Licznik odwiedzin

poniedziałek, 27 lipca 2026

"Nadzieje" Melka Kowal

 



 Witajcie na Czytadłach w poniedziałek :) Mam dzisiaj dla Was książkę, która stanowi czwarty tom, ale nie musicie znać poprzednich części, aby przeczytać „Nadzieje” Melki Kowal, bo tę powieść mam na myśli.



*****

Od wydawcy



Nadzieje. Uważaj, czego sobie życzysz!



Ile z Was dało byłemu drugą szansę? Choć wszystko na niebie i ziemi mówiło Wam, by tego nie robić?



Erin jest niepoprawną romantyczką i bestsellerową autorką pikantnych romansów. W swoich książkach tworzy idealne historie miłosne, ale jej własne życie uczuciowe to samotność, nieudane randki i mężczyźni, którzy zawsze odchodzą. Dlatego podczas niewinnego babskiego wieczoru, uzbrojona w prosecco, frustrację i desperacką potrzebę zmian, Erin postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i skorzystać z… dość nietypowych usług. Bo niby co jeszcze mogłoby pójść nie tak? Poza tym, że WSZYSTKO?



Jednak złe wieści, gorycz i butelka wina to zdecydowanie niezbyt dobrzy doradcy, a już na pewno nie wtedy, gdy szukasz miłości. Seria kolejnych fatalnych decyzji szybko zamienia życie Erin w kompletny chaos. Medialny skandal wszech czasów, w który przypadkiem się wplątuje, to tylko początek jej kłopotów… Dramat w rodzinie, widmo bankructwa, utrata fanek... I właśnie wtedy w jej życiu pojawia się mężczyzna z przeszłości – taki, którego niestety nie da się nie lubić i którego trudno byłoby jeszcze raz nie pokochać. I taki, któremu jeszcze trudniej jest wybaczyć złamane serce.



W świecie pełnym nieodpowiednich facetów i błędnych wyborów Erin musi zmierzyć się nie tylko z konsekwencjami swoich wyborów, ale przede wszystkim ze sobą. Czy wszystkie najgorsze rzeczy przytrafiały jej się dlatego, że nie umiała być sama? I czy w tym emocjonalnym chaosie będzie potrafiła napisać swoje własne szczęśliwe zakończenie?

Nadzieje” Melki Kowal to opowieść o złudnych pragnieniach, które nie zawsze powinny się spełniać, i prawdziwej miłości, która przychodzi w odpowiednim momencie. Pełna humoru, emocji i nieoczywistych zwrotów akcji historia pokazuje, że czasem najtrudniejszą relacją, jaką musimy zbudować, jest ta z samym sobą.



*****

Dla kogo jest ta historia?


Nadzieje” to czwarty tom i zarazem finał popularnej serii obyczajowo-romansowej „Maski” wydanej przez Wydawnictwo Literackie.





    Główną bohaterką powieści jest Erin, autorka pikantnych romansów i niepoprawna romantyczka. W swoich książkach kreuje idealne związki, natomiast jej życie uczuciowe to pasmo klęsk i porażek. Fabuła powieści skupia się na motywie drugiej szansy, kiedy w życiu Erin ponownie pojawia się jej były partner. Autorka pokazuje nam wewnętrzny emocjonalny chaos bohaterki, która niejednokrotnie miota się i nie wie jak postąpić.





    Erin to bohaterka, która może być Czytelnikowi bardzo bliska. Popełnia błędy, mierzy się z problemami i nie jest „krystaliczna” w swoim postępowaniu. Autorka zręcznie przeplata momenty komediowe z trudniejszymi, wymagającymi przemyśleń. Książkę czyta się bardzo szybko.





    Myślę, że najsilniejszym punktem tej powieści jest lojalność i bezwarunkowe wsparcie paczki przyjaciółek. Wątek przyjaźni jest rozbudowany i mocno podkreślony w wielu momentach historii.



    Melka Kowal postawiła na tzw. zrównoważoną pikanterię. Mimo, że jej bohaterka pisze erotyki, ona sama stawia na subtelne budowanie napięcia i bardzo dojrzałe podejście do bliskości.



    A teraz łyżka dziegciu ...być może natłok wątków pobocznych czy zachowanie głównej bohaterki mogą czasami przytłaczać i powodować odczucie „ciężkości” lektury, jednak ja bawiłam się przy tej historii bardzo dobrze i dlatego znajduje się ona w moich polecajkach ;) Oczywiście, pamiętajcie o tym, że wszystkie recenzje/opinie, które zamieszczam są w stu procentach subiektywne i każdy z Was może mieć inne odczucia. Dlatego najlepiej będzie, jeśli sięgniecie po tę powieść i sami ocenicie jej walory, do czego bardzo Was zachęcam :) Z książkowym pozdrowieniem :*



Wasza Aleksandra



PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu ;) 


czwartek, 23 lipca 2026

"Z pamiętnika Klary" Paula Szpunar

 



    Witajcie na Czytadłach w czwartek :) Za chwilę weekend, a ja mam idealną propozycję dla wszystkich, którzy kochają książki z mocnym tłem historycznym. Dzisiejsza pozycja, o której chcę Wam opowiedzieć to debiut dziewczyny z Bydgoszczy, mojego rodzinnego miasta, więc tym bardziej byłam ciekawa tej historii. I mogę powiedzieć tylko tyle: jestem ogromnie szczęśliwa, że ta książka trafiła w moje ręce, bo niesamowicie czyta się o swoim mieście w czasach współczesnych, a jeszcze ciekawiej jak wydarzenia dotyczą czasów sprzed wielu lat i pokazują miasto z zupełnie innej perspektywy…




*****

Od wydawcy



Co może zmienić jeden stary, zniszczony pamiętnik?

Julia, młoda bydgoszczanka, przeżywa trudny moment w życiu. Kryzys w związku, napięte relacje z matką i poczucie, że grunt usuwa jej się spod nóg, sprawiają, że coraz bardziej gubi się we własnej codzienności. Wszystko zmienia się w chwili, gdy przypadkiem trafia na tajemniczy zeszyt ukryty wśród rodzinnych pamiątek. Na pierwszej stronie widnieje dedykacja dla Debory, a na kolejnych przejmujące wspomnienia Klary, prowadzące czytelnika w sam środek wojennej Bydgoszczy.


Z każdą przeczytaną stroną Julia coraz mocniej zanurza się w historię, która miała zostać zapomniana. Losy Klary odsłaniają nie tylko dramat okupacyjnej codzienności, ale także bolesne sekrety skrywane przez kolejne pokolenia kobiet. Przeszłość zaczyna splatać się z teraźniejszością, a odpowiedzi, których szuka bohaterka, okazują się bardziej poruszające, niż mogła przypuszczać.



„Z pamiętnika Klary” to poruszająca opowieść o pamięci, stracie, miłości i rodzinnych ranach, które nie znikają mimo upływu lat. To również literacki hołd dla dawnej Bydgoszczy i kobiet, które musiały odnaleźć w sobie siłę, by przetrwać najtrudniejsze chwile. Pełna emocji, tajemnicy i wzruszeń powieść, która udowadnia, że czasem, aby zrozumieć siebie, trzeba najpierw wsłuchać się w głos tych, którzy odeszli.






*****

Dla kogo jest ta historia?



    „Z pamiętnika Klary” to powieść obyczajowa ze wspomnianym wcześniej mocnym tłem historycznym. Jestem pod ogromnym wrażeniem pracy autorki, bo widać już właściwie na samym początku historii, że włożyła dużo pracy w research, poszukiwanie i analizowanie informacji do powieści. Poza tym jest to książka, która wciąga od samego początku. Historia jest napisana pięknym, subtelnym językiem przez który się wręcz płynie, a strony uciekają nie wiadomo kiedy.



    Niesamowitym przeżyciem jest czytanie o ulicach i miejscach, które doskonale znam, a które w dawnych czasach nazywały się inaczej, a często także inaczej wyglądały...Czytając miałam wrażenie, że chodzę tymi uliczkami co bohaterka…



    Paula Szpunar zaserwowała nam historię rodzinną, która jest tajemnicza i intrygująca, pełna niejasności i zagadek. Niejednokrotnie autorka mnie zaskoczyła, a także poruszyła. Zawsze powtarzam, że dobrą książkę można poznać po tym, jeśli po jej lekturze wracamy do niej myślami...To oznacza, że powieść spełniła swoją rolę, bo wywołała emocje, które nadal w nas rezonują...Tak było ze mną i Klarą, Julią, Jakubem, Elizą i pozostałymi bohaterami, których imion nie zamierzam zdradzać…;)



    Akcja powieści toczy się w dwóch liniach czasowych: podczas okupowanej Bydgoszczy i w czasach współczesnych. Bardzo podoba mi się płynne przechodzenie od przeszłości do teraźniejszości. Tworzy to swoisty klimat i buduje subtelne napięcie.



    Jeśli szukasz powieści, która Cię poruszy i skłoni do refleksji, a dodatkowo kochasz literaturę napisaną pięknym, subtelnym językiem pozbawionym wulgaryzmów czy brutalnych scen, to ogromnie polecam „Z pamiętnika Klary”. Ja przepadłam i nie spodziewałam się tak pięknie napisanej historii. Ogromnie gratuluję autorce:) a Wam polecam tę powieść pełną zaskoczeń, emocji i wzruszeń :) Czytajcie i zachwycajcie się ! ;)



Wasza Aleksandra


PS. Za egzemplarz recenzencki i piękną dedykację dziękuję Autorce i jej Mężowi :)



niedziela, 19 lipca 2026

"Gdybyś miała inne imię" Jodi Picoult

 



     Witajcie na Czytadłach w niedzielę :) Dzisiaj przychodzę do Was z powieścią o miłości i sztuce, kobiecej sile i wytrwałości, czyli jednym słowem o wszystkim tym, o czym my, kobiety, uwielbiamy czytać! Trzymajcie się mocno, bo to historia, która na tapet bierze także pewne przekonanie graniczące z pewnością, ale zacznijmy od początku...Jaka to więc powieść? „Gdybyś miała inne imię” Jodi Picoult zachwyciła mnie okładką, która czaruje i powoduje, że trzymając tę powieść chce się jak najszybciej zajrzeć do środka. A wnętrze nie pozostawia złudzeń, że to jedna z piękniejszych historii, z którą miałam przyjemność się zapoznać…



*****

Od wydawcy



W cieniu Szekspira narodziła się historia, która rozpali Wasze serca.
Melina Green jest młodą dramatopisarką i całym sercem wierzy w historię, którą napisała. Sztuka inspirowana losem jej przodkini może stać się głośnym dziełem, ale w świecie teatru, gdzie kobiece głosy wciąż łatwo się ucisza, szansa na wystawienie spektaklu jest nikła. Kiedy Melina wątpi, jej najbliższy przyjaciel podejmuje ryzyko, które zmieni wszystko: zgłasza na festiwal sztukę pod męskim pseudonimem. 





Emilia Bassano żyje w elżbietańskiej Anglii i chociaż posiada bystry umysł oraz talent do opowiadania historii, jej zdanie – jak większości kobiet epoki – nie ma znaczenia. Zmuszona zostać kochanką lorda nadzorującego przedstawienia teatralne, Emilia widzi, jak słowa dramatopisarzy poruszają publiczność. Postanawia zaryzykować, aby jej historia została opowiedziana – nawet jeśli oznacza to zapłacenie mężczyźnie o nazwisku William Szekspir, by podpisał się pod jej sztuką.





Picoult powraca z opowiedzianą w przeplatających się liniach czasowych, wspaniałą historią o kobiecej odwadze i cenie, jaką płaci się za prawo do realizacji pragnień. Bo niewielu z nas dostaje życie, jakiego sobie życzymy, ale zawsze warto o nie zawalczyć.





*****

Dla kogo jest ta historia?



    „Gdybyś miała inne imię” Jodi Picoult to niezwykle emocjonalna i doskonale udokumentowana fikcja historyczna, która w centrum stawia problem uciszania, a wręcz wymazywania kobiet z historii literatury i teatru. Autorka wkłada kij w mrowisko podważając mit Williama Szekspira, pytając, ile genialnych dzieł powstało rękami kobiet zmuszonych do ukrywania się za męskimi pseudonimami.



    W powieści przeplatają się dwie linie czasowe: Elżbietańska Anglia i współczesność. Za ogromną zaletę należy uznać research i wręcz tytaniczną pracę pisarki, która tło epoki elżbietańskiej przedstawiła jako brudne i boleśnie prawdziwe. Jednocześnie historia napisana jest lekkim piórem i czyta się ją wyśmienicie. I choć obie linie czasowe dzieli kilkaset lat, to idealnie się uzupełniają i pokazują, że walka kobiet o miejsce, głos i uznanie zawodowe wciąż trwa.



    Nie da się ukryć, że powieść Jodi Picoult ma charakter feministyczny i zapewne nie jest to lektura dla każdego, ale ja jestem nią oczarowana. Uwielbiam mocne, charakterne i walczące bohaterki, które nie poddają się tak łatwo. Jeśli więc szukasz literatury obyczajowej z wieloma wątkami feministycznymi, kochasz teatr i wyraziste postaci, ta powieść jest zdecydowanie dla Ciebie. Lektura tej historii sprawiła mi niebywałą przyjemność, a teraz polecam ją Wam, żeby nie umknęła w zalewie nowości ;) Czytajcie koniecznie i dzielcie się swoimi przemyśleniami :) Uściski :*



Wasza Aleksandra


środa, 15 lipca 2026

"Emigrantka" Weronika Ilska

 



     Witajcie na Czytadłach w środę :) Lato znowu wróciło i piękna pogoda jest z nami od kilku dni :) Ja z kolei dalej nadrabiam zaległości i czytam ile się da…:D

    Dzisiaj mam historię, która swoją premierę miała blisko miesiąc temu, 17 czerwca. Jest to druga książka autorki, a jej pierwsza absolutnie mnie zachwyciła. Powieść, o której dzisiaj zamierzam opowiedzieć to „Emigrantka” Weroniki Ilskiej.




*****

Od wydawcy


Czy można zacząć od nowa, gdy serce wciąż pamięta melodię dawnych lat?

W barwnej Barcelonie lat dwudziestych Lina szuka ukojenia i nowego początku. U boku Diego, charyzmatycznego artysty, odkrywa świat katalońskiej bohemy – pełen wolności, sztuki i nieznanych dotąd emocji. Wszystko się zmienia, gdy na jej drodze staje rosyjski emigrant, Michaił Pietrowicz Wołkoński. Mężczyzna, przy którym Lina po raz pierwszy od dawna pozwala sobie uwierzyć, że przeszłość można zostawić za sobą.
Ale są historie, które nie pozwalają o sobie zapomnieć. Wspomnienia z Polski, od których tak bardzo chciała uciec, zaczynają wracać z nową siłą, zmuszając Linę do wyboru między prawdą a życiem, które próbuje zbudować na nowo.
Czy miłość i odnaleziona wolność wystarczą, gdy przeszłość upomni się o swoje?




*****

Dla kogo jest ta historia?


Emigrantka” to powieść obyczajowo-historyczna. Główna bohaterka, Lina, ucieka z ogarniętej wojną Polski do barwnej Barcelony lat 20 XX wieku. Tam próbuje zbudować życie na nowo w środowisku katalońskiej bohemy, jednak przeszłość i rodzinne tajemnice szybko się o nią upominają.



Niebywałą zaletą powieści jest piękny, poetycki język oraz niezwykły klimat dawnej Barcelony. Główna bohaterka jest przedstawicielką niesamowicie silnej postaci kobiecej. Odnajdziemy tutaj także psychologiczny portret zmagania się z traumą.






Pierwsza część powieści rozwija się dosyć powoli, ale wszystko to wynagrodzone zostaje czytelnikowi w części drugiej, gdzie akcja zdecydowanie przyspiesza.


Powieść czytało mi się bardzo przyjemnie, polubiłam Linę i nie było to trudne, bo zawsze silne bohaterki kobiece robią na mnie dobre wrażenie. Lina to kobieta z krwi i kości. Jej ucieczka z wojennej Polski to nie tylko zmiana adresu, ale bolesna próba ucieczki przed samą sobą.



Książka pachnie morską bryzą, hiszpańskim słońcem i kawiarnianym dymem. Poczujesz tętniącą życiem, barwną katalońską bohemę tamtej epoki.



Przeszłość zawsze upomina się o swoje. Rodzinne sekrety i nagłe zwroty akcji sprawiają, że od powieści trudno się oderwać.



To historia o stracie, traumie, ale też o odwadze, budowaniu życia na nowo i poszukiwaniu własnej tożsamości.



Daj się porwać tej zmysłowej, dojrzałej i poruszającej opowieści o kobiecie, która rzuciła wyzwanie swojemu losowi.



Jeśli szukasz książki, która całkowicie Cię pochłonie, zachwyci stylem i przeniesie w czasie to „Emigrantka” Weroniki Ilskiej spełnia te wszystkie wymagania, a nawet więcej ! Daj się porwać niewiarygodnej bohaterce!



Wasza Aleksandra


PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Filia :)



piątek, 10 lipca 2026

"Mamo, daleko jeszcze? O rodzinie, która zamieniła wygodę na 500 kilometrów wędrówki do Częstochowy" Magdalena Meller

 



     Witajcie na Czytadłach w piątek :) Mam dzisiaj dla Was kolejną książkową propozycję. Jest ona nietuzinkowa i zdecydowanie inna od jakichkolwiek, które od lat publikuję dla Was na swoich social mediach. Najpierw napiszę Wam, w jaki sposób książka znalazła się w moich rękach, ponieważ nie jest to tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać ;)



   Jakiś czas temu dostałam maila od kobiety, która była zainteresowana współpracą. Napisała książkę i interesowała ją moja opinia na temat tej lektury. Niby nic dziwnego, w końcu również po to prowadzę swoją stronę internetową, bloga itp. Jednak, kiedy przeczytałam krótką notatkę na temat tego, o czym jest książka, w pierwszym odruchu pomyślałam, że to nie dla mnie. I nie ma tu znaczenia, że jest to reportaż, bo po takie lektury również sięgam, ale tematyka była mi obca, a sprawa wiary od dawna pozostaje tylko i wyłącznie moją sprawą i raczej się nie dzielę tymi przemyśleniami z szerszą publicznością. Dałam sobie chwilę na przemyślenie sprawy i ostatecznie stwierdziłam, że warto przeczytać coś innego, dać szansę i otworzyć się na nowe, a jednocześnie wyjść poza swoją strefę komfortu. I w ten sposób, od samej autorki, trafiła do mnie książka – reportaż.



    Magdalena Meller napisała książkę o tematyce religijnej. Nieoczywistą. Brak tu wywodów teologicznych, złotych rad i zadęcia, z którym czasem można się spotkać podczas obcowania z taką tematyką. Jest za to wiele refleksji, spostrzeżeń i porad dla wszystkich tych, którzy chcieliby kiedykolwiek wybrać się na pielgrzymkę do Częstochowy. Już sam tytuł: „Mamo, daleko jeszcze? O rodzinie, która zamieniła wygodę na 500 kilometrów wędrówki do Częstochowy” mówi wiele. Autorka razem z mężem i dwójką dzieci zdecydowała się (po 30 latach!) wrócić na szlak i na własnych nogach dotrzeć na Jasną Górę. 41 Szczecińska Piesza Pielgrzymka trwała 16 dni i podczas tego czasu cała rodzina miała okazję „poznać się” na nowo w jakże trudnych okolicznościach, bez dóbr na wyciągnięcie ręki. Można się zastanowić i zadać pytanie co skłoniło autorkę i jej rodzinę do takiego kroku? Mogli wybrać wakacje w pięknych okolicznościach przyrody, z pewną pogodą i relaksem sącząc drinka na ekskluzywnych wakacjach... Już sama autorka wspomina o tym na początku reportażu...Jednak oderwanie od dóbr materialnych na rzecz wartości duchowych stanowiło główny bodziec do podjęcia decyzji. Świat pędzi, my razem z nim i trudno oderwać się nam w życiu codziennym od ekranów, monitorów, szybkiego jedzenia, biegania za pracą, do pracy, stania w korkach i można tak wymieniać w nieskończoność...Pielgrzymka była dla Pani Magdy i jej rodziny idealnym pomysłem na to, aby uciec od pędu życia, zatrzymać na chwilę i zastanowić, co tak naprawdę jest ważne i wartościowe...



    Podczas lektury poznawałam wszystko od podstaw. Jestem totalnym laikiem i nie wiem nic na ten temat. Dzięki temu książkę czytałam z zainteresowaniem i ciekawością. Na ogromny plus zasługuje brak teologicznych wstawek - Pani Magdo, dziękuję! :), a w zamian wiele przemyśleń i refleksji kobiety, żony, a także matki troszczącej się o swoich najbliższych i o trud, który im zafundowała.



    Pielgrzymka to trudna i wymagająca droga okupiona ogromnym zmęczeniem, nierzadko bólem fizycznym, o czym wspomina autorka. Jednocześnie jest też szansą na inne, być może głębsze, spojrzenie na swoje życie i to co z nim/ w nim robimy. Bezlitosna monotonia drogi, zmęczenie fizyczne, upał, ulewa, pęcherze na stopach to tylko niektóre z niedogodności towarzyszących pielgrzymom. Jednocześnie z drugiej strony mamy hartowanie charakteru, naukę akceptacji słabości, niesamowite przyjaźnie, gościnność i dobroć napotykanych ludzi. To wszystko składa się na niesamowitą lekcję życia, która w dzieciach Pani Magdy zasiała już swoje ziarno.



    Tę liczącą niespełna 150 stron książkę przeczytałam na przysłowiowym „jednym wdechu”. Można z niej wynieść wiele mądrych i inspirujących myśli, które pozwalają na głębszą refleksję w zaciszu swojego domu i sumienia. Każdy czytelnik zabierze z tego reportażu dla siebie coś innego i jestem pewna, że to wszystko jest ważne i wartościowe. Natomiast jeśli ktoś z Was zastanawia się nad dołączeniem do grupy pielgrzymującej na Jasną Górę, to „Mamo, daleko jeszcze?” jest idealnym reportażem. Podsumowując, warto poznać tę historię, aby inaczej spojrzeć na ludzi pielgrzymujących...Serdecznie polecam :)



Wasza Aleksandra



PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję Autorce :) 


środa, 8 lipca 2026

"Barwy pienińskich szczytów" Joanna Tekieli

 



    Witajcie na Czytadłach w środę! ;) Jak żyjecie? Urlopowo? Wczasowo? A może jeszcze pracujecie z niecierpliwością wyczekując upragnionego wolnego? ;) U mnie urlopowo, głowa zajęta ciągle czymś innym, ale żeby nie zwariować, czytam i jak widzicie nadrabiam zaległości w recenzjach ;) Dzisiaj mam dla Was ciepłą, nastrojową i pełną uroku powieść obyczajową Joanny Tekieli „Barwy pienińskich szczytów”, która stanowi kontynuację książki „Szepty pienińskich ścieżek”. Jednak tu pewna UWAGA: nie trzeba znać części pierwszej, żeby przeczytać i odnaleźć sens drugiego tomu. Ja nie czytałam pierwszego tomu i nie ma to znaczenia przy poznawaniu kontynuacji ;)




*****

Od wydawcy



Nastrojowa powieść o miłości, sztuce i odwadze życia po swojemu.

Piękno pienińskiej przyrody urzeka Agnieszkę o każdej porze roku i kobieta ma wrażenie, że nigdy jej nie spowszednieje. Co dzień bardziej utwierdza się w przekonaniu, że przeprowadzka z Krakowa do Sromowiec była najlepszą decyzją w jej życiu. Pieniny stanowią dla niej niewyczerpane źródło inspiracji i jej kolekcja obrazów powiększa się, a ona sama czuje, że nareszcie znalazła swoje miejsce w świecie.

Czy tak jest rzeczywiście? A może pienińska wioska ma być tylko przystankiem w drodze do kariery?

Czy udział w ministerialnym plebiscycie sprawi, że talent Agnieszki rozkwitnie i jej prace staną się sławne? Czy związek z Michałem przetrwa próbę czasu?



*****

Dla kogo jest ta historia?


    Barwy pienińskich szczytów” to powieść, która przenosi czytelników w malownicze zakątki Sromowiec Wyżnych i Szczawnicy, oferując idealną i relaksującą lekturę. Jest to historia dla wszystkich tych, którzy kochają góry, charakterystyczny górski klimat i piękne widoki.



    Główna bohaterka, Agnieszka, na dobre zadomawia się w Pieninach po porzuceniu krakowskiego życia. Góry stają się dla niej niekończącą się inspiracją malarską, a jej kolekcja obrazów stale rośnie. Spokojną codzienność przerywa szansa na udział w prestiżowym, ministerialnym plebiscycie, który może otworzyć jej drzwi do wielkiej kariery. Jednocześnie jej relacja z Michałem, partnerem, zostaje wystawiona na poważną próbę czasu. Zmiany nie omijają także jej matki, która pod wpływem córki postanawia zaryzykować i zawalczyć o własne marzenia…



    To co mnie zachwyciło w powieści to niezwykle plastyczne i piękne opisy przyrody, które rozbudzają wyobraźnię i koją duszę. Autorka słynie z „malowania słowem” i wychodzi jej to wyjątkowo! :) To, co wzbudziło moje zainteresowanie to również realistyczni bohaterowie, prawdziwi z krwi i kości, a nie przesłodzeni i „polukrowani”. Mają swoje wady i zalety i stanowią odzwierciedlenie czytelnika stąd łatwo ich polubić :)



    Joanna Tekieli w swojej powieści wprowadza kojący klimat. Akcja toczy się powoli i niespiesznie, nie spodziewajcie się tu nagłych zwrotów, to nie ten kierunek ;) Za to mogę zagwarantować sielski i spokojny czas spędzony wśród pięknej przyrody :) Jeżeli potrzebujecie spowolnienia tempa życia i kojącej lektury to „Barwy pienińskich szczytów” są właśnie takie! ;) Jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego że dla niektórych czytelników będzie to zaletą, a dla innych, który spodziewają się dynamiki, wadą. Ja od czasu do czasu lubię takie powieści typu „comfort book” ;)



    Na koniec chcę jeszcze powiedzieć Wam o pięknym przesłaniu, które w powieści zawarła autorka. Mianowicie, Joanna Tekieli udowadnia czytelnikowi, że nigdy nie jest za późno na zmianę swojego życia i kierowanie się głosem serca.



Jestem przekonana, że powieść „Barwy pienińskich szczytów” z pewnością zachwyci miłośników górskich wędrówek oraz literatury obyczajowej w stylu „slow life”. Czytajcie i dajcie znać o własnych odczuciach ;)


Wasza Aleksandra

PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Filia :)


poniedziałek, 6 lipca 2026

"Obiecał mi niebo" Rafał Wicijowski

 



     Witajcie na Czytadłach w poniedziałek! :) Dzień niekoniecznie lubiany przez większość, ale jest czas urlopów, więc każdy z nas ma na co czekać! :D Zastanawiałam się ostatnio czy sięgacie po książki psychologiczne? Takie, których tematyka jest trudna i które obciążają emocjonalnie? Ja lubię od czasu do czasu tego typu historie i dzisiaj mam coś wyjątkowego, co idealnie wpisuje się w ten typ powieści. Rafał Wicijowski to autor, którego pierwsza powieść, „Ostatni taniec”, została bardzo dobrze i ciepło przyjęta przez Czytelników. I już wtedy, po lekturze tej historii, wiedziałam, że temu autorowi będę się przyglądać i obserwować. Tym razem napisał powieść inną od wszystkich, z którymi miałam kiedykolwiek do czynienia...Trudna, emocjonalnie wręcz przygniatająca, a jednocześnie nad wyraz potrzebna. „Obiecał mi niebo” ...i choć tytuł niebiański, a okładka piękna, to historia porażająca…




*****

Od wydawcy


Maja wierzyła, że wielkie uczucia są zarezerwowane dla bohaterek filmów, dopóki Adam nie sprawił, że poczuła się najważniejszą osobą we wszechświecie. Wystarczyło jedno spojrzenie, by zyskała pewność, że trafiła na swoją drugą połowę. W jego ramionach odnalazła bezpieczeństwo, o jakim marzy każda kobieta, i zaczęła budować życie wypełnione czułością i szczęściem. Ale gdy światła gasną, zostają pytania, które boimy się zadać na głos.



"Obiecał mi niebo" to przejmujący portret relacji, która obiecuje niebo, nie zdradzając, co kryje się za horyzontem. Bo najbardziej przerażające są te pęknięcia, których nie widać na pierwszy rzut oka, a które sprawiają, że cały Twój świat staje się kruchym kłamstwem.



Czasami to, co najpiękniejsze, rzuca najdłuższy cień, z którego nie tak łatwo wyjść na słońce. A prawda bywa jak stara fotografia – im dłużej na nią patrzysz, tym więcej szczegółów dostrzegasz w tle.



*****

Dla kogo jest ta historia?

    „Obiecał mi niebo” to poruszający dramat psychologiczno-obyczajowy. I jak już wspomniałam, piękna okładka, nie przywodzi na myśl trudnych tematów, z którymi Czytelnik będzie musiał się zmierzyć podczas lektury...Bo kto pomyśli o smutnych i trudnych kwestiach widząc przed sobą błękitne niebo i tytuł jak marzenie? Tymczasem powieść jest bardzo wartościowa, wywołuje ogromne emocje i nie pozwala o sobie zapomnieć po przewróceniu ostatniej kartki.



    Główną bohaterką jest Maja – silna, ambitna i niezależna kobieta sukcesu. Jej życie zmienia się, gdy poznaje Adama, przy którym czuje się najważniejsza na świecie. Szybko okazuje się jednak, że ten idealny partner stopniowo wciąga ją w skomplikowaną sieć zależności.



    Obiecał mi niebo” można określić jako swoiste studium manipulacji. Autor ukazuje nam początkowo związek wręcz idealny jednak im dalej zagłębiamy się w treść książki, tym więcej rys i pęknięć widzimy...Wszelkie odchylenia od normy ukazane są w sposób bardzo subtelny i delikatny...zło czai się tutaj w drobnych gestach, niedopowiedzeniach, kontroli, a w końcu izolowaniu ofiary od rodziny i przyjaciół. Rafał Wicijowski zaciera granice i pokazuje jak łatwo pomylić toksyczną zazdrość i osaczenie z prawdziwą miłością i troską. Ta książka boli, uwiera, a w końcu przeraża. Jednocześnie jest bardzo potrzebna, bo otwiera oczy na to, żeby być uważnym na relacje, które łączą nas z drugim człowiekiem.



    Historia rozwija się powoli, realistycznie i dojrzale. Dzięki temu zapewne tak bardzo mnie zaangażowała. Czytałam, czytałam i czytałam nie mogąc uwierzyć w taki rozwój wydarzeń...Bo jak to możliwe, że silna bohaterka, pewna siebie, taka jak Maja została ofiarą? I tutaj autor daje Czytelnikowi „lekcję”, że ofiarą przemocy psychicznej może stać się każdy niezależnie od statusu społecznego, pełnionej funkcji czy silnego charakteru. Język, którym posługuje się Wicijowski jest bardzo sugestywny dzięki czemu w wielu momentach odczuwałam niepokój i osaczenie, które towarzyszyły bohaterce.



    Podsumowując, „Obiecał mi niebo” to powieść idealna dla miłośników thrillerów psychologicznych i mocnych powieści obyczajowych. Możecie być pewni, że książka zostawi w Waszych sercach i umyśle trwały ślad zmuszając do refleksji nad własnymi relacjami. Ogromnie zachęcam do sięgnięcia po tę wyjątkowo wstrząsającą lekturę, która otwiera oczy na związki międzyludzkie…



Wasza Aleksandra


niedziela, 5 lipca 2026

"Wszystko, co po nas zostało" Gabriela Gargaś

 


Witajcie na Czytadłach w niedzielę! :) I od razu przechodzę do konkretów ;) Wczoraj zaczęłam czytać powieść, która całkowicie mnie pochłonęła i świat realny przestał dla mnie istnieć… Przed chwilą skończyłam tę historię i już teraz, na gorąco, „przybiegam” by Wam o niej opowiedzieć. Zacznę od tego, że premiera miała miejsce 1 lipca, czyli cztery dni temu. To już kolejna powieść autorki, którą miałam przyjemność poznać i wiedziałam czego mogę się spodziewać, a i tak jestem pod ogromnym wrażeniem. Mowa o powieści Gabrieli Gargaś „Wszystko, co po nas zostało”.




*****

Od wydawcy


Czasem życie rozpada się nie z hukiem, lecz w ciszy. A największe tragedie zaczynają się od tego, co pozornie błahe: zaniedbań, przemilczeń i momentów, gdy przymykamy oko na to, jak bardzo ktoś nas rani. Bo miłość jest ślepa szczególnie wtedy, gdy najbardziej boimy się zobaczyć prawdę.

Kalina i Wiktor kiedyś wierzyli, że ich miłość przetrwa każdą burzę. Zbudowali dom, doczekali się dziecka, stworzyli życie, które miało dawać poczucie bezpieczeństwa. Z czasem jednak Wiktor zaczął znikać. Najpierw w pracy, a w końcu… w ramionach innej kobiety.



Porzucona Kalina musi odbudować siebie na nowo. Gdy wydaje się, że straciła to, co dla niej ważne, na jej drodze staje Aleks. To przy nim odzyskuje spokój i kształtuje nową codzienność – opartą nie na wielkich deklaracjach, lecz na czułości i drobnych gestach, które znaczą więcej niż słowa. Kalina wreszcie zaczyna wierzyć, że los daje jej drugą szansę. I wtedy przeszłość upomina się o swoje.



Pewnego dnia do drzwi puka policja. Kalina jeszcze nie wie, że za kilka mi­nut świat, który pieczołowicie sklejała z okruchów nadziei, rozsypie się na jej oczach. Nie przypuszcza, że pojawienie się policjantów otworzy drzwi do tajemnic, które od lat powinny zostać zamknięte.



"Wszystko, co po nas zostało" to poruszająca opowieść o zdradzie, winie, drugich szansach i miłości wystawionej na najtrudniejszą próbę. Gabriela Gargaś trafia prosto w emocje, pokazując, że największe sekrety kryją się w sercach najbliższych nam osób.



*****

Dla kogo jest ta historia?

    Wszystko, co po nas zostało” to historia bardzo wyjątkowa, która poruszyła we mnie najgłębsze uczucia. To mądra i wzruszająca powieść obyczajowa. Jej autentyczność w przedstawieniu życiowych kryzysów i emocjonalna głębia zmuszają wręcz do czytania od przysłowiowej „deski do deski”. Dawno nie czytałam tak dobrej literatury obyczajowej, która skupia się na motywach zdrady, bolesnego rozstania, ale przede wszystkim, na trudnym procesie odbudowywania własnego życia na nowo.



    Główną bohaterką opowieści jest Kalina, kobieta porzucona, zagubiona i głęboko zraniona, która musi zmierzyć się z konsekwencjami rozpadu relacji. W momencie, gdy wydaje się, że straciła już wszystko, co miało dla niej wartość, los stawia na jej drodze Aleksa. To właśnie przy nim kobieta zaczyna powoli odzyskiwać utraconą równowagę i nadzieję na lepsze jutro, choć droga do przebaczenia i zaufania jest pełna wyzwań.



    Dużym atutem tej powieści jest nie tylko wspomniany już przeze mnie ogromny ładunek emocjonalny, ale także piękny język i styl, którym posługuje się autorka. Gabriela Gargaś w niezwykle czuły, a zarazem realistyczny sposób opisuje ból rozstania oraz narodziny nowego uczucia. Zakończenie historii zaskoczyło mnie do tego stopnia, że nie potrafiłam uwierzyć, że autorka w ten sposób rzeczywiście kończy tę powieść…



    Gabriela Gargaś to pisarka, która w swoich powieściach przemyca mądre myśli. Nie inaczej jest i tym razem. Uniwersalne przesłanie z tej powieści przekazuje nam, Czytelnikom, że po każdych, nawet największych zawirowaniach życiowych i po każdym kryzysie, można odnaleźć nową drogę. Bo w końcu po każdej burzy wychodzi słońce.



    Jeśli szukasz lektury na letnie wieczory, autentycznych emocji, psychologicznej prawdy o relacjach oraz nadziei, to „Wszystko, co po nas zostało” jest świetnym wyborem! Jeśli dodatkowo cenisz powieści, które nie uciekają od trudnych tematów, a jednocześnie niosą ze sobą ukojenie to wybór najnowszej powieści Gabrieli Gargaś jest oczywisty! :) Czytajcie i zachwycajcie się! Ja już Wam zazdroszczę, że te emocje są jeszcze przed Wami! ;) Z książkowym pozdrowieniem ;)



Wasza Aleksandra


sobota, 4 lipca 2026

"Do zobaczenia w Marsylii" Wiktoria Emilia Regin

 



 

 Witajcie na Czytadłach w lipcu! ;) Czas pędzi jak szalony, pogoda daje nam ostatnio odpoczynek od upałów, a na deser mam dla Was najnowszą powieść Wiktorii Emilii Regin „Do zobaczenia w Marsylii”. To poruszająca i wielopokoleniowa powieść obyczajowa z elementami historii oraz tajemnicy. Jesteście zainteresowani? ;)



*****

Od wydawcy


Opowieść o kobietach, które próbują zrozumieć własną historię, choć ta od dawna jest zapomniana. O przyjaźni – pięknej i trudnej. O miłości – niosącej zarówno ukojenie, jak i ból. O Tarocie, który nie przepowiada przyszłości, lecz odbija to, czego nie da się już cofnąć.



Joanna i Michalina. Jedna zamknięta w sobie, pełna lęku i niewypowiedzianych żalów. Druga odważna, bezkompromisowa, gotowa szukać prawdy tam, gdzie inni wolą odwrócić wzrok. Po śmierci babci Wandy, znanej olsztyńskiej tarocistki, otrzymują list i zagadkowe wskazówki prowadzące aż do Marsylii. To tam kryje się sekret, który przez lata spoczywał w cieniu milczenia.



W centrum tej tajemnicy stoi Eugénie – młoda Francuzka, która zakochała się w polskim malarzu. Ich namiętność szybko przerodziła się w dramat.
Zdrada, zazdrość i nieodwracalne wybory poprowadziły Eugénie aż na Wołyń, gdzie odkryła prawdę o swojej rodzinie i o zbrodni popełnionej z miłości, a która odcisnęła piętno na kolejnych pokoleniach.



*****

Dla kogo jest ta historia?

„Do zobaczenia w Marsylii” to powieść, której fabuła skupia się na losach silnych kobiet, rodzinnych sekretach oraz odkrywaniu prawdy o własnych korzeniach.



Punktem wyjścia powieści jest śmierć babci Wandy, znanej olsztyńskiej tarocistki. Po tym smutnym wydarzeniu dwie skrajnie różne kuzynki otrzymują tajemniczy list. Wskazówki prowadzą je ze spokojnego Olsztyna, przez bolesną historię Wołynia, aż do urokliwej Francji. W Marsylii starają się odkryć sekret skrywany przez lata, w którego centrum stoi młoda Francuzka Eugénie. I tu wszystko się zaczyna…



Autorka w genialny wręcz sposób buduje nastrój poprzez plastyczne opisy miejsc akcji. Książkę czyta się niezwykle szybko i z dużą przyjemnością. To było moje pierwsze spotkanie z autorką i jestem pewna, że nie ostatnie.



Historia mocno angażuje emocjonalnie poruszając motywy trudnej przyjaźni, miłości, zdrady, zazdrości oraz międzypokoleniowej traumy. To co ciekawe i intrygujące, to motyw tarota, który autorka bardzo umiejętnie wplotła w historię. Każdy rozdział rozpoczyna się opisem jednej z kart tarota. Absolutnie mi to nie przeszkadzało, pomimo mojego sceptycyzmu do takich kwestii. Mogę nawet powiedzieć, że ten zabieg zaintrygował i wzniósł moją ciekawość na jeszcze wyższy poziom.



Tempo akcji powieści jest bardzo spokojne więc jeśli spodziewacie się i oczekujcie od powieści szybkich zwrotów, to nie jest ten kierunek ;) Za to wszystkim, którzy szukają tajemnic, subtelnych wskazówek i niespiesznej fabuły z ogromną radością polecam „Do zobaczenia w Marsylii”. To idealna lektura dla miłośników sag rodzinnych i nastrojowej literatury obyczajowej z historią w tle. Za to zakończenie może Was mocno zaskoczyć…;) Czytajcie ! ;)



Wasza Aleksandra

PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję ponownie wydawnictwu Filia :)


poniedziałek, 29 czerwca 2026

"Korespondentka" Virginia Evans

 



 Witajcie na Czytadłach w gorący poniedziałek! ;) Kto już urlopuje lub ma wakacje? Pogoda do wyjazdu poza miasto na łono przyrody jest idealna. Wystarczy znaleźć cień i położyć się z książką w ręku oczywiście :) Tym bardziej, że dzisiejsza moja propozycja nadaje się do tego wybornie. Mowa o powieści autorstwa Virginii Evans i jej znanej szerokiemu gronu odbiorców „Korespondentce”. Premiera w Polsce miała miejsce kilka miesięcy temu, w marcu, więc część z Was może być już po lekturze, a kto nadal nie zna tego tytułu spieszę donieść, że ogromnie warto po niego sięgnąć!



*****

Od wydawcy


Ta książka to powód do świętowania.”

Ann Patchett

"Poruszająca, a zarazem zabawna książka o tym, co w życiu jest naprawdę ważne. Sięgnijcie po nią koniecznie, bo działa jak plaster na ból. Szczególnie ten, z którym boimy się zmierzyć."

Agata Romaniuk

Sybil Van Antwerp od zawsze porządkowała świat za pomocą listów. Każdego ranka pisze do przyjaciół, rodziny, wrogów, a nawet do pisarzy, których podziwia — oraz do jednej osoby, do której listów nigdy nie wysyła. Jej życie, pełne zawodowych sukcesów i rodzinnych ról, wydaje się stabilne, dopóki korespondencja z przeszłości nie zmusza jej do powrotu do najboleśniejszego rozdziału własnej historii. Aby ruszyć dalej, Sybil będzie musiała wreszcie przeczytać list pisany przez lata — i odnaleźć w sobie siłę do przebaczenia.



Poruszająca, intymna i niezwykle ludzka, Korespondentka to opowieść o sile słowa pisanego, dojrzewaniu do prawdy i o tym, że na zmiany nigdy nie jest za późno.

Książka Roku Amazon 2025

Nr 1 na liście bestsellerów „The New York Times”



*****

Dla kogo jest ta historia?

    „Korespondentka” to niezwykle intymna powieść epistolarna, której fabuła jest przedstawiona za pomocą listów. Książka w poruszający i często zabawny sposób opowiada o sile słowa pisanego, potrzebie przebaczenia oraz o tym, że na życiowe zmiany nigdy nie jest za późno.



    Forma i styl powieści jest bardzo charakterystyczny ponieważ w całości składa się z listów i fragmentów korespondencji. Pozwala to zaznajomić się z poruszanym tematem z różnych perspektyw przedstawianych przez więcej niż jednego bohatera. Autorka tworzy niezwykle różnorodne głosy, nadając bohaterom autentyczność.



    Powieść jest ciepła, momentami dowcipna, a miejscami niezwykle wzruszająca. Przypomina o tym, czym jest prawdziwa bliskość. Z drugiej strony, ze względu na swoją specyficzną formę, tempo akcji jest powolne i spokojne dlatego części czytelnikom nie przypadnie do gustu taki rodzaj niespiesznej literatury. Ale! Co bardzo istotne, ta pozycja daje relaks, koi i uspokaja duszę. Jest subtelna i idealnie nadaje się na długie wieczory.



    Moje „spotkanie” z „Korespondentką” zaliczam do bardzo udanych. Pierwszy raz czytałam powieść epistolarną i było to dla mnie bardzo ciekawe doświadczenie. Wszystkim szukającym lektury, która ukoi i ukołysze dusze polecam „Korespondentkę” :) Będziecie zadowoleni :)



Wasza Aleksandra

PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Filia :)


niedziela, 28 czerwca 2026

"W ramionach wroga" Nina Zawadzka

 



     Witajcie na Czytadłach w ten nadzwyczaj upalny dzień! Pogoda zwariowała!!! I nawet dla mnie te upały to już jednak lekka przesada:D Na ochłodę mam dzisiaj książkę, której premiera miała miejsce 17 czerwca. „W ramionach wroga” Niny Zawadzkiej to wciągający i pełen emocji romans historyczny.



*****

Od wydawcy



Przysięgał chronić skarby polskiego narodu. ona przybyła, by je ukraść. połączyła ich zdrada, która może zmienić oblicze wojny.




Rok 1939. Okupacja rozpoczęła się grabieżą, której Oktawian, młody muzealnik, nie potrafi wybaczyć. Wszelkie próby ochrony dzieł sztuki okazują się fiaskiem – aż do momentu, w którym uświadamia sobie, że to jego wina. Dokument, który przed laty powierzył Niemcom, stał się dla nich mapą i planem rabunku. Aby naprawić błąd przeszłości, Oktawian rozpoczyna pościg, nie wiedząc, że droga wiedzie prosto do serca hitlerowskiej twierdzy.



Nieoczekiwanie po drugiej stronie barykady staje Melissa, agentka nazistowskiego aparatu grabieży, dla której operacja w Polsce jest przykrywką dla realizacji własnych celów. Nosi mundur wroga, choć jej spojrzenie obiecuje ocalenie… lub całkowite zatracenie.



Gdy ich losy splatają się w niebezpiecznym sojuszu, rodzą się namiętność silniejsza niż honor oraz pragnienie. Czy miłość to jedyny skarb, którego nie sposób ukraść?



*****

Dla kogo jest ta historia?

    Najnowsza powieść Niny Zawadzkiej skupia się na motywie grabieży polskich dzieł sztuki podczas II wojny światowej oraz skomplikowanej relacji między dwójką głównych bohaterów.



    Książka trzyma w napięciu od pierwszych stron i oferuje „labirynt zdrad”. Autorka ma lekki, płynny i pełen wyczucia język. Lekturę czyta się błyskawicznie. Znakomicie przedstawiono w niej zakazane uczucia rodzące się w mrocznych czasach okupacji.



    „W ramionach wroga” to idealna pozycja dla miłośników literatury obyczajowo-historycznej i romansów. Przypadnie do gustu osobom, które w powieściach szukają głębi psychologicznej i silnych emocji.



    Jeśli szukasz powieści, która całkowicie Cię pochłonie, wyrwie z rzeczywistości i nie pozwoli spać do rana, to najnowsza książka autorstwa Niny Zawadzkiej jest do tego idealna! Znajdziesz tu zakazane uczucie silniejsze od wojny, tajemnice i walkę o narodowe skarby, a także styl, który chwyta za serce. Nie czekaj – daj się porwać tej niezwykłej, bolesnej i pięknej historii o sile ludzkich uczuć w najciemniejszych czasach.



Wasza Aleksandra

PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Filia :)