Witajcie na Czytadłach :) Święta, święta i po świętach...ja już zapomniałam, że w ogóle były…;) Jestem wręcz „zakopana” w książkach, a jak wiadomo, nie samymi książkami człowiek żyje…;) Ale mam coś dla tych z Was, którzy w literaturze wojennej szukają przede wszystkim emocji i portretów psychologicznych kobiet, a nie tylko suchych faktów historycznych.
3…
2…
1…
I jest! „Ulice, które pamiętały wojnę” Wioletty Filipowskiej to poruszająca powieść obyczajowa z tłem historycznym.
*****
Od wydawcy
Wojna
odebrała Apolonii wszystko – dom, przyjaciółki i poczucie
bezpieczeństwa. Razem z matką i młodszą siostrą trafia do
okupowanej Łodzi, gdzie codzienność staje się nieustanną walką
o przetrwanie, a drobne radości są prawdziwymi skarbami.
Pewnego
dnia podczas podróży poznaje Julka – chłopaka, który staje się
jej ostoją i pierwszą prawdziwą miłością. Gdy Julek nagle
znika, Apolonia musi odnaleźć w sobie siłę, by zacząć życie od
nowa.
Na
jej drodze pojawiają się również kobiety pełne pasji i
charakteru: szalona Stefania nie-Poniatowska, Chuda Edka, której
życie nie szczędziło trudów, oraz sprytna Felusiowa, twarda z
pozoru, a o miękkim sercu. Każda z nich wnosi coś wyjątkowego do
życia Apolonii, a wszystkie łączy jedna cecha – niezwykła siła,
dzięki której można przetrwać nawet w najtrudniejszych czasach.
TO
OPOWIEŚĆ O STRACIE I MIŁOŚCI, O PRZYJAŹNI, ODWADZE I NADZIEI,
KTÓRA POTRAFI ROZKWITNĄĆ NAWET W CIENIU WOJNY.
*****
Dla kogo jest ta historia?
Powieść Wioletty Filipowskiej skupia się na losach kobiet w okupowanej Łodzi, pokazując ich siłę, wolę przetrwania oraz trudną codzienność w cieniu wojny. Lektura nie jest łatwa. Autorka sugestywnie oddaje emocje i dylematy bohaterek, a także obraz wojny widziany oczami dziecka, które pragnie jedynie normalnego dzieciństwa.
Powieść jest tak bardzo przepełniona emocjami, że trudno przeczytać ją „na raz”. Wszyscy wielbiciele powieści historycznych powinni być usatysfakcjonowani. Powieść jest pełna bólu, ale jednocześnie także pełna nadziei i życzliwości. Wioletta Filipowska stworzyła historię, którą bezdyskusyjnie warto poznać.
Do literackich debiutów często podchodzę z rezerwą, bo nigdy nie wiadomo co kryje się pod piękną okładką...Nigdy nie wiem, czy autor/ka i jej pióro przypadną mi do gustu. Niczym podczas randki w ciemno poznaję poszczególne wyrazy, zdania, fragmenty, które później łączę w całość i obserwuję jak toczy się fabuła…
„Ulice, które pamiętały wojnę” to historia, którą warto poznać. To taki debiut, który jest wart każdej minuty mu poświęconej. Z czystym sumieniem i radością polecam Wam tę powieść pełną emocji i wzruszeń.
Wasza Aleksandra
PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Filia :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz