Licznik odwiedzin

poniedziałek, 31 sierpnia 2026

"Kiedy kończy się lato" Anna Błaszczuk

 



 Witajcie na Czytadłach w poniedziałek, który jednocześnie jest ostatnim dniem sierpnia...Lekki smutek pewnie dopada teraz nie tylko mnie...Jutro początek nowego roku szkolnego, ale jeszcze na sam koniec i finisz wakacji mam dla Was powieść Anny Błaszczuk, o symbolicznym wręcz tytule „Kiedy kończy się lato”…




*****

Od wydawcy



Idalia uświadamia sobie, że nadszedł czas na życiowe podsumowania i nieuchronne zmiany. Czując, że to ostatni moment, by zacząć żyć na własnych warunkach i otworzyć zupełnie nowy etap, podejmuje odważną decyzję. Kupuje stary, klimatyczny dom w popegeerowskiej wsi Biały Ruczaj.



Na miejscu, z pomocą energicznej sołtyski Emilii, powoli wsiąka w lokalną społeczność, ucząc się celebrować codzienność na nowo. Szybko jednak odkrywa, że wiejski spokój to tylko fasada, a pod powierzchnią sielanki kryją się dawne, niewypowiedziane żale mieszkańców.



Czy Idalia zdoła odnaleźć własne szczęście i spokój w miejscu, które od pokoleń karmi się urazami? Czy jej osobista przemiana stanie się iskrą, która odmieni losy całego Białego Ruczaju?



*****

Dla kogo jest ta historia?


    Czy kiedyś mieliście wrażenie, że utknęliście w miejscu i najwyższy czas coś zmienić? Tak naprawdę zmienić?


    Idalia właśnie dochodzi do takiego momentu. I zamiast kolejny raz zastanawiać się, czego oczekują od niej inni, postanawia zrobić coś dla siebie. Kupuje stary dom w Białym Ruczaju i zaczyna zupełnie nowy rozdział.

    I powiem Wam jedno – chyba każdy z nas czasami marzy o takim „resetowaniu” życia. 😉


    Lubię książki, w których bohaterka nie dostaje od życia wszystkiego podanego na tacy. Idalia musi trochę się natrudzić, żeby odnaleźć swoje miejsce – i to zarówno w nowym domu, jak i wśród ludzi.



    Bardzo spodobał mi się motyw starego domu. Bo przecież remontowanie ścian, naprawianie tego, co się popsuło, porządkowanie przestrzeni… może być metaforą porządkowania własnego życia.



    A Biały Ruczaj? Oj, tutaj zdecydowanie nie można się nudzić! Mała społeczność, w której każdy coś wie, każdy coś pamięta, a stare urazy potrafią przetrwać naprawdę długo. Autorka pokazuje wieś nie tylko jako sielankowe miejsce, ale również jako przestrzeń pełną ludzkich emocji, tajemnic i trudnych relacji.



    Najbardziej podobało mi się jednak przesłanie tej historii. Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć od nowa. Czasami wystarczy jedna odważna decyzja, żeby życie zaczęło wyglądać zupełnie inaczej.



    I może właśnie dlatego tytułowe „lato” wcale nie musi oznaczać końca. Czasami jego koniec jest początkiem czegoś zupełnie nowego. ❤️

Dla kogo jest ta historia?

📚 Dla miłośników powieści obyczajowych.

🌿 Dla tych, którzy lubią wiejski klimat, małe społeczności i wyrazistych bohaterów.

🏡 Dla czytelników, którzy lubią historie o nowych początkach, życiowych zmianach i poszukiwaniu własnego miejsca.

🔎 Dla osób, które lubią, kiedy spokojna z pozoru historia skrywa tajemnice, dawne konflikty i niedopowiedzenia.

❤️ I przede wszystkim dla tych, którzy potrzebują czasami przypomnienia, że na zmianę nigdy nie jest za późno.

„Kiedy kończy się lato” to ciepła, spokojna historia o tym, że czasami trzeba odważyć się zamknąć jedne drzwi, żeby móc otworzyć kolejne.



Z serdecznym książkowym pozdrowieniem ;)



Wasza Aleksandra

PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Filia ❤️




czwartek, 27 sierpnia 2026

"Sierociniec pełen nadziei" Sylwia Kubik

 




     Witajcie na Czytadłach w czwartek! :) Lato jeszcze nie powiedziało ostatniego słowa i bardzo dobrze! Mój powrót do rzeczywistości po wakacjach jest dzięki temu dużo łagodniejszy:) Tak więc zaczynamy, z pierwszą polecajką po krótkiej urlopowej przerwie! Gotowi?! ;) Mam Wam do zaproponowania, dzięki uprzejmości wydawnictwa Filia powieść, której premiera miała miejsce wczoraj, 26 sierpnia :) Autorka jest na pewno Wam znana, już niejedną powieść tej pisarki Wam proponowałam. Tym razem Sylwia Kubik zabiera nas do „Sierocińca pełnego nadziei”. Ja pokochałam tę powieść od pierwszego zdania, ciekawe jak będzie z Wami…;)




*****

Od wydawcy



W świecie ogarniętym wojną, głodem i strachem dwoje dzieci trafia do sierocińca prowadzonego przez zakonnice. Za murami starego budynku próbują odnaleźć namiastkę bezpieczeństwa, ciepła i normalnego życia, choć codzienność wciąż naznaczona jest utratą, tęsknotą i widmem śmierci.



Sierociniec pełen nadziei” to poruszająca opowieść o dzieciach, które zbyt wcześnie musiały dorosnąć, i o nadziei, która niekiedy zawodzi.



*****


Są takie książki, które nie tylko się czyta. Są takie, które zostają w głowie jeszcze długo po odłożeniu na półkę. „Sierociniec pełen nadziei” Sylwii Kubik zdecydowanie należy do tej kategorii.



Wojna, głód, strach i dzieci, które zdecydowanie zbyt wcześnie muszą dorosnąć. Dwoje rodzeństwa trafia do sierocińca prowadzonego przez zakonnice. Za jego murami próbują znaleźć choć odrobinę bezpieczeństwa, ciepła i normalności. Jednak wojna nie pozwala im zapomnieć o tym, co dzieje się wokół – jest tęsknota, choroby, utrata i ciągła obecność śmierci.


Oj, nie była to łatwa historia…

Sylwia Kubik zabiera nas do świata, w którym dzieciństwo zostaje brutalnie przerwane. Najbardziej porusza właśnie dziecięca perspektywa. To, że mali bohaterowie muszą martwić się o rzeczy, o które żadne dziecko nie powinno się martwić.

A jednak w tej całej trudnej historii jest coś niezwykle ważnego – nadzieja.

Autorka pokazuje, że nawet w czasach wojny można znaleźć dobro, bezinteresowność i ludzi, którzy zrobią wszystko, żeby pomóc drugiemu człowiekowi. I chyba właśnie dlatego tytułowy sierociniec jest nie tylko miejscem smutku, ale również miejscem, w którym rodzi się nadzieja.

To książka emocjonalna, momentami bardzo bolesna, ale napisana w sposób, który nie epatuje okrucieństwem. Zamiast tego pozwala zatrzymać się przy ludzkich historiach i zastanowić, jak wiele mamy dzisiaj, choć często tego nie doceniamy.



*****

Dla kogo jest ta historia?



📚 Dla miłośników powieści obyczajowych z historycznym i wojennym tłem.

❤️ Dla tych, którzy lubią historie o ludzkiej sile, dobroci i poświęceniu.

🥺 Dla czytelników, którzy nie boją się wzruszeń i trudnych emocji.

🌿 I dla wszystkich, którzy lubią książki przypominające, że nawet w najciemniejszych chwilach może pojawić się promyk nadziei.



Sierociniec pełen nadziei” to historia trudna, ale potrzebna. Taka, która przypomina, że człowieczeństwo potrafi przetrwać nawet wtedy, gdy wokół brakuje niemal wszystkiego.



A Wy lubicie książki z wojną w tle? Czy sięgacie po historie, które mocno ściskają za serce? Dajcie znać w komentarzach – jestem bardzo ciekawa Waszych opinii. ❤️



Wasza Aleksandra

PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Filia :)


piątek, 14 sierpnia 2026

"Całym światem ty" Monika Pryśko

 



     Witajcie na Czytadłach w piątek! :) W niedzielę wyjeżdżam więc to moja ostatnia propozycja dla Was przed udaniem się na zasłużone wakacje ;) Ale...to powieść petarda, która w zasadzie czyta się sama! „Całym światem ty” Moniki Pryśko miało swoją premierę w maju, czyli już kilka miesięcy temu. Z opóźnieniem dodaję recenzję, bo lektura tej powieści już jest jakiś czas za mną, ale to historia do której nawet teraz, po takim czasie chętnie i z przyjemnością wracam myślami. Poniżej dowiecie się dlaczego ;)




*****

Od wydawcy


Są mężczyźni, którzy odchodzą po awanturze. Są też tacy, którzy odchodzą po zdradzie.

Jest też Michał. Michał odszedł między kanapką z ogórkiem kiszonym a wyjściem do pracy.

Zostawił po sobie pustą stronę łóżka, kilka pudeł, stertę wspomnień i kobietę, która nie ma pojęcia, co zrobić z własnym życiem.

Maria próbuje więc robić to, co robią ludzie po katastrofach. Płacze. Sprząta. Płacze podczas sprzątania. Odbiera telefony. Nie odbiera telefonów. Szuka odpowiedzi. Gubi odpowiedzi. Próbuje przetrwać.

A obok niej dzieje się zwyczajne życie: córka rośnie, rodzice się wtrącają, przyjaciółki ratują sytuację, a świat – ku wielkiemu oburzeniu Marii – wcale się nie kończy. Choć może powinien?

Pełna humoru i wzruszeń opowieść o tym, że nawet najbardziej spektakularny koniec bywa całkiem niezłym początkiem.

Pierwsza powieść Moniki Pryśko, znanej w sieci jako Tekstualna.



*****

Dla kogo jest ta historia?



    Całym światem ty” to jedna z tych historii, które bardzo łatwo przenieść na własne życie. Bo przecież rozstania, zawiedzione nadzieje, utrata poczucia bezpieczeństwa czy konieczność rozpoczynania wszystkiego od nowa mogą spotkać każdego z nas.



    Maria początkowo jest zagubiona. I trudno się jej dziwić. Nagle musi poukładać nie tylko własne życie, ale również zadbać o córkę. Na szczęście nie zostaje sama. Obok niej są przyjaciółki, rodzina i ludzie, którzy pomagają jej powoli stanąć na nogi.



    I chyba właśnie przemiana Marii jest dla mnie największą siłą tej historii.



    To nie jest wyłącznie książka o porzuceniu i chciałabym, żeby to głośno wybrzmiało w tej recenzji. To opowieść o odzyskiwaniu siebie, własnej wartości i o tym, że czasami koniec jednego etapu może stać się początkiem czegoś zupełnie nowego.



    Autorka trudniejsze momenty przeplata humorem i codziennością. Dzięki temu historia nie staje się przesadnie przygnębiająca, a czyta się ją lekko i z dużą ciekawością.



    „Całym światem ty” polecam przede wszystkim miłośnikom powieści obyczajowych, którzy lubią historie o relacjach, emocjach, rozstaniach i nowych początkach. To również książka dla tych, którzy lubią bohaterki, które muszą się pozbierać, odnaleźć własną siłę i nauczyć się żyć na nowo. I przede wszystkim dla każdego, kto potrzebuje czasami przypomnienia, że nawet kiedy wali nam się cały świat, gdzieś za tym końcem może czekać początek czegoś dobrego. ❤️ Uwielbiam takie historie i chciałabym, żebyście Wy również ją poznali ;) Z książkowym pozdrowieniem ;)



Wasza Aleksandra

PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Muza :)


wtorek, 11 sierpnia 2026

"Rita z Cascii. Historia kobiety, dla której nie ma rzeczy niemożliwych" Dorota Ponińska

 



     Witajcie na Czytadłach we wtorek :) I od razu Wam powiem, że wydawnictwa szaleją i wręcz „zalewają” nas nowościami, z których trzeba wybrać te najciekawsze, bo wszystkiego nie da się przeczytać ;) I tak, 29 lipca swoją premierę miała książka Doroty Ponińskiej „Rita z Cascii. Historia kobiety, dla której nie ma rzeczy niemożliwych”. Zastanawiacie się zapewne, czy to TA RITA? A ja spieszę z informacją, że to właśnie ona, święta czczona i uważana powszechnie za patronkę spraw trudnych i beznadziejnych. Jestem oczarowana jej historią, bo na temat tej postaci, moja wiedza była znikoma, a nawet można się pokusić o stwierdzenie, że żadna ;) I co najważniejsze, nie trzeba być religijnym, a nawet wierzącym, żeby chwycić za tę lekturę i ją poznać, do czego już teraz bardzo Was zachęcam! ;)





*****

Od wydawcy



Miłość nie zawsze jest słodka. Czasem jest twardą decyzją, powtarzaną każdego dnia, wbrew sobie. A czasem jest jak krzyż.

***

Marzyła o życiu w zakonie, ale została nakłoniona do małżeństwa.
Wybrany przez ojca nieokrzesany awanturnik okazał się mężczyzną, którego pokochała.
 

Jak została jedną z najpopularniejszych świętych, do której do dziś pielgrzymują miliony wiernych?

***

Pełna napięcia i emocji opowieść o burzliwym i pięknym życiu Rity z Cascii, która dzięki odważnym i nieoczywistym wyborom zawalczyła o samą siebie. Dorota Ponińska na jej drodze stawia Biankę, dziewczynę z Florencji, urodzoną w zamożnej kupieckiej rodzinie. W losach tych dwóch kobiet odbijają się realia życia w późnośredniowiecznej Italii.

PIERWSZA POWIEŚĆ BIOGRAFICZNA O PATRONCE OD SPRAW NIEMOŻLIWYCH


*****

Dla kogo jest ta historia?

Nie każda święta ma życie usłane różami. Czasami właśnie przez ciernie trzeba przejść, żeby odnaleźć własną drogę…



    „Rita z Cascii” Doroty Ponińskiej to historia kobiety, która musiała zmierzyć się z cierpieniem, trudnymi wyborami i życiem, którego wcale dla siebie nie planowała. Autorka pokazuje Ritę nie tylko jako świętą, ale przede wszystkim jako kobietę – żonę, matkę, wdowę i później zakonnicę.



    Cenię takie historie, które pozwalają spojrzeć na znaną postać trochę inaczej. I właśnie to zrobiła ze mną ta książka. Pozwoliła pokazać Ritę jako kobietę z krwi i kości, pełną miłości do bliźniego, ale także pełną wątpliwości…



    Rita nie jest tutaj od początku pomnikową świętą. Jest kobietą z marzeniami i emocjami. Kobietą, która doświadcza tego, czego sama nie wybrała, a mimo to próbuje odnaleźć w swoim życiu sens.



    Najbardziej poruszyło mnie przesłanie dotyczące przebaczenia. Nie tego łatwego, wypowiadanego jednym słowem, ale takiego, które wymaga ogromnej siły.



    To również opowieść o tym, że czasami życie prowadzi nas zupełnie inną drogą, niż sobie wymarzyliśmy. I choć początkowo trudno się z tym pogodzić, z czasem może się okazać, że właśnie ta droga była nam potrzebna.



    To książka przede wszystkim dla osób, które lubią powieści biograficzne, historie inspirowane prawdziwymi postaciami oraz opowieści o silnych kobietach. Dla czytelników zainteresowanych historią, ale również dla tych, którzy szukają książki o miłości, przebaczeniu, wierze i trudnych wyborach.



    Nie trzeba być osobą bardzo religijną, żeby znaleźć tutaj coś dla siebie. To przede wszystkim historia kobiety, która doświadcza cierpienia i próbuje mimo wszystko wybrać dobro.


    „Rita z Cascii” to opowieść o kobiecie, która pokazała, że nawet z bardzo trudnej historii można zbudować życie pełne wiary, nadziei i miłości.



    A Wy znacie historię św. Rity? Czytaliście już książkę Doroty Ponińskiej? Jeśli nie, to jak najszybciej nadróbcie zaległości ;) Czekam na Wasze opinie:) Z książkowym pozdrowieniem ❤️



Wasza Aleksandra



piątek, 7 sierpnia 2026

"Podróż przez marzenia" Jagoda Wochlik

 



    Witajcie na Czytadłach w piątek, piąteczek, piątunio! :) Pogoda rozleniwia, a lato na szczęście cały czas pogodowo piękne! Do tego idealna lektura i ja już jestem szczęśliwa! :)


    Najnowsza powieść, którą przeczytałam zostawiła mnie z pewną myślą...A co gdyby tak pewnego dnia spakować walizkę i po prostu ruszyć w świat? Bez oglądania się na innych, bez zastanawiania się, czy wypada, czy można, czy nie jest już za późno…? Właśnie o tym przypomina mi najnowsza książka Jagody Wochlik – „Podróż przez marzenia”. I już sam tytuł mówi nam całkiem sporo. Bo ta podróż nie dotyczy wyłącznie miejsc, które odwiedzamy. To przede wszystkim podróż przez życie, emocje, relacje i własne pragnienia.



*****

Od wydawcy


CZY MIŁOŚĆ MOŻNA ZAPLANOWAĆ I ZAPISAĆ JAKO WARUNEK W TESTAMENCIE?

Anna przez większość życia czuła się niezrozumiana. Wszystko zmienia się, gdy poznaje ekscentryczną i zamożną Wiolettę Olszańską, która zatrudnia ją jako swoją damę do towarzystwa. Wspólna podróż prowadzi je przez Paryż, Pragę, Japonię i Kołobrzeg, gdzie los obu kobiet odmienia się na zawsze.



Po śmierci Wioletty na odczytanie testamentu stawiają się jej bliscy oraz Anna. Kobieta dziedziczy mieszkanie, a wnuk Daniel – resztę majątku, pod warunkiem że przez pół roku zamieszka z Anną. Nie jest to łatwe zadanie, bo pogodna i niepoprawnie optymistyczna Anna od pierwszej chwili działa młodemu mecenasowi na nerwy.



Podróż przez marzenia” to ciepła opowieść o kobietach w różnym wieku, odwadze życia w zgodzie ze sobą i odkrywaniu, że na spełnianie marzeń nigdy nie jest za późno. A miłość, podobnie jak pogoda, potrafi zaskakiwać i nieustannie się zmienia.



*****

Dla kogo jest ta historia?


Lubię książki, które przypominają, że życie nie zawsze musi wyglądać tak, jak zaplanowaliśmy.

Podróż przez marzenia” właśnie taka jest.

To opowieść o tym, że na marzenia naprawdę nigdy nie jest za późno. I chyba właśnie ten motyw najbardziej przypadł mi do gustu.

Bardzo polubiłam postać Wioletty. Jest kobietą, która nie pozwala sobie wmówić, że pewnych rzeczy „już nie wypada”. Podróżuje, poznaje świat i przede wszystkim korzysta z życia.

I jest w tym coś niezwykle inspirującego.

Bo ile razy sami odkładamy coś na później?

Kiedyś pojadę.
Kiedyś zacznę.
Kiedyś spełnię swoje marzenie.

A przecież to „kiedyś” może nigdy nie nadejść.

Podobał mi się również pomysł z testamentem. Wspólne mieszkanie Anny i Daniela to przepis na wiele zabawnych sytuacji, ale również okazja do poznania drugiego człowieka i spojrzenia na własne życie z zupełnie innej strony.

To książka o relacjach, emocjach, zmianach i drugich szansach.

Ale przede wszystkim o odwadze do życia po swojemu.


Podróż przez marzenia” poleciłabym przede wszystkim osobom, które lubią lekkie, ciepłe powieści obyczajowe z romantycznym wątkiem.

To propozycja dla tych, którzy cenią historie o ludziach, którzy próbują poukładać swoje życie na nowo.

Dla tych, którzy lubią podróże.

Dla tych, którzy wierzą w drugie szanse.

I wreszcie – dla tych, którzy czasami potrzebują książkowego przypomnienia, że marzenia nie mają daty ważności.


Podsumowując, „Podróż przez marzenia” zostawiła mnie z bardzo przyjemną myślą, może czasami zamiast czekać na odpowiedni moment, po prostu trzeba zrobić pierwszy krok?

Bo przecież życie jest trochę jak podróż. Nigdy do końca nie wiemy, kogo spotkamy po drodze i dokąd nas ona zaprowadzi.

A Wy? Lubicie książki, które przypominają, że na spełnianie marzeń nigdy nie jest za późno? A może macie własne marzenie, które wciąż czeka na realizację? Koniecznie napiszcie mi w komentarzu! ❤️


Wasza Aleksandra

PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Filia :)