Licznik odwiedzin

niedziela, 26 kwietnia 2026

"Właściwa stacja" Joanna Tekieli

 



     Witajcie na Czytadłach w niedzielę! ;) Kto zdążył wypocząć i naładować baterie? ;) Jutro zaczyna się nowy tydzień i w związku z tym mam idealną propozycję książkową, która spokojnie wprowadzi Was w poniedziałek. Mowa o najnowszej powieści Joanny Tekieli „Właściwa stacja”. Książka miała swoją premierę 8 kwietnia tak więc to świeżynka i pozycja, którą musicie poznać! ;)




*****

Od wydawcy



Najpiękniejsze zmiany zaczynają się od odwagi, by spróbować jeszcze raz.



Wanda po rozstaniu z mężem powoli przyzwyczaja się do nowego stylu życia i ta samodzielność jej się podoba. Obie córki są już dorosłe i mają własne sprawy, a ona uczy się słuchać siebie i swoich potrzeb. Przestaje się bać samotnych spacerów i wyjazdów, nie przeszkadza jej spędzanie czasu we własnym towarzystwie. Jednak gdy traci pracę, z którą była związana od wielu lat, Wanda czuje, że grunt usuwa jej się spod nóg. Boi się, że w jej wieku znalezienie nowego zajęcia będzie bardzo trudne. Aby zwiększyć swoje szanse na rynku pracy, zapisuje się na proponowany przez urząd kurs komputerowy. Nie spodziewa się, że profil założony na Instagramie podczas tego kursu stanie się początkiem niezwykłej przyjaźni i zalążkiem zmiany, która poprowadzi ją w nieoczekiwanym kierunku…



*****

Dla kogo jest ta historia?



    „Właściwa stacja” to historia z tych, o których można powiedzieć comfort book. Powieść ta działa na nas kojąco, poprawia nam nastrój i sprawia, że chętnie do niej wracamy. Lubię czytać takie książki, bo otulają niczym kocyk i podnoszą na duchu. Najnowsza powieść Joanny Tekieli robi to wręcz idealnie, a raczej powinnam napisać, że autorka ma niesamowity dar wprowadzania odbiorcy w dobry i melancholijny nastrój.



    „Właściwa stacja” to ciepła i refleksyjna historia o tym, że na zmiany w życiu nigdy nie jest za późno. Główna bohaterka, kobieta po pięćdziesiątce, Wanda, zmaga się z kryzysem życiowym: przechodzi przez bolesny rozwód oraz traci pracę, z którą była bardzo związana. Aby podwyższyć swoje kwalifikacje zawodowe i zwiększyć szanse na znalezienie pracy zapisuje się na kurs komputerowy. I tak następuje dla Wandy nowy początek...Czym on będzie? Czy bohaterka odnajdzie się w nowym dla niej świecie? Czy zawalczy o swoje szczęście? Nic już nie zdradzę, aby dowiedzieć się więcej sięgnijcie po najnowszą powieść Joanny Tekieli i odkryjcie czym jest tytułowa właściwa stacja ;) Niech Wam się pięknie czyta :)



Wasza Aleksandra


PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Filia :) 


poniedziałek, 20 kwietnia 2026

"Bibliotekarka z Warszawy" Maria Paszyńska

 



 Witajcie w poniedziałek ;) Dzień niekoniecznie lubiany …;) Ale...już tylko cztery dni do weekendu :-) Tymczasem nadganiam swoje książkowe zaległości. Już dawno przeczytałam powieść Marii Paszyńskiej „Bibliotekarka z Warszawy”, ale dopiero dzisiaj postanowiłam Wam o niej opowiedzieć, a jest o czym, bo historia wciąga i nie pozwala o sobie zapomnieć …



*****

Od wydawcy



FASCYNUJĄCA WĘDRÓWKA W GŁĄB HISTORII, W KTÓREJ NIC NIE JEST TAKIE, JAK MOGŁOBY SIĘ WYDAWAĆ, A KAŻDA OCALONA STRONICA JEST SZANSĄ NA ODBUDOWĘ DUSZY MIASTA I JEGO MIESZKAŃCÓW.



Po klęsce powstania warszawskiego Niemcy przystępują do metodycznego palenia polskiej stolicy. Mieszkańców wypędzono, lecz w opuszczonych murach pozostały miliony książek skazanych na zagładę w płomieniach. Grupa niezłomnych decyduje się na powrót do miasta przekształcanego w twierdzę, by spróbować ochronić, co się da, ocalić bezcenne rękopisy, zakazane tomy, fragmenty ludzkiej pamięci, tożsamość narodu. Lecz czy w świecie opanowanym przez zło piękno i dobro mają jeszcze w ogóle jakiekolwiek znaczenie? Czy przypadkowe spotkanie dwojga ludzi może odmienić bieg historii? Czy miłość zawsze zwycięży?


Oparta na faktach opowieść o ludzkiej odwadze, sile pasji, miłości do literatury oraz niezwyciężonej wierze, że kultura przetrwa nawet największe kataklizmy. I o uczuciu, które nie powinno się wydarzyć, a odmieniło życie wielu.



*****

Dla kogo jest ta historia?


    Bibliotekarka z Warszawy” to powieść oparta na autentycznych wydarzeniach i działaniach bibliotekarzy w wyludnionym mieście, po klęsce powstania. Książka opowiada o losach młodej kobiety, Róży Karewicz, bibliotekarki, która powraca do zniszczonej stolicy.



    Fabuła powieści skupia się głównie na tzw. akcji pruszkowskiej, której celem było zabezpieczenie bezcennych woluminów, rękopisów i dokumentów przed planowym spaleniem przez Niemców.




    Autorka stworzyła coś nadzwyczajnego. Napisała książkę o książkach. I właśnie ta powieść jest nieodkładalna, a dodatkowo czuć w niej „walkę” o każdy egzemplarz zagrożonej spaleniem książki.




    Powieść wzruszyła mnie wyjątkowo. Sama nie byłabym w stanie wyrzucić żadnej książki, dlatego rozumiem tę „walkę” i w ogóle mnie ona nie dziwi. Wszak książki są najlepszymi przyjaciółmi ludzi, obok zwierząt ;)




    Maria Paszyńska zawarła w powieści uniwersalne przesłanie. Przekazała nam opowieść o odwadze, sile słowa oraz walce o tożsamość narodową w czasach ekstremalnego zagrożenia.




    Ogromnie zachęcam Was do poznania tej wyjątkowej i poruszającej pozycji. Jestem pewna, że dla wszystkich kochających książki będzie ona nadzwyczajną lekturą. Dajcie się oczarować ;)




Wasza Aleksandra


PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Filia :)



niedziela, 19 kwietnia 2026

"Nie nazywaj tego miłością" Maria Madej

 



 Witajcie na Czytadłach :) Dzisiaj mam dla Was recenzję przedpremierową. Dzięki uprzejmości wydawnictwa Filia miałam okazję poznać najnowszą powieść Marii Madej pt „Nie nazywaj tego miłością”. Powieść przeczytałam w ciągu dwóch dni i już mogę Wam polecać ją z całego serca. Jej premiera będzie miała miejsce 29 kwietnia i daję Wam słowo, że jest to historia, którą warto poznać!!!



*****

Od wydawcy



Najtrudniejsze nie jest odejść od kogoś, kto cię krzywdzi. Najtrudniejsze jest przyznać się przed sobą, że nazywałam to miłością.



Ostatnie wspólne lody pod pomnikiem Mickiewicza i obietnica, że za dwadzieścia lat spotkają się w tym samym miejscu. Karolina, Lena i Patrycja wierzyły, że świat stoi przed nimi otworem. Dla Patrycji progiem do dorosłości miały być studia i marzenia o pisaniu. Nie spodziewała się jednak, że najtrudniejszą lekcję odbierze u boku Marka.



Początkowo wszystko było jak ze snu – czułość, wrażliwość i obietnice. Jednak z każdym dniem, zamiast rozkwitać, Patrycja stawała się coraz mniejsza. Cień chłopaka, który poprzysiągł, że nigdy nie pozwoli sobą sterować, zaczął przesłaniać jej własne pragnienia.



To historia o gubieniu siebie w milczeniu i o bolesnej drodze do momentu, w którym spokój i bezpieczeństwo stają się cenniejsze niż każda, nawet najbardziej namiętna burza.



*****

Dla kogo jest ta historia?


    „Nie nazywaj tego miłością” to powieść o przyjaźni, takiej prawdziwej, która nie kończy się wraz z upływem czasu. To historia także o miłości, która wydaje się tą prawdziwą i jedyną, a okazuje się inaczej...To w końcu historia o traumach i o tym jak dzieciństwo, młodość i rodzina w której wzrastamy wpływa na to, jacy jesteśmy w dorosłym życiu…



    Maria Madej stworzyła powieść emocjonalną, którą czytałam z wypiekami na twarzy i której wróżyłam inny koniec. Czy autorka mnie zaskoczyła? Oczywiście! Czy zżyłam się z bohaterami? Jak najbardziej! Do tego stopnia, że przez część książki byłam zła na główną bohaterkę i jej postępowanie. Nie rozumiałam jej zachowania i wyborów...I dlatego uważam, że tę powieść TRZEBA KONIECZNIE poznać! Bo skoro wywołuje takie emocje, uczucia i przemyślenia, to znaczy, że spełniła swoją rolę!!!



    Nie sugerujcie się tytułem...To nie jest kolejne lekkie romansidło dla kobiet! To powieść obyczajowa, która traktuje o poważnych problemach. Jednym słowem „Nie nazywaj tego miłością” to wartościowa książka dla każdego dorosłego czytelnika bez względu na płeć. I jeszcze jedno! Warto podążać za marzeniami...i o tym też jest ta historia…;) Czytajcie, bo warto! :)



Wasza Aleksandra


PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Filia :) 


sobota, 11 kwietnia 2026

"Ulice, które pamiętały wojnę" Wioletta Filipowska

 



    Witajcie na Czytadłach :) Święta, święta i po świętach...ja już zapomniałam, że w ogóle były…;) Jestem wręcz „zakopana” w książkach, a jak wiadomo, nie samymi książkami człowiek żyje…;) Ale mam coś dla tych z Was, którzy w literaturze wojennej szukają przede wszystkim emocji i portretów psychologicznych kobiet, a nie tylko suchych faktów historycznych.


3…

2…

1…



    I jest! „Ulice, które pamiętały wojnę” Wioletty Filipowskiej to poruszająca powieść obyczajowa z tłem historycznym.



*****

Od wydawcy



Wojna odebrała Apolonii wszystko – dom, przyjaciółki i poczucie bezpieczeństwa. Razem z matką i młodszą siostrą trafia do okupowanej Łodzi, gdzie codzienność staje się nieustanną walką o przetrwanie, a drobne radości są prawdziwymi skarbami.
Pewnego dnia podczas podróży poznaje Julka – chłopaka, który staje się jej ostoją i pierwszą prawdziwą miłością. Gdy Julek nagle znika, Apolonia musi odnaleźć w sobie siłę, by zacząć życie od nowa.




Na jej drodze pojawiają się również kobiety pełne pasji i charakteru: szalona Stefania nie-Poniatowska, Chuda Edka, której życie nie szczędziło trudów, oraz sprytna Felusiowa, twarda z pozoru, a o miękkim sercu. Każda z nich wnosi coś wyjątkowego do życia Apolonii, a wszystkie łączy jedna cecha – niezwykła siła, dzięki której można przetrwać nawet w najtrudniejszych czasach.





TO OPOWIEŚĆ O STRACIE I MIŁOŚCI, O PRZYJAŹNI, ODWADZE I NADZIEI, KTÓRA POTRAFI ROZKWITNĄĆ NAWET W CIENIU WOJNY.




*****

Dla kogo jest ta historia?



    Powieść Wioletty Filipowskiej skupia się na losach kobiet w okupowanej Łodzi, pokazując ich siłę, wolę przetrwania oraz trudną codzienność w cieniu wojny. Lektura nie jest łatwa. Autorka sugestywnie oddaje emocje i dylematy bohaterek, a także obraz wojny widziany oczami dziecka, które pragnie jedynie normalnego dzieciństwa.



    Powieść jest tak bardzo przepełniona emocjami, że trudno przeczytać ją „na raz”. Wszyscy wielbiciele powieści historycznych powinni być usatysfakcjonowani. Powieść jest pełna bólu, ale jednocześnie także pełna nadziei i życzliwości. Wioletta Filipowska stworzyła historię, którą bezdyskusyjnie warto poznać.



    Do literackich debiutów często podchodzę z rezerwą, bo nigdy nie wiadomo co kryje się pod piękną okładką...Nigdy nie wiem, czy autor/ka i jej pióro przypadną mi do gustu. Niczym podczas randki w ciemno poznaję poszczególne wyrazy, zdania, fragmenty, które później łączę w całość i obserwuję jak toczy się fabuła…



    „Ulice, które pamiętały wojnę” to historia, którą warto poznać. To taki debiut, który jest wart każdej minuty mu poświęconej. Z czystym sumieniem i radością polecam Wam tę powieść pełną emocji i wzruszeń.



Wasza Aleksandra


PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Filia :)



piątek, 3 kwietnia 2026

Życzenia Wielkanocne :)

 


Kochani Czytelnicy Mojego Bloga ;)
Życzę Wam Spokojnych Świąt 
pełnych dobrych historii, czasu na
relaks i literackie odkrycia oraz
wiosny w sercu :) 


Wasza Aleksandra :) 

"Za twoim śladem" Nina Zawadzka

 



 Witajcie na Czytadłach w piątek! Przygotowani już jesteście do Świąt Wielkanocnych? :) Jeśli tak i pozostało Wam tylko poszukanie interesującej lektury, to już biegnę z propozycją ;) Najnowsza Nina Zawadzka nie zawodzi! Dlaczego? Bo ponownie porusza, wzrusza i gra na naszych emocjach…



*****

Od wydawcy



Powieść o determinacji, patriotyzmie, odwadze i pragnieniu przetrwania w czasie, gdy wszystkie drogi prowadziły na Monte Cassino.



Jest rok 1941. Liliana po stracie bliskich podróżuje po kraju, by odnaleźć ukochanego, lecz w miejscu, w którym zrodziła się ich miłość, trafia w ręce swojego największego wroga, funkcjonariusza NKWD. Zostaje osadzona w baranowickim więzieniu, torturowana oraz skazana na wiele lat pracy w Karłagu. Tylko pragnienie spotkania z narzeczonym trzyma ją przy życiu.



Gdy wraz z innymi więźniami Liliana zostaje wywieziona na dalekie tereny ZSRR, nie przypuszcza, że wszystko, co wie o sobie, zostanie wystawione na próbę i jak długą drogę będzie musiała pokonać, by odnaleźć miłość.



*****

Dla kogo jest ta historia?



    Nina Zawadzka napisała po raz kolejny powieść, którą trudno odłożyć. Główna bohaterka i jej losy tak mnie zainteresowały, że każde przymusowe odejście od lektury wywoływało we mnie irytację. Dlatego warto mieć zapas czasu, jeśli chcecie przeczytać tę powieść ;)



    Autorka po raz kolejny napisała powieść z historią w tle. „Za twoim śladem” jest więc książką dla tych wszystkich, którzy zaczytują się w tego typu powieściach.



    Nina Zawadzka serwuje nam pełną emocji fabułę, w której ogromny nacisk kładzie na determinację, odwagę i patriotyzm. Liliana, główna bohaterka zostaje wystawiona na ciężką próbę nie tylko dlatego, że poszukuje swojego ukochanego, ale także z powodu tortur, które dzielnie znosi...Czy ostatecznie uda się Lilianie odnaleźć swoją miłość i szczęśliwie żyć? Co jeszcze spotka Lilianę podczas poszukiwań ukochanego? I jak skończy się ta trzymająca w napięciu historia?



    Tematyka powieści jest trudna i wymagająca, a czytelnik zdaje sobie sprawę z tego, że opisane wydarzenia miały miejsce w rzeczywistości. Pomimo tego książkę czyta się przyjemnie i szybko dzięki stylowi, którym posługuje się autorka. Ogromnie zachęcam Was do sięgnięcia po powieść „Za twoim śladem”. Jeśli kiedykolwiek czytaliście inną historię autorki, to macie świadomość tego, jak dobra musi być opisywana przeze mnie lektura. Niech Wam się dobrze czyta! A później dajcie znać jakie macie przemyślenia ;) Z książkowym pozdrowieniem ;)



Wasza Aleksandra



PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Filia :)



piątek, 27 marca 2026

"Hejterka. Historia pewnej nienawiści" Natasza Socha

 



 Witajcie na Czytadłach :) Piątek, piąteczek, piątunio !!! Wreszcie, idealny czas na regenerację sił i przeczytanie czegoś wartościowego. I właśnie mam dla Was dokładnie taką propozycję! Jej premiera miała miejsce niewiele ponad miesiąc temu i choć jest to wstrząsająca i często trudna do przejścia lektura, to jednocześnie jest ogromnie ważna, szczególnie w dzisiejszych czasach. Natasza Socha napisała wybitną, moim zdaniem powieść, o jednym z wielu problemów społecznych z którym mierzą się już nie tylko uczniowie w szkołach. „Hejterka. Historia pewnej nienawiści” to powieść, która jest fikcją, ale jest jednocześnie inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Boli, uwiera, dotyka. Tak jak powinna, bo temat jest nadzwyczaj delikatny i poważny…



*****

Od wydawcy



Dla nastoletniej Heleny rysowanie jest całym światem. Kocha cienie, tła i detale, a wolny czas spędza głównie na szkicowaniu. Obserwuje bacznie otoczenie i przenosi obrazy na kartkę, czasem publikuje swoje prace na Instagramie. W szkole trzyma się na uboczu. Woli spędzać czas sama niż bawić się na imprezach, na których czuje się nieswojo. Nie do końca rozumie rówieśników i przez to często wybiera samotność, skupiając się na tym, co kocha najbardziej.

Przyjaźni się z Anką, która nie dzieli się z nią swoimi sekretami – jej rodzice są po rozwodzie i nie poświęcają córce wystarczającej uwagi, z czym dziewczyna nie potrafi się pogodzić.

Pewnego dnia Helena odkrywa, że ktoś pod jednym z udostępnionych przez nią zdjęć zamieścił obraźliwy komentarz. Otaczająca ją rzeczywistość w jednej chwili traci barwy, nagle zaczynają dominować odcienie szarości. Koleżanka radzi jej, by się nie przejmowała i nie brała tego do siebie, ona jednak nie może przestać o tym rozmyślać.

Nastolatka nie przypuszcza, że to dopiero początek, a spirala powoli się nakręca. Kto stoi za złośliwymi plotkami i wpisami w sieci? Do czego jest w stanie posunąć się osoba, która z niewiadomych przyczyn obrała sobie Helenę za cel? Czy na pewno hejterzy są bezkarni? A przede wszystkim – dlaczego ktoś to robi?

Czasami wystarczy jedna iskra, by rozpalić płomień nienawiści…

Tę książkę powinien przeczytać każdy rodzic.



*****

Dla kogo jest ta historia?



    „Hejterka. Historia pewnej nienawiści” to książka, którą tak jak wspomina wydawca na okładce powieści, powinien przeczytać każdy rodzic. Ja dodam jeszcze, że powinien przeczytać każdy dorosły, któremu nie jest obojętny los ludzi. To lektura dla dorosłego czytelnika czy dojrzewającej młodzieży ku przestrodze, do czego może doprowadzić hejt. Najczęściej zaczyna się od niewinnej uwagi, wpisu na social mediach czy innych nic nieznaczących zdań. Czy na pewno one nic nie znaczą? Czy nie ranią tych, w kogo są wymierzone? To co nam wydaje się błahe i bez znaczenia, innego może mocno dotknąć i sprawić, że grunt pod nogami zacznie być niestabilny…



    We współczesnym świecie nie jest łatwo dorastać. Nigdy nie należało to do prostych kwestii, ale obecnie życie, jego pęd, posuwająca się wciąż do przodu technika generują nowe problemy. Jednym z nich jest właśnie hejt, który przybiera okrutne, często wręcz obrzydliwe formy. Bo przecież hejtować można za wszystko. Wygląd, zainteresowania, styl ubierania się, brak chęci przebywania w towarzystwie to tylko niewielka część tego, co stanowi główną oś hejtu, wyśmiewania czy poniżania.



    Natasza Socha w bardzo wstrząsający, a jednocześnie dobitny sposób pokazała cały schemat postępowania hejterów. Nie ma mojej zgody na takie postępowanie i im więcej będzie się o tym mówić, pisać, rozmawiać, tym większe prawdopodobieństwo, że edukacja społeczeństwa w tym temacie pozwoli na szybkie reagowanie na takie zachowania. To przemoc psychiczna, która zostawia ogromne ślady, a w skrajnych przypadkach prowadzi nawet do śmierci (samobójstwa).



    Dlatego teraz bardzo Was proszę przeczytajcie tę powieść ! A następnie polecajcie ją dalej, bo tylko my, ludzie, jesteśmy w stanie zatrzymać ten pędzący wagon z którego codziennie, na całym świecie, odczepiane są kolejne „wagoniki” czyli ludzie…

„Hejterka. Historia pewnej nienawiści” to powieść bardzo trudna. Ciężko mi się jej słuchało, wywoływała we mnie ogrom całej palety emocji i choć łza się kręciła w oku, nie mogłam przestać poznawać tej powieści dalej...Wciągnęła mnie niesamowicie i będę ją polecała każdemu!!!! Czytajcie, słuchajcie, polecajcie i miejcie oczy, uszy i umysł szeroko otwarte, bo nigdy nie wiadomo czy obok nas nie dzieje się podobna historia …



Wasza Aleksandra


sobota, 21 marca 2026

"Ostatni taniec" Rafał Wicijowski

 



     Witajcie na Czytadłach w pierwszy dzień kalendarzowej wiosny! Nareszcie się doczekałam! :) A wraz z wiosną przychodzę do Was z wyjątkową książką, o której bardzo dużo mówi się w sieci. To, co najczęściej spotkacie, to zdanie, że książka wyciska łzy z oczu. Moje łzy nie popłynęły, ale i tak powieść, moim zdaniem, zasługuje na naprawdę wysokie noty. O jakiej książce mowa? „Ostatni taniec” Rafała Wicijowskiego znanego w sieci z profilu oczami_mezczyzny_pl , to pozycja, którą trzeba poznać!




*****

Od wydawcy



Dziesięć słów, które złamały serce.

Julia miała wszystko – miłość, zaufanie i pewność, że jej życie właśnie zaczyna się jak w bajce. A jednak w chwili, gdy miała wypowiedzieć sakramentalne „tak”, dostała tylko kartkę. Krótkie zdanie, które zburzyło cały świat.
Mija dziesięć lat.

Michał wraca. Chce wyjaśnić, przeprosić, odsłonić prawdę, której Julia nigdy nie poznała. Ale czy można zaufać komuś, kto raz już odebrał wszystko? Czy miłość, która przetrwała w cieniu rozczarowania, ma szansę narodzić się na nowo?



*****

Dla kogo jest ta historia?

    „Ostatni taniec” to powieść dla bardzo wrażliwych i uczuciowych ludzi, którzy wręcz kochają powieści romantyczne, obyczajowe i takie przy których łzy rzeczywiście mogą mocno popłynąć. I nawet jeśli u mnie nie pojawiła się ani jedna łza ( trudno u mnie o to ) to i tak będę polecać tę historię. Dlaczego? Bo znajdziemy tu ogrom uczuć, emocji i tego czegoś nieuchwytnego ...co sprawia, że chłoniesz książkę i pożerasz na raz!



    Główna bohaterka, Julia, już za chwilkę wychodzi za mąż. Dzieli ją od tego momentu dosłownie kilka chwil, jednak tuż przed ceremonią zamiast narzeczonego dostaje od „życia” kartkę, a na niej kilka słów...Do ceremonii nie dochodzi, a Julii wali się cały świat...Co Ty byś zrobiła w takiej chwili? Załamała się czy pomimo takiego wydarzenia starała się jakoś posklejać swoje rozbite życie? Julia właśnie przed takim dylematem staje. Jaką drogę wybierze? I czy będzie jeszcze kiedykolwiek szczęśliwa?



    „Ostatni taniec” urzekł mnie już swoją okładką, zatrzymał treścią i spowodował, że teraz polecam tę historię Wam Drodzy Czytelnicy. Autor, Rafał Wicijowski znany jest szerszej społeczności z bloga „Oczami mężczyzny”, który prowadzi i na który czasami i ja zaglądam. Dzięki temu „znam” autora z jego ogromnej wrażliwości i sięgając po tę książkę właśnie takiej wrażliwości oczekiwałam. Autorze, nie zawiodłeś mnie! :) Historia, którą spisałeś wzrusza, porusza i przenika do głębi...Myślę, że już wiele czytelniczek płakało i wiele jeszcze będzie to robiło...Tymczasem zostawiam Was z cytatem z książki i prośbą, żebyście koniecznie poznali tę powieść ! ;)



,,Prawdziwej miłości nie mierzy się latami, ale intensywnością chwil, które potrafi stworzyć. Niektóre tańce trwają całe życie, inne tylko kilka minut. Ale najpiękniejsze z nich – te w których tańczy serce – trwają wiecznie”


Wasza Aleksandra 


wtorek, 10 marca 2026

"Nie obiecuj mi jutra" Gabriela Gargaś

 



    Witajcie na Czytadłach w piękny, wiosenny wtorek! I taką też mam dla Was propozycję czytelniczą ;) Okładka jest absolutnie najpiękniejsza z tych, które kiedykolwiek widziałam! Zresztą sami popatrzcie na zdjęcie ;) Do tego dodam, że premiera „Nie obiecuj mi jutra” autorstwa Gabrieli Gargaś będzie miała miejsce jutro, 11 marca, tak więc dziś jest to jeszcze recenzja przedpremierowa! ;)




*****

Od wydawcy



Miłość zawsze pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie.

Michał to wybitny neurochirurg, perfekcyjny na sali operacyjnej, lecz w życiu prywatnym zagubiony i samotny. Wie jednak, że nie wszystko można załatwić za pomocą precyzyjnego cięcia skalpela.


Maria, jego pacjentka, zmaga się z chorobą. Potrafi być ostra w słowach, ale w relacjach z innymi okazuje niezwykłą wrażliwość. Dla Michała staje się kimś więcej niż kolejnym przypadkiem medycznym – jest przypomnieniem, że za każdą diagnozą kryje się człowiek, jego historia i miłość, która nie chce odejść.



Wtedy w jego życiu pojawia się Arleta – kobieta pełna energii, z dystansem do świata i ironią wobec życia. Ich relacja rodzi się powoli, od zwykłej rozmowy po uczucia obciążone etyką zawodową i demonami przeszłości.
Równolegle toczy się historia Aleksa i Laury, których losy udowadniają, że serce rzadko wybiera odpowiedni czas na miłość.


*****

Dla kogo jest ta historia?



    Gabriela Gargaś przyzwyczaiła mnie do tego, że jej powieści są mądre, przemyślane, pełne złotych myśli i sentencji, z których można czerpać pełnymi garściami. Nie inaczej jest w jej najnowszej powieści. „Nie obiecuj mi jutra” to historia, w której równolegle toczy się kilka wątków. I jak możemy wnioskować po opisie wiadomo, że rzecz będzie się „kręciła” w okolicach tematyki miłości. I dokładnie tak jest. Autorka przekazuje nam w historii pewną prostą, acz ciągle nas zaskakującą kwestię, że miłość pojawia się najczęściej w najmniej oczekiwanym momencie. Historia dotyka także podejmowanych wyborów, które nierzadko burzą nasze życie i w rezultacie powodują konsekwencje od których nie da się uciec. Jednym słowem samo życie i za to, mogę już z całą stanowczością stwierdzić, kocham twórczość „Gargasiowej” ( jak nazywam autorkę w myślach ).



    Pisarka nie ucieka od trudnych tematów. Przekazuje nam w tej powieści jedną z najmądrzejszych rad. Lepiej niczego nie odkładać na jutro, bo nie zawsze dla nas wszystkich to jutro nadejdzie. Kochajmy, cieszmy się i uśmiechajmy teraz. Żyjmy daną chwilą i mówmy najważniejsze rzeczy naszym najbliższym. Życie jest darem i jest tylko jedno i o tym jest też między innymi ta powieść.



    „Nie obiecuj mi jutra” to powieść refleksyjna, napisana z dystansem do świata i ludzi. Ogromnie Wam ją polecam! A poza tym warto obserwować profil autorki na Facebooku i czerpać z jej niesamowitej energii i pozytywnego podejścia do życia. I przede wszystkim celebrujmy każdy dany nam dzień! Bo za chwilkę może być za późno…



Wasza Aleksandra


PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Filia :) 


poniedziałek, 9 marca 2026

"Gdybym cię nie kochała" Monika Wilgocka

 



     Witajcie na Czytadłach! I znowu początek tygodnia...Na osłodę mam dla Was ogromną polecajkę! Najnowsza powieść Moniki Wilgockiej „Gdybym cię nie kochała” to kontynuacja losów głównej bohaterki książki „Jakby jutra miało nie być” i właśnie w takiej kolejności rekomenduje Wam czytanie tej historii. Po lekturze pierwszej części nie mogłam doczekać się kontynuacji! Tak mnie ta historia wciągnęła! I gwarantuję, że z Wami będzie podobnie ;)




*****

Od wydawcy



Nie wszystkie emocje da się wyrazić słowami.


Przytłoczona rodzinnymi wydarzeniami Alicja wyjeżdża nad morze, by uciec od życia, które nagle rozsypało się na kawałki. Spacerując samotnie po plaży, próbuje zrozumieć, gdzie kończy się prawda, a zaczyna lęk. Na ratunek przychodzi jej charyzmatyczna właścicielka pensjonatu, która sprawia, że zaczyna dostrzegać to, czego dotąd nie chciała zobaczyć.



Kiedy wraca do domu, musi zmierzyć się z relacjami, które dawno wymknęły się spod kontroli – z miłością, która wciąż walczy o przetrwanie, z teściową, która pragnie naprawić przeszłość, i z kobietą gotową zrobić wiele, by zniszczyć jej życie.
W tle dojrzewa również tajemnica ukryta w pamiętniku bliskiej przyjaciółki z czasów młodości. Jej słowa poprowadzą Alicję ku prawdzie, która porusza, zaskakuje i… zmienia wszystko.



*****

Dla kogo jest ta historia?


    „Gdybym cię nie kochała” to powieść bardzo ciepła i rodzinna pomimo tragedii, o której przeczytacie już w pierwszym tomie. Alicja, główna bohaterka, przez lata przebywała w śpiączce i kiedy już jej mąż i dzieci ułożyły swoje życie na nowo, Alicja niespodziewanie się budzi. Jak główna bohaterka poradzi sobie z tym, że jej dzieci są już dorosłe, a mąż jest szczęśliwy z inną kobietą?



    Autorka w powieści zawarła ogrom emocji i uczuć. W drugiej części poznajemy Alicję w momencie układania swojego życia na nowo. Kobieta wyjeżdża sama nad morze, aby przemyśleć swoje życie. Jak ułożą się jej kontakty z mężem? Czy dzieci będą szczęśliwe z powrotu mamy do normalnego życia?


    Ogromnie polecam Wam tę powieść jak i jej pierwszą część. Monika Wilgocka stworzyła powieści bardzo życiowe i pomimo poruszania w nich trudnych tematów, autorka robi to z ogromną wrażliwością i wyczuciem. Z przyjemnością poznałam historię życia Alicji. Teraz czas na Was! ;)



Wasza Aleksandra


PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Filia :) 


sobota, 28 lutego 2026

"Na babski rozum" Marta Obuch

 


 Witajcie na Czytadłach! Choć nadal zima w kalendarzu, to dzisiaj zrobiło się prawdziwie wiosennie. Nie wiedziałam nawet, że aż tak tęskniłam za słońcem i ciepłem! Od razu chce się żyć i uśmiechać. Jednak naturalna witamina D jest najlepsza dla naszego organizmu. A kiedy jej zabraknie, i znowu nastaną szare dni, mam dla Was książkę, która rozbawi Was i umili długie wieczory ;) Marta Obuch i jej najnowsza powieść „Na babski rozum” to idealna historia na poprawę nastroju!



*****

Od wydawcy



Na dwoje babka wróżyła? A może na troje, czworo albo pięcioro? Liczna i dość upiorna rodzinka, nawiedzony dom, miłosna klątwa oraz trup, który sprawia same kłopoty. Marta Obuch w zupełnie nowej odsłonie! Jej najnowsza książka to kryminał rodowy o tym, co kobiety przekazały kobietom. Oprócz poczucia humoru, oczywiście…


Tosia wyjeżdża na kilka dni za miasto, lecz szybko przekonuje się, że polska wieś wcale nie musi być ani sielska, ani tym bardziej anielska. Pechowy wypadek to dopiero początek problemów, bo wszyscy wokół kłamią albo skrzętnie coś ukrywają. Czy naprawdę nie można już ufać nawet najbliższym? Jednocześnie Tosia musi zająć się odziedziczoną po babci chatą oraz hektarami ziemi, które budzą zainteresowanie podejrzanych typków, a w historii rodzinnej odsłaniane są kolejne mroczne tajemnice. I nikt nie jest pewien, co z nimi zrobić. Tak samo jak nikt nie potrafi wyjaśnić, czemu nocą w chacie słychać kroki i skrzypienie szafy. Przecież duchów nie ma, prawda?



Jaki sekret skrywał prapradziadek? Dlaczego znaleziony na torach nieboszczyk ma na ręku zapisany numer telefonu Tosi? Czy naprawdę można samemu tak po prostu otworzyć grób? I jak, do diabła, skutecznie się odkochać, o zgubieniu kilku kilogramów nawet nie wspominając…



*****

Dla kogo jest ta historia?


    „Na babski rozum” to komedia kryminalna, a dokładniej kryminał rodowy. To bardzo dobra rozrywka dla tych z Was, którzy szukają czegoś lekkiego i zabawnego, ale jednocześnie również kryminalnego. Znajdziecie tutaj dużą dawkę humoru i zabawnych dialogów, ale nie tylko. Pojawia się także wątek tzw. traumy międzypokoleniowej, a w zasadzie jej transmisji. Autorka stworzyła idealną historię na „odstresowanie”. Główna bohaterka, Tosia, wyjeżdża do dawnego gospodarstwa dziadków, by świętować 50 urodziny mamy. Zamiast typowej wiejskiej sielanki znajduje mnóstwo rodzinnych sekretów i nieboszczyka...na torach...Co jeszcze spotka Tosię? Żeby nie było aż tak pięknie i cukierkowo, to powiem Wam tylko, że trzeba bardzo uważać podczas lektury, ponieważ mnogość bohaterów może przytłoczyć. Jednak dla mnie to żaden minus! Książkę czyta się szybko, bo napisana jest prostym i nieskomplikowanym językiem. Warto poznać tę historię pełną zwariowanych akcji ! ;) Czytajcie! ;)


Wasza Aleksandra


PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Filia:)




niedziela, 22 lutego 2026

"Morderstwo o zapachu kawy" Marta Moeglich

 




    Witajcie na Czytadłach! :) Mam dzisiaj dla Was najnowszą powieść Marty Moeglich pt: „Morderstwo o zapachu kawy”. Premiera miała miejsce całkiem niedawno, bo 18 lutego. Jeśli lubicie kryminały, których akcja osadzona jest między innymi na elitarnej uczelni, a akcja jest wartka i szybka, to jest to pozycja zdecydowanie dla Was! :)




*****

Od wydawcy



Misia Kuleczka wiązała z tymi studiami wielkie nadzieje. Elitarny kierunek i perspektywa pracy w wymiarze sprawiedliwości miały nadać jej życiu sens i poczucie sprawczości. Szybko jednak odkrywa, że nawet w tym pozornie uporządkowanym świecie nie wszyscy postępują zgodnie z zasadami.
Gdy ginie jeden z profesorów – gwiazda wydziału – Misia staje przed propozycją, która wywraca jej życie do góry nogami. Wraz z nowo poznanymi znajomymi dołącza do nieformalnej grupy śledczej. Młodzi ludzie próbują nie tylko rozwikłać zagadkę śmierci profesora, lecz także zbudować bliższe więzi, co okazuje się trudne – każdy z nich pochodzi z innego świata i skrywa własne tajemnice.

Czy te sekrety mają związek ze śmiercią profesora? Czy Misia odkryje prawdę, jak również bez problemów ukończy studia? I wreszcie – czy mimo ran z przeszłości, uda jej się odnaleźć swoje miejsce w świecie?


*****

Dla kogo jest ta historia?



    Lubisz zagadki kryminalne? Intrygi? A wszystko to okraszone szczyptą humoru? Jeśli tak, to trafiłeś idealnie, bo „Morderstwo o zapachu kawy” spełnia wszystkie te warunki.


    Trudno znaleźć obecnie na rynku wydawniczym kryminały, które jednocześnie są napisane w sposób wstrząsający i zabawny. Brzmi zagadkowo? Nie wiesz o czym mówię? Jest to więc doskonała okazja do tego, by sięgnąć właśnie po tę pozycję.



    Podczas lektury bawiłam się wyśmienicie. Nie bez znaczenia jest tez fakt, że akcja historii dzieje się na elitarnej uczelni, na której czuć ducha nauki, a atmosfera jest gęsta od skandalu. Do tego w śledztwo zaangażowani są studenci! Serio!



    Najnowsza powieść Marty Moeglich może pochwalić się emocjonalnymi bohaterami, nieprzewidzianymi wydarzeniami i satysfakcjonującym zakończeniem. Będziecie zaskoczeni ! ;)


    Przeczytajcie koniecznie „Morderstwo o zapachu kawy”, a dowiecie się skąd taki tytuł powieści! ;) Gwarantuję Wam także, że po lekturze tej powieści już nigdy nie spojrzycie na kawę tak, jak do tej pory ! ;) Niech Wam się pięknie czyta! ;)



Wasza Aleksandra

PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Filia :) 


niedziela, 15 lutego 2026

"Cisza między nami" Katarzyna Fiołek

 




     Witajcie na Czytadłach! :) Mamy połowę lutego, czas ucieka jak szalony i w końcu przychodzę do Was z recenzją powieści wyjątkowej. Wiedziałam, że będzie to nadzwyczajna historia jeszcze zanim trzymałam tę książkę w dłoni. Autorkę i jej pióro bardzo cenię i lubię i zawsze z ogromną niecierpliwością czekam na jej nowe historie. Myślę w tym momencie o Katarzynie Fiołek i jej najnowszej powieści „Cisza między nami”. Jest to pierwszy tom z zaplanowanych trzech z nowej serii pod nazwą druga połowa. Autorka zdradza nam, że tę drugą połowę można interpretować dwojako. Jako miłość lub jako drugą połowę życia, która zaczyna się koło czterdziestki. I rzeczywiście w „Ciszy między nami” główna bohaterka jest już dawno po czterdziestce, a jej życie jest pełne przeróżnych ciekawych wydarzeń i perypetii.




*****

Od wydawcy



Czasem to nie my wybieramy dom.

Czasem to on wybiera nas.



Po latach spędzonych we Włoszech Alicja wraca do Polski. Zmęczona gwarem Sardynii marzy tylko o miejscu, w którym zapomni o rozczarowującym małżeństwie. Na skraju Puszczy Kampinoskiej znajduje dom – cichy, otulony zielenią, jakby czekał właśnie na nią. Miejsce, w którym wszystko zwalnia, a ona może wreszcie usłyszeć własne myśli.



Spokój nie trwa jednak długo. Za sąsiedzkim płotem pojawia się Bartosz – introwertyczny, zdystansowany scenarzysta, zbyt poukładany, by polubić włoską impulsywność nowej mieszkanki puszczy. Od pierwszego spotkania wiadomo, że to nie będzie łatwa relacja – każde z nich uciekło od poprzedniego życia i każde ma rany, których czas nie zagoił. Ale chcą czy nie, mroźna zima wystawia ich na najważniejszą próbę, a puszcza – piękna i tajemnicza – coraz mocniej splata ich losy.



Czy pomoże też ukoić wewnętrzne burze i pokaże ścieżkę do serca drugiego człowieka?



Subtelna, poruszająca opowieść o drugich szansach, potrzebie bliskości i strachu przed nią. Oraz o miłości, która przychodzi dopiero wtedy, gdy naprawdę jesteśmy na nią gotowi.


*****

Dla kogo jest ta historia?



    Katarzyna Fiołek pisze o kobietach i dla kobiet. Jej historie są mądre, przepełnione emocjami i należą do powieści nieodkładalnych czyli takich, które chcesz czytać za jednym posiedzeniem od deski do deski. W najnowszej powieści autorka zabiera nas na Mazowsze, a dokładniej w okolice miasteczka Wyszogród. Poznajemy Alicję, która szuka spokoju w Polsce, po wieloletnim pobycie we Włoszech. Poszukiwanie swojego miejsca kończy się w przytulnym domku na skraju Puszczy Kampinoskiej. To tutaj kupuje dom i się osiedla. Za sąsiada ma jedynie Bartosza – człowieka zamkniętego w sobie i trudnego w „obsłudze” ;) Jak potoczą się losy Alicji? Czy odnowi i poprawi swoje relacje z młodszą siostrą? I w końcu jak zareaguje na Hugosława? I kto to w ogóle jest?



    „Cisza między nami” to doskonała propozycja dla wszystkich kobiet, które uwielbiają powieści obyczajowe, ciepłe, otulone dobrymi emocjami i zwyczajnie ludzkie. Taka właśnie jest najnowsza powieść Katarzyny Fiołek. Dodam, że w książce znajdziemy wątki bardzo poważnych tematów. Od relacji rodzinnych, po rozwód, przez zdrowie, szukanie swojego miejsca w życiu czy w końcu miłość. Jednym słowem ŻYCIE. To wszystko z czym mierzmy się na co dzień znajdziemy w najnowszej powieści Katarzyny Fiołek. I myślę, że właśnie w tym tkwi moc i siła książek autorki. Codzienność, prawda i wzruszenie. Tego wszystkiego doświadczycie podczas lektury „Ciszy między nami”. I w końcu najważniejsze! To nie koniec losów Alicji, ale dopiero początek! Przed nami jeszcze dwa tomy serii i ja już teraz nie mogę się doczekać kolejnej części! Autorko, gratuluję pięknej i wzruszającej historii i proszę o więcej! ;) a Wam bardzo polecam tę pozycję! :)



Wasza Aleksandra


PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Muza :) 


czwartek, 5 lutego 2026

"Przez trudy do gwiazd" Anna Rybakiewicz

 



    Witajcie na Czytadłach! :) Zima rozgościła się u nas na dobre i chyba nieprędko zamierza opuścić Polskę...Dlatego na otarcie łez mam dzisiaj dla Was powieść, której okładka wyjątkowo wpisuje się w zimowy klimat ;) Najnowsza książka ( już dziesiąta! ) Anny Rybakiewicz „Przez trudy do gwiazd” jest idealna dla tych z Was, którzy kochają powieści z historią w tle. Myślę, że autorki, Anny Rybakiewicz, większości z Was nie muszę przedstawiać ? ;)



*****

Od wydawcy



Rok 1940.



Siedemnastoletnia Anastazja Zielińska wraz z matką i rodzeństwem zostaje zesłana w głąb Związku Sowieckiego. W tym samym wagonie jedzie Leon Białowąs – syn ludzi, którzy donieśli na jej rodzinę. Na kazachskich stepach Anastazja prowadzi zeszyt, zapisując codzienność zesłańców i uczucia, które niespodziewanie się w niej budzą.

Rok 1990.



Anastazja doznaje rozległego udaru i niemal całkowicie traci pamięć. Po powrocie ze szpitala potrzebuje stałej opieki, a jedyną osobą, która oferuje jej wsparcie, jest jej sąsiad – Leon Białowąs. To on każdego dnia czyta kobiecie pożółkłe zapiski z Kazachstanu, przywracając wspomnienia, które mogą okazać się dla niej błogosławieństwem… lub przekleństwem.

Przez trudy do gwiazd” – słowa, które dla Anastazji i Leona nabierają prawdziwego znaczenia. Bo tylko ci, którzy przeszli przez piekło, potrafią naprawdę sięgnąć nieba.



*****

Dla kogo jest ta historia?



    „Przez trudy do gwiazd” to już dziesiąta książka Anny Rybakiewicz. Każda jej powieść mnie zaskakuje, choć wydaje się, że tym razem będzie inaczej. Zastanawiam się skąd autorka czerpie pomysły na tak interesującą fabułę zważywszy na fakt, że wszystkie powieści osadzone są w czasach wojennej zawieruchy. Tak czy inaczej, w mojej skromnej ocenie, autorka w sposób bardzo realistyczny opisuje dzieje swoich bohaterów. W najnowszej książce główną postacią jest Anastazja Zielińska i Leon Białowąs i to wokół tych postaci skupia się główny wątek powieści.



    „Przez trudy do gwiazd” to powieść która wciągnęła mnie w swój świat do tego stopnia, że trudno było mi powrócić do rzeczywistości. Autorka znowu to zrobiła! Tak poprowadziła fabułę, że niczego się nie domyśliłam, a do tego ogrom emocji zawarty na kartach powieści niejednokrotnie powodował szybsze bicie serca i łzy w oczach. Tak właśnie! Anna Rybakiewicz potrafi doskonale żonglować emocjami, jest w tym specjalistką! Wszak robi to już po raz dziesiąty! ;)



    Fabuła toczy się w dwóch ramach czasowych – w roku 1991 i w latach wojennych. Uwielbiam wszystkie powieści autorki – każdą przeczytałam, jednak „Przez trudy do gwiazd” od teraz staje się moją ulubioną powieścią Anny Rybakiewicz. Do tej pory laur pierwszeństwa należał do „Lekarki nazistów”, do której mam ogromną słabość i sentyment. To w końcu pierwsza powieść autorki.



    Myślę, że większość z Was, Czytelników, zna doskonale pióro Anny Rybakiewicz i Was zapewne zachęcać do sięgnięcia po jej nową powieść nie muszę ;) Natomiast jeśli do tej pory istnieje jeszcze ktoś, kto nigdy nie spotkał się z twórczością autorki, proszę przeczytajcie tę książkę! To doskonały czas na to, aby właśnie od pozycji „Przez trudy do gwiazd” zacząć swoją przygodę z Anną Rybakiewicz! A zaraz po niej będziecie szukać pozostałych powieści ;) Gwarantuję ;) Przesyłam uściski z oblodzonej Bydgoszczy :*



Wasza Aleksandra