Witajcie na Czytadłach w piątek, piąteczek, piątunio! :) Pogoda rozleniwia, a lato na szczęście cały czas pogodowo piękne! Do tego idealna lektura i ja już jestem szczęśliwa! :)
Najnowsza powieść, którą przeczytałam zostawiła mnie z pewną myślą...A co gdyby tak pewnego dnia spakować walizkę i po prostu ruszyć w świat? Bez oglądania się na innych, bez zastanawiania się, czy wypada, czy można, czy nie jest już za późno…? Właśnie o tym przypomina mi najnowsza książka Jagody Wochlik – „Podróż przez marzenia”. I już sam tytuł mówi nam całkiem sporo. Bo ta podróż nie dotyczy wyłącznie miejsc, które odwiedzamy. To przede wszystkim podróż przez życie, emocje, relacje i własne pragnienia.
*****
Od wydawcy
CZY MIŁOŚĆ MOŻNA ZAPLANOWAĆ I ZAPISAĆ JAKO WARUNEK W TESTAMENCIE?
Anna przez większość życia czuła się niezrozumiana. Wszystko zmienia się, gdy poznaje ekscentryczną i zamożną Wiolettę Olszańską, która zatrudnia ją jako swoją damę do towarzystwa. Wspólna podróż prowadzi je przez Paryż, Pragę, Japonię i Kołobrzeg, gdzie los obu kobiet odmienia się na zawsze.
Po śmierci Wioletty na odczytanie testamentu stawiają się jej bliscy oraz Anna. Kobieta dziedziczy mieszkanie, a wnuk Daniel – resztę majątku, pod warunkiem że przez pół roku zamieszka z Anną. Nie jest to łatwe zadanie, bo pogodna i niepoprawnie optymistyczna Anna od pierwszej chwili działa młodemu mecenasowi na nerwy.
„Podróż przez marzenia” to ciepła opowieść o kobietach w różnym wieku, odwadze życia w zgodzie ze sobą i odkrywaniu, że na spełnianie marzeń nigdy nie jest za późno. A miłość, podobnie jak pogoda, potrafi zaskakiwać i nieustannie się zmienia.
*****
Dla kogo jest ta historia?
Lubię książki, które przypominają, że życie nie zawsze musi wyglądać tak, jak zaplanowaliśmy.
„Podróż przez marzenia” właśnie taka jest.
To opowieść o tym, że na marzenia naprawdę nigdy nie jest za późno. I chyba właśnie ten motyw najbardziej przypadł mi do gustu.
Bardzo polubiłam postać Wioletty. Jest kobietą, która nie pozwala sobie wmówić, że pewnych rzeczy „już nie wypada”. Podróżuje, poznaje świat i przede wszystkim korzysta z życia.
I jest w tym coś niezwykle inspirującego.
Bo ile razy sami odkładamy coś na później?
Kiedyś
pojadę.
Kiedyś zacznę.
Kiedyś spełnię swoje marzenie.
A przecież to „kiedyś” może nigdy nie nadejść.
Podobał mi się również pomysł z testamentem. Wspólne mieszkanie Anny i Daniela to przepis na wiele zabawnych sytuacji, ale również okazja do poznania drugiego człowieka i spojrzenia na własne życie z zupełnie innej strony.
To książka o relacjach, emocjach, zmianach i drugich szansach.
Ale przede wszystkim o odwadze do życia po swojemu.
„Podróż przez marzenia” poleciłabym przede wszystkim osobom, które lubią lekkie, ciepłe powieści obyczajowe z romantycznym wątkiem.
To propozycja dla tych, którzy cenią historie o ludziach, którzy próbują poukładać swoje życie na nowo.
Dla tych, którzy lubią podróże.
Dla tych, którzy wierzą w drugie szanse.
I wreszcie – dla tych, którzy czasami potrzebują książkowego przypomnienia, że marzenia nie mają daty ważności.
Podsumowując, „Podróż przez marzenia” zostawiła mnie z bardzo przyjemną myślą, może czasami zamiast czekać na odpowiedni moment, po prostu trzeba zrobić pierwszy krok?
Bo przecież życie jest trochę jak podróż. Nigdy do końca nie wiemy, kogo spotkamy po drodze i dokąd nas ona zaprowadzi.
A Wy? Lubicie książki, które przypominają, że na spełnianie marzeń nigdy nie jest za późno? A może macie własne marzenie, które wciąż czeka na realizację? Koniecznie napiszcie mi w komentarzu! ❤️
Wasza Aleksandra
PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Filia :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz