodzimej autorki, Sylwii Kubik. I kolejny raz pisarka serwuje nam powieść z cyklu „kościelnych”. Obok „Zakochanej zakonnicy”, „Zakochanego w zakonnicy” i „Córki księdza” przyszła kolej na „Tajemnicę zakonnika”. Wszystkie te powieści czyta się niezależnie od siebie. Nie stanowią serii, ale są powieściami z kategorii duchowych.




*****

Od wydawcy


Kim staje się człowiek, który zatarł granicę między wiarą a władzą?

Dominik jest zakonnikiem, którego kazania przyciągają tłumy, a spojrzenie hipnotyzuje.

Mówi o dobru, winie, oczyszczeniu i coraz więcej osób zaczyna mu wierzyć bez zastrzeżeń.

W zamkniętym świecie reguł, modlitw i ciszy rodzi się system, w którym granice przesuwają się niepostrzeżenie.

To opowieść o charyzmie, która zamiast prowadzić, zniewala.

O wierze, która staje się narzędziem.

O słowach, które nie leczą, a ranią.

I o złu, które nie krzyczy, lecz mówi pięknie.


*****

Dla kogo jest ta historia?


    „Tajemnica zakonnika” to powieść, która nie należy do prostych, łatwych i przyjemnych. Traktuje o poważnym temacie, którego nie wolno „zamiatać pod dywan”. Powieść ta bezkompromisowo obnaża mechanizmy manipulacji wewnątrz struktur kościelnych. Autorka kolejny raz decyduje się poruszyć nadzwyczaj ważne kwestie.



    Główny bohater, Dominik, to charyzmatyczny zakonnik, którego kazania przyciągają tłumy. Do tego magnetyczna osobowość, która wręcz hipnotyzuje wiernych. Z czasem u duchownego zaciera się granica pomiędzy czystą wiarą, a bezwzględną władzą. „Tajemnica zakonnika” to opowieść o tym, jak piękne słowa i autorytet stają się narzędziem bezwzględnego zniewolenia.



    „Tajemnica zakonnika” to historia dla osób, które nie boją się trudnych tematów i dla których kościół i cała jego otoczka nie stanowią tabu i chętnie poznają rządzące wewnątrz reguły. Sylwia Kubik uchyla przed czytelnikami drzwi, przez które możemy dojrzeć nie zawsze czyste intencje u ludzi, którzy służą Bogu.



    Powieść wywołuje u czytelnika autentyczny ból, dreszcze i głęboki sprzeciw. Ogromne wzburzenie, a nawet złość to emocje, które często towarzyszą podczas lektury. Po przeczytaniu powieści jeszcze bardziej zdałam sobie sprawę z tego, jak mocny charakter, toksyczny i z ogromnym talentem oratorskim potrafi uzależnić od siebie poszukujących wsparcia ludzi.



    Jeśli gustujesz w mocnej literaturze obyczajowej i dramatach psychologicznych, szukasz prawdy, a trudne zagadnienia moralne cię nie odstraszają, sięgnij koniecznie po najnowszą powieść Sylwii Kubik „Tajemnica zakonnika”. Jej lektura tobą wstrząśnie i być może otworzy oczy na pewne kwestie. Polecam z całego serca! :)



Wasza Aleksandra


PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Filia :)


sobota, 23 maja 2026

"Róża" Anna Rybakiewicz

 



     Witajcie na Czytadłach w piękną, słoneczną i upalną sobotę :) Jestem istotą kochającą ciepło, a nawet upały, i słońce wręcz wielbię, więc dzisiaj moje zadowolenie nie powinno dziwić :) A jeśli do tego dodam jeszcze fakt, że mam dla Was recenzję najnowszej powieści Anny Rybakiewicz „Róża”, to również zapewne część z Was będzie zadowolona!



*****

Od wydawcy



Opowieść o miłości, która nie powinna się wydarzyć, o sekretach, które mogą zrujnować życie, i o nadziei, że nawet to, co utracone, można odzyskać.

W 1943 roku Tadeusz zostaje wywieziony na roboty przymusowe. Trafia do słynnej szkółki róż, gdzie z niechęcią podejmuje pracę u niemieckich właścicieli. Wśród nich jest młoda Niemka – Alma Rose. Ich pierwsze spotkania pełne są chłodu i uprzedzeń… aż do chwili, gdy wśród kwitnących krzewów, z dala od frontu, rodzi się uczucie, które może kosztować ich życie.

W 2003 roku umierająca żona wyznaje Tadeuszowi sekret, który burzy fundamenty jego powojennego życia. To, co przez lata uważał za prawdę, okazuje się kłamstwem. Wracają wspomnienia, a wraz z nimi pytanie: Czy mógł wybrać inaczej?



*****

Dla kogo jest ta historia?


    Premiera najnowszej powieści Anny Rybakiewicz miała miejsce zaledwie trzy dni temu, 20 maja, więc zapewne spora część z Was jeszcze nie poznała tej historii. Jestem tutaj dziś po to, abyście jak najszybciej „wzięli się” za lekturę „Róży”, bo ta historia łamie serce i jednocześnie zmusza do refleksji nad pamięcią i stratą. I jak zwykle, powtarzam to już do znudzenia, ale Anna Rybakiewicz posiada tę niezwykłą umiejętność przelewania skrajnych emocji na papier. I robi to nadzwyczajnie, z wyczuciem i klasą – uwielbiam jej emocjonalność i pióro.



    „Róża” to poruszająca powieść obyczajowo – historyczna. Przeplata czasy II wojny światowej z rokiem 2003. Fabuła skupia się na zakazanym uczuciu między Tadeuszem (polskim robotnikiem przymusowym), a Almą (Niemką) oraz skrywanych przez lata sekretach, które burzą spokój bohaterów. I to właśnie ów jeden, najważniejszy sekret zburzy całkowicie życie Tadeusza...Dlaczego? Czego takiego dowie się mężczyzna po wielu latach życia z żoną? Jaki sekret trzymała w ukryciu i dbała aby nie ujrzał on światła dziennego? I czy w końcu Tadeusz będzie w stanie normalnie żyć i funkcjonować po odkryciu całej prawdy? Nie odpowiem Wam na te pytania, ale musicie mi uwierzyć na słowo...ta historia Wami wstrząśnie! Daję Wam gwarancję! ;)



    Powieść czytałam z ogromną przyjemnością, pomimo tego, że czasami łza zakręciła się w oku, a pytanie „dlaczego tak musiało być?” cisnęło się na usta...”Róża” dołącza do kolekcji moich ulubionych książek Anny Rybakiewicz. Ma już swoje honorowe miejsce na półce, bo tylko na takie zasługuje. Bardzo Was proszę, przeczytajcie tę książkę. Zawładnie Waszym sercem, głową i umysłem na zawsze! :) a na kwiat róży od teraz będę patrzyła już zupełnie inaczej ...



Wasza Aleksandra


PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Filia :)


piątek, 22 maja 2026

"Dobranoc" Joanna Kordula

 



     Witajcie na Czytadłach w piąteczek! :) I od razu przechodzę do konkretów ;) Lubicie debiuty? Czekacie na nowych pisarzy? Jesteście ciekawi ich pióra? Ja zawsze z ogromną ciekawością zerkam na historie autorów, których nie znam. Dzięki uprzejmości wydawnictwa Mięta miałam okazję poznać debiut autorki już kilka dni temu. Premiera książki miała miejsce 20 maja, czyli zaledwie dwa dni temu. A jaka to powieść? UWAGA, UWAGA!!! To książka debiutującej Joanny Korduli o intrygującym tytule: „Dobranoc”. I nie bez powodu prosiłam o uwagę, bo ta historia to dopiero pierwszy tom trylogii o przyjaźni, bliskości i dorastaniu, który czyta się WYŚMIENICIE! I ja już teraz wyczekuję z niecierpliwością na kolejne tomy.




*****

Od wydawcy



W niedużym mieście dorasta troje oddanych przyjaciół. Spokojny i poukładany Kamil jest odwzajemnioną miłością Basi. Michał to pierwszy przystojniak w miasteczku, ambitna gwiazda sportu i niestety również płomienny wielbiciel Basi. Żeby nikogo nie zranić, każde z trojga przyjaciół ukrywa swoje uczucia. Wyjawienie tajemnicy wywraca ich życie do góry nogami i wystawia przyjaźń na wielką próbę.


Czy ta bliska relacja przetrwa lata rozłąki, a uczucia w tym czasie osłabną? Co jeszcze przyszykował dla nich los? 


„Dobranoc” to pierwszy tom trylogii o przyjaźni, bliskości i oddaniu.




*****

Dla kogo jest ta historia?



    „Dobranoc” to bardzo udany debiut obyczajowy, który początkowo czyta się lekko i przyjemnie i absolutnie nic nie zapowiada zwrotu akcji, który następuje...Jednym słowem książka wzrusza i porusza; dotyka tematów trudnych i wymagających. Autorka akcję powieści skupiła na trójce oddanych przyjaciół z małego miasteczka: Basi, Kamilu i Michale. Każdy z nich jest inny i różni ich wiele, jednak łączy przyjaźń.



    Aby nie niszczyć łączącej przyjaciół więzi, każde z nich ukrywa swoje prawdziwe emocje. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, dochodzi do tragedii, która wystawia ich przyjaźń na próbę i zmusza Basię do ucieczki i wyjazdu do Anglii. Historia prowadzona jest w dwóch liniach czasowych (współczesność oraz młodość bohaterów), a przeszłość poznajemy dodatkowo dzięki wpisom z pamiętnika nastoletniej Basi.



    Emocje, które towarzyszyły mi podczas czytania tej powieści to przede wszystkim sympatia do bohaterów, ale też głęboki smutek, poczucie niesprawiedliwości i krzywdy. Trudy dorastania, siła pierwszej miłości czy w końcu bolesne sekrety; tego wszystkiego możecie się spodziewać po powieści Joanny Korduli „Dobranoc”. Skąd taki tytuł? Aby tego się dowiedzieć musicie sięgnąć po tę historię i dać się porwać relacji trójki przyjaciół. Bardzo zachęcam do lektury tej powieści. Znajdziecie tutaj nostalgiczny klimat małych miejscowości, zaskakujący ładunek emocjonalny i wątek dynamiczny z sekretami z przeszłości, który nadaje powieści charakteru :)



    Autorka napisała historię, która spodoba się fanom wielowątkowych powieści obyczajowych, miłośnikom motywów drugiej szansy i czytelnikom, którzy lubią skomplikowane relacje z motywem trójkąta miłosnego ;) Ale zdecydowanie nie jest to historia z serii tych słodkich i cukierkowych. I mogę Wam zdradzić, że po przekartkowaniu ostatniej strony żałowałam, że to już koniec i trzeba czekać na ciąg dalszy…;) Lepszej rekomendacji nie potrafię już wam dać;) Tak więc czytajcie jak najszybciej! ;)



Wasza Aleksandra


PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Mięta :) 


niedziela, 17 maja 2026

"Najmniejszy słoń świata" Maciej Szymanowicz

 



 Witajcie na Czytadłach w niedzielę! :) Dzień Dziecka zbliża się wielkimi krokami i w związku z tym mam dzisiaj propozycję dla najmłodszych. Odkryłam książkę, która mnie zachwyciła i która jest już na rynku wydawniczym od prawie 12 lat! Nie mam pojęcia jak to się stało, że dopiero teraz ta wyjątkowa pozycja wpadła w moje ręce...Spędziłam przy niej zabawne chwile, a z autopsji wiem, że dzieciakom też bardzo się podoba! ;) „Najmniejszy słoń świata” to historia o tytułowym słoniku, który nie chce dorosnąć. Pragnie być jak najmniejszy, aby przecisnąć się przez kraty zoo i wyruszyć na poszukiwanie Afryki :) Brzmi niewiarygodnie? A to dopiero początek tej historii ;)




*****

Od wydawcy



Musicie wiedzieć, że dla słoni zima jest zjawiskiem dość rzadko spotykanym. Przecież w ich ojczyźnie, Afryce zimy nie ma wcale. Tam nigdy nie pada śnieg i zawsze jest ciepło. Ale nasz Słonik przyszedł na świat daleko od swojej ojczyzny. Urodził się w zoo, w środku miasta.



Pierwsza książka napisana przez jednego z najciekawszych polskich ilustratorów książek dla dzieci. Autor opowiada historię słonika, który rodzi się w zoo. Rodzice wspominają maluchowi, że ich prawdziwym domem jest Afryka, nie zagroda w mieście. Wtedy słonik postanawia przestać jeść i zmaleć – tak bardzo, żeby móc się przecisnąć przez kraty i wyruszyć w świat. Czy podróż słonika okaże się wspaniałą przygodą? Jakie niebezpieczeństwa czekają na ciekawskiego malucha? No i czy uda mu się ostatecznie dotrzeć do Afryki?



*****

Dla kogo jest ta historia?



    „Najmniejszy słoń świata” to książka dla wszystkich niezależnie od wieku. Bawią się przy niej dzieci, młodzież i dorośli, poważni panowie i dystyngowane panie i naprawdę wiem co mówię! Jestem zakochana po uszy w tej historii, a ilustracje to kolejny atut tej przepięknej książki. Wykonał je uznany polski ilustrator, Maciej Szymanowicz. To on również jest autorem historii o najmniejszym słoniku.



    Najmniejszy słoń świata” to mądra, pełna humoru i ciepła opowieść o wolności, odwadze i poszukiwaniu własnego miejsca na ziemi, idealnie trafiająca w gust młodszych uczniów szkoły podstawowej.



    Tytułowy bohater przychodzi na świat w miejskim ogrodzie zoologicznym. Gdy dowiaduje się od rodziców, że ich prawdziwym, pełnym wolności domem jest Afryka, rodzi się w nim wielkie marzenie. Aby uciec z niewoli, słonik wpada na nietypowy pomysł: celowo przestaje jeść, by zamiast rosnąć – zmaleć na tyle, by bez trudu przecisnąć się między kratami zoo. Gdy plan się udaje, maluch wyrusza w pełną przygód i niebezpieczeństw podróż w nieznane. Po drodze uczy się czytać i pisać, a losy rzucają go m.in. w otoczenie uczniów czwartej klasy szkoły podstawowej. Jaki los czeka słonika? Czy odnajdzie Afrykę?



    Ze względu na specyficzny humor i nawiązania szkolne książka jest przeznaczona dla dzieci od 7 roku życia, jednak oczywiście można ją czytać młodszym czytelnikom. To co zwraca uwagę, to bardzo bogate słownictwo oraz komizm językowy. Autor bawi się formą, wymyśla śmieszne imiona bohaterom ( np. Euglena Orzęska) i serwuje dzieciom inteligentny humor sytuacyjny.



    „Najmniejszy słoń świata’ może się pochwalić genialną warstwą wizualną. Ilustracje, które zawarte są w książce niesamowicie pobudzają wyobraźnię i sprawiają, że odbiór historii jest jeszcze bardziej wyjątkowy. Do tego książka ma głębokie i nienachalne przesłanie. Tęsknota za wolnością, odmienność oraz determinacja w dążeniu do celu to tematyka, którą przemyca nam autor pomiędzy kolorowymi obrazkami ;)



    Podsumowując, „Najmniejszy słoń świata” to pozycja obowiązkowa w domowej biblioteczce. Bawi dzieci i dorosłych, skłania do mądrych rozmów i zachwyca oprawą graficzną. To literatura dziecięca najwyższej próby. Koniecznie przeczytajcie i sprawcie prezent komuś na Dzień Dziecka ;)




Wasza Aleksandra 


środa, 13 maja 2026

"To nie było na zawsze" Gabriela Gargaś

 



     Witajcie na Czytadłach! Mamy już środę, a dla mnie środa to taki mały piątek ! :) I od razu przechodzę do przepięknej, wartościowej, subtelnej i napisanej wyjątkowym językiem powieści...Kocham książki obyczajowe z historią w tle, a do tego jak są napisane mądrze i można z nich czerpać garściami wyjątkowe myśli dotyczące życia, to taką lekturę biorę w ciemno! I zapytam Was od razu! Znacie powieści Gabrieli Gargaś? Ma już ich sporo na swoim koncie i jeśli zdążyliście poznać jej pióro, to wiecie jak poetycko i subtelnie pisze. Jej najnowsza powieść „To nie było na zawsze” wciągnęła mnie w wir wydarzeń, spowodowała szybsze bicie serca, a na twarzy naprzemiennie pojawiała się radość i smutek. Autorka to prawdziwa królowa emocji!!!




*****


Czy można zbudować nowe życie na fundamentach dawnego bólu?
Zamojszczyzna, czas wojny. Łucja i Janek byli tylko dziećmi, gdy los wystawił ich na najcięższą próbę. Wspólne przetrwanie piekła pacyfikacji połączyło ich więzią, której czas nie zdołał zatrzeć, choć powojenna zawierucha rozdzieliła ich drogi na lata.


Warszawa, lata pięćdziesiąte.
Stolica mozolnie podnosi się z gruzów, a bohaterowie próbują poskładać swoją codzienność. Janek cegła po cegle wznosi fundamenty nowego świata. Łucja ucieka w rutynę, by zagłuszyć wspomnienia wojennego chaosu. Gdy spotykają się po latach, okazuje się, że przeszłość wcale nie została zamknięta. Między dawnymi przyjaciółmi rodzi się uczucie, które nie powinno mieć prawa bytu.
Janek jest związany z Zuzanną – piękną kobietą, która coraz bardziej pogrąża się w chorobie i własnych obsesjach. Kiedy losy żony Janka splatają się z mroczną tajemnicą śmierci pewnego literata, bohaterowie stają przed dramatycznym pytaniem: czy miłość daje prawo, by porzucić odpowiedzialność za drugiego człowieka?



*****

Dla kogo jest ta historia?


    „To nie było na zawsze” to kolejna z powieści Gabrieli Gargaś, która mnie oczarowała, a nawet zachwyciła! I nie przesadzam ! Autorka napisała niezwykle poruszającą historię.


    Główni bohaterowie, Łucja i Janek, poznają się w dzieciństwie w bardzo trudnych okolicznościach i wówczas Janek składa dziewczynce obietnicę...Ich drogi z powodu wojennej zawieruchy się rozchodzą, po to, aby po latach ponownie się skrzyżować. Rodzi się uczucie, które napotyka szereg trudności...I jeżeli w tym momencie jesteście pewni, że to głównie romans, to nawet nie wiecie jak bardzo się mylicie.



    Gabriela Gargaś w swojej najnowszej książce ukazuje nam konflikt moralny z którym muszą się zmierzyć główni bohaterowie. Autorka we wręcz genialny sposób kreśli portrety psychologiczne bohaterów zmagających się z powojenną traumą, poczuciem winy i samotnością. Powieść dotyka bardzo wielu problemów i wątków życia, nie ogranicza się tylko do toczącej się wojny. Autorka w bardzo mądry sposób przybliża nam życiowe prawdy, które wydają się oczywistością, a o których najczęściej zapominamy.



    Książkę czyta się błyskawicznie, a na koniec historii pozostaje żal, że ta czytelnicza przygoda nie trwa dłużej. Muszę się przyznać, że niesamowicie zżyłam się z bohaterami i kiedy przewróciłam ostatnią kartkę powieści, było mi szczerze przykro. Koniecznie musicie poznać tę historię, bo zapada głęboko w serce i pamięć !



    Styl pisarski Gabrieli Gargaś jest subtelny, ale jednocześnie niezwykle przejmujący i pełen mądrych, zapadających w pamięć refleksji nad ludzkimi wyborami. Niewiele jest historii, które tak bardzo zapadły mi w pamięć i pozostały w sercu. „To nie było na zawsze” to prawdziwa perełka, która przeniesie Was w czasy trudne, ale warte poznania. Przeczytajcie proszę tę powieść! To jedna z tych, które pozostaną w Was na zawsze.



Wasza Aleksandra


PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Filia :)



poniedziałek, 11 maja 2026

"Tam, gdzie rzeki wstrzymują swój bieg" Maria Paszyńska

 



     Witajcie na Czytadłach w poniedziałek :) Skoro poniedziałek, to nowy tydzień, a na osłodę, jak zwykle mam dla Was powieść. Jej premiera była kilka dni temu, 6 maja. Tak więc świeżynka, ale od autorki, której jestem pewna w 100 procentach i jej powieści biorę w ciemno! :) Mam na myśli Marię Paszyńską i jej najnowszą powieść „Tam, gdzie rzeki wstrzymują swój bieg”. Ta historia jest w moim odczuciu napisana troszkę inaczej niż poprzednie powieści autorki, ale ja przepadłam w tej fabule od pierwszego zdania! ;)




*****

Od wydawcy



Opowieść o przyrodzie, marzeniach, rozczarowaniach, nadziei, lęku i odwadze, przyjaźni, postępie, nade wszystko zaś o miłości, która zawsze i wszędzie zdolna jest zmieniać świat.



Ignacy Antczak, młody nauczyciel z Warszawy, pragnie podążać za swoimi marzeniami. Chce mieć realny wpływ na kształt rzeczywistości i jest głęboko przekonany, że wie jak to zrobić. Polesie, najbardziej tajemnicza, dzika i niezbadana kraina Drugiej Rzeczypospolitej, świat utkany z mgieł, torfowisk i rzek wydaje mu się doskonałym miejscem na zrealizowanie życiowych planów. Wyrusza w podróż, która na zawsze odmieni jego los. Kraina surowego piękna i wielkiej samotności staje się dla Ignacego polem walki z zabobonem, analfabetyzmem, lecz także z własnymi planami, ideałami i marzeniami. Nic nie jest tu takie, jakim miało być, a nieoczekiwane spotkanie z miejscową dziewczyną zmusza go do weryfikacji przekonań i podjęcia próby spojrzenia cudzymi oczami na świat, w którym kryje się o wiele więcej niż gotów był przypuszczać.



Co znajdzie za zasłoną mgieł? Czy w wśród ludzi żyjących w doskonałej symbiozie z naturą odkryje własne szczęście? Czy wspólna historia dwojga ludzi pochodzących z całkiem różnych światów jest z góry skazana na przegraną? Czy w imię miłości można wyrzec się samego siebie? I czy w ogóle powinno się próbować?



*****

Dla kogo jest ta historia?



    Zacznę od tego, że powieść wciągnęła mnie od pierwszego spojrzenia, wejrzenia, zdania. Zaczynając od okładki, która jest sielankowa, spokojna i w pięknej kolorystyce, przez wnętrze i fabułę, a kończąc na głównym bohaterze – nauczycielu. Sama na co dzień pracuję w oświacie stąd moja słabość do Ignacego Antczaka, głównego bohatera powieści.



    Ignacy, zderza się z ogromną ścianą, w postaci mieszkańców Polesia. Nauka, pogłębianie swoich zainteresowań, umiejętność czytania czy pisania stanowią odległe czynności, którym chcą się poddać mieszkańcy. Na pierwszym miejscu stawiają bowiem pracę, nierzadko w polu i ogrom obowiązków wynikających z posiadania gospodarstw domowych i zwierząt. Nauczyciel zderza się z surową rzeczywistością bagiennej przyrody, analfabetyzmem mieszkańców i ich chłodnym przyjęciem. Z biegiem czasu poznaje tubylców, ich życie i sposób funkcjonowania jednak czy to wystarczy aby wzbudził zaufanie i sympatię? Jak ułoży się życie Ignacego, w tej słynącej z surowości natury, krainie? I czy zyska sympatię mieszkańców Polesia? Tego dowiecie się sięgając po najnowszą powieść Marii Paszyńskiej.



    „Tam, gdzie rzeki wstrzymują swój bieg” to nastrojowa historia o marzeniach, przyjaźni, odwadze oraz miłości, która zmienia postrzeganie świata. To także powieść o walce z analfabetyzmem i zabobonem oraz swoimi wyobrażeniami, bo nic nie jest dla Ignacego takie, jakie miało być i jak sobie wyobrażał. Dajcie się wciągnąć mieszkańcom Polesia w ich świat pełen pracy i życia w zgodzie z naturą. To wyjątkowa powieść, którą się pochłania. Ogromnie polecam! :)



Wasza Aleksandra

PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Filia :)



niedziela, 3 maja 2026

"Zakochaj mnie" Agnieszka Olejnik

 



     Witajcie na Czytadłach w niedzielę! Dobiega końca majówka, ale w tym roku nie możemy na nią pogodowo narzekać. Jest pięknie, ciepło i słonecznie :) Ten, kto zdecydował się na wyjazd trafił jak w totolotka ;) Bo jak jest z pogodą w Polce nikomu mówić nie muszę ;) Ale przechodząc do sedna, mam dziś wyjątkową pozycję – RECENZJĘ PRZEDPREMIEROWĄ! :) Dzięki uprzejmości wydawnictwa Filia spędziłam świetnie czas z najnowszą powieścią Agnieszki Olejnik „Zakochaj mnie” :) Jej premiera już za chwilkę, 6 maja, a tymczasem posłuchajcie dlaczego warto sięgnąć po tę historię ;)





*****

Od wydawcy



Po utracie kogoś, kogo kochała najbardziej na świecie, Sandra pogrąża się w apatii. Żeby pomóc jej stanąć na nogi, starsza siostra zabiera ją na wyprawę do Peru, aby – jak mówi – na nowo zakochać dziewczynę w życiu. Jak to jednak bywa, w podróży niewiele rzeczy idzie zgodnie z planem, począwszy od opóźnionych samolotów, a skończywszy na bagażu zagubionym gdzieś między Amsterdamem a Limą.





Siostrzeństwo, przyjaźń do grobowej deski, samotność, tęsknota i miłość z widokiem na Machu Picchu – wszystko to splata się w wielobarwną opowieść niczym nitki peruwiańskiego pledu z alpaki.

I tak jak w życiu – kto szuka, ten znajduje. Nawet jeśli nie zawsze to, czego się spodziewał.



*****

Dla kogo jest ta historia?



    „Zakochaj mnie” to historia o siostrzeństwie i sile tej więzi; o miłości i tęsknocie, o mierzeniu się z żałobą i żalem, ale także o radości płynącej z życia i o nadziei na lepszy czas…



    Najnowsza powieść Agnieszki Olejnik pochłonęła mnie całkowicie. Jestem pewna, że jest to historia, którą czyta się szybko i z ogromną ciekawością, ponieważ właśnie tak było ze mną. To historia tak bardzo „swojska”, taka, która może się przytrafić każdej z nas. Dlatego zapewne fabuła wciągnęła mnie w 100 %, a każda kolejna przewracana przez mnie strona dawała mi nadzieję na to, że losy Sandry ułożą się tak, jak powinny. Kto w końcu nie lubi szczęśliwych zakończeń? ;)



    Sandra nie ma łatwego życia. Po śmierci synka, próbuje na nowo stanąć na nogi, a jej starsza siostra chce jej w tym pomóc. Podstępem „werbuje” Sandrę na objazdową wycieczkę po Peru stawiając sobie za cel wyrwanie Sandry z apatii. Jak potoczą się losy sióstr? Co ma do zaoferowania Peru i towarzysze podróży oraz irytujący przewodnik? I w końcu czy Sandra ponownie zakocha się w życiu? Wybierzcie się wspólnie z bohaterami na nietuzinkową wycieczkę po Peru, gdzie widoki zapierają dech w piersiach, a Danka swoją energią może obdzielić kilka osób ;) I pamiętajcie! Droga każdego z nas (podobnie jak u bohaterów) to podróż, za zakrętem której czekają nas ciekawe przygody ;) Dlatego warto ryzykować i czasami wyjechać daleko, aby zmienić perspektywę i okoliczności przyrody, złapać dystans i ujrzeć świat w innych barwach ;)



Wasza Aleksandra



PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Filia :)