niedziela, 19 kwietnia 2026

"Nie nazywaj tego miłością" Maria Madej

 



 Witajcie na Czytadłach :) Dzisiaj mam dla Was recenzję przedpremierową. Dzięki uprzejmości wydawnictwa Filia miałam okazję poznać najnowszą powieść Marii Madej pt „Nie nazywaj tego miłością”. Powieść przeczytałam w ciągu dwóch dni i już mogę Wam polecać ją z całego serca. Jej premiera będzie miała miejsce 29 kwietnia i daję Wam słowo, że jest to historia, którą warto poznać!!!



*****

Od wydawcy



Najtrudniejsze nie jest odejść od kogoś, kto cię krzywdzi. Najtrudniejsze jest przyznać się przed sobą, że nazywałam to miłością.



Ostatnie wspólne lody pod pomnikiem Mickiewicza i obietnica, że za dwadzieścia lat spotkają się w tym samym miejscu. Karolina, Lena i Patrycja wierzyły, że świat stoi przed nimi otworem. Dla Patrycji progiem do dorosłości miały być studia i marzenia o pisaniu. Nie spodziewała się jednak, że najtrudniejszą lekcję odbierze u boku Marka.



Początkowo wszystko było jak ze snu – czułość, wrażliwość i obietnice. Jednak z każdym dniem, zamiast rozkwitać, Patrycja stawała się coraz mniejsza. Cień chłopaka, który poprzysiągł, że nigdy nie pozwoli sobą sterować, zaczął przesłaniać jej własne pragnienia.



To historia o gubieniu siebie w milczeniu i o bolesnej drodze do momentu, w którym spokój i bezpieczeństwo stają się cenniejsze niż każda, nawet najbardziej namiętna burza.



*****

Dla kogo jest ta historia?


    „Nie nazywaj tego miłością” to powieść o przyjaźni, takiej prawdziwej, która nie kończy się wraz z upływem czasu. To historia także o miłości, która wydaje się tą prawdziwą i jedyną, a okazuje się inaczej...To w końcu historia o traumach i o tym jak dzieciństwo, młodość i rodzina w której wzrastamy wpływa na to, jacy jesteśmy w dorosłym życiu…



    Maria Madej stworzyła powieść emocjonalną, którą czytałam z wypiekami na twarzy i której wróżyłam inny koniec. Czy autorka mnie zaskoczyła? Oczywiście! Czy zżyłam się z bohaterami? Jak najbardziej! Do tego stopnia, że przez część książki byłam zła na główną bohaterkę i jej postępowanie. Nie rozumiałam jej zachowania i wyborów...I dlatego uważam, że tę powieść TRZEBA KONIECZNIE poznać! Bo skoro wywołuje takie emocje, uczucia i przemyślenia, to znaczy, że spełniła swoją rolę!!!



    Nie sugerujcie się tytułem...To nie jest kolejne lekkie romansidło dla kobiet! To powieść obyczajowa, która traktuje o poważnych problemach. Jednym słowem „Nie nazywaj tego miłością” to wartościowa książka dla każdego dorosłego czytelnika bez względu na płeć. I jeszcze jedno! Warto podążać za marzeniami...i o tym też jest ta historia…;) Czytajcie, bo warto! :)



Wasza Aleksandra


PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Filia :) 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz