Licznik odwiedzin

poniedziałek, 15 lipca 2024

"Kobieta z automobilu" Penny Haw

 

  


    Witajcie na Czytadłach! Ciepło, gorąco, upał!!!!! Uwielbiam lato i dla mnie mogłoby trwać już zawsze! Tymczasem mam dla Was równie gorącą propozycję ze względu na tematykę! W dzisiejszych czasach nie dziwi fakt posiadania samochodu. To wygoda i oszczędność czasu. Za kierownicą siadają nie tylko mężczyźni, ale również kobiety, co kiedyś byłoby nie do pomyślenia! A czy wiecie kto jest konstruktorem pierwszego na świecie samochodu? Bez względu na to czy znacie odpowiedź na to pytanie, koniecznie sięgnijcie po powieść Penny Haw „Kobieta z automobilu”. Zniknęłam dla świata na kilka godzin i zanurzyłam się w fascynującą historię rodziny Carla Benza.



*****

Od wydawcy



    Inspirująca powieść historyczna oparta na prawdziwych wydarzeniach z życia Berthy Benz, żony twórcy prototypu samochodu, który dał początek marce Mercedes-Benz.

Niestety, znów tylko dziewczynka”.




    Od najmłodszych lat Cäcilie Bertha Ringer jest zafascynowana pracą swojego ojca – mistrza budowlanego w Pforzheim w Niemczech. Ale te cztery słowa, które napisał obok jej imienia w rodzinnej Biblii, prześladują dziewczynę od momentu, kiedy je przeczytała.

Wiele lat później Bertha poznaje Carla Benza i zakochuje się w nim oraz w jego niezwykłym marzeniu o zbudowaniu powozu bez koni. Bertha wierzy w projekt tak bardzo, że inwestuje w niego swój posag, co jest ryzykownym posunięciem, ponieważ oprócz niej w powodzenie wiarę pokłada tylko Carl. Kiedy partnerzy Benza grożą wycofaniem się z biznesu, ten jest gotów rozwiązać spółkę. Bertha wie, że ta decyzja wszystko zaprzepaści i doprowadzi ich na skraj bankructwa. Ignorując lekceważące nastawienie otoczenia, bierze sprawy w swoje ręce, potajemnie opracowując plan, który albo przyczyni się do całkowitej kompromitacji ich rodziny, albo udowodni ich geniusz. Tymczasem Benz jest o krok od zawarcia umowy z nowym, tajemniczym inwestorem. Bertha nie tylko ryzykuje swoje małżeństwo i pracę ich życia, ale także walczy z patriarchatem, zwątpieniem Carla i ściga się z czasem.

Podobnie jak wiele innych, współczesnych jej kobiet, Bertha przez lata żyła w cieniu swojego męża. W tej inspirującej historii o wytrwałości, miłości i stawianiu czoła przeciwnościom autorka oddaje zasłużony hołd jej niezłomnemu duchowi.

*****

Dla kogo jest ta historia?



    „Kobieta z automobilu” to powieść historyczna opisująca losy Berthy Benz, żony Carla Benza, który uznawany jest za konstruktora pierwszego samochodu na świecie. Jednak czy kiedykolwiek zastanawialiście się nad tym, czy razem z nim, ramię w ramię stał i współpracował ktoś jeszcze? No właśnie. Ja też o tym nie myślałam. Samochód traktujemy obecnie jako coś powszechnego i naturalnego. Jednak droga do jego stworzenia była trudna i wyboista. I o tym jest ta powieść. O konstruowaniu pierwszego automobilu, o ogromnej wytrwałości i sile ducha i o kobiecie silnej i odważnej, która jako jedyna wierzyła w misję powodzenia męża. Bertha nie stała biernie, ale wspólnie z Carlem realizowała jego, a tak naprawdę ich wspólne marzenie! :)



    Czasy, w których żyła rodzina Benzów, to lata, kiedy zadaniem kobiet było zakładanie rodziny, sprowadzanie na świat dzieci i troszczenie się o domowe ognisko. Kobiety nie były wówczas partnerkami mężczyzn, nie stały na równej pozycji z nimi i czytając różne powieści, na przestrzeni lat, mam wrażenie, że były traktowane jak służące i maskotki do zaspokajania męskich potrzeb. Bertha Benz była ich przeciwieństwem, co nie znaczy, że nie dbała o rodzinę. Było wręcz przeciwnie. Troszczyła się bardzo o dzieci i męża, ale posiadała również ambicje, a marzenie jej męża (budowa automobilu) szybko stało się także jej marzeniem.



    Autorka stworzyła powieść, która urzeka i całkowicie pochłania czytelnika. O takich historiach i kobietach chciałabym czytać więcej i częściej! Bertha Benz jest niesamowitą podporą i wsparciem dla męża w każdym nawet najtrudniejszym momencie. To się nazywa prawdziwe wsparcie, miłość i szacunek. Z ogromną przyjemnością przeczytałam tę historię, a teraz zachęcam i Was ! Przeczytajcie koniecznie!



    Gdybym miała określić swoje uczucia i emocje po przeczytaniu tej powieści to napiszę krótko: zachwyt i radość, że również kobiety potrafią tak wiele zdziałać. Nigdy nie miałam wątpliwości, że kobiety to silna płeć, pomimo innych skojarzeń, jednak z tą historią opartą na faktach nie sposób dyskutować. I tylko uśmiecham się myśląc, że rzeczywiście za każdym sukcesem mężczyzny stoi mądra i wyjątkowa kobieta :)



Wasza Aleksandra

piątek, 12 lipca 2024

"Piękni lśniący ludzie" Michael Grothaus

 




    Dzień dobry w ten upalny dzień! Jak Wasze urlopy? Jesteście już po czy przed? Nawet jeżeli wolne już za Wami, to i tak warto zaopatrzyć się w dobrą lekturę, bo przed nami weekend! :)



    „Piękni lśniący ludzie” to historia wyjątkowa i z gatunku tych, po który do tej pory nie sięgałam. Po wysłuchaniu opinii niektórych booktuberów nabrałam chęci do poznania tej historii i to był najlepszy w możliwych wyborów! Dlaczego? Już za chwilkę będzie wszystko jasne! ;)



*****

Od wydawcy



Nasz świat za kilkadziesiąt lat…



    to zwykły świat, pełen autonomicznych samochodów, szybujących po niebie dronów i pracujących w burgerowniach robotów. Są dwa supermocarstwa, trwa cyfrowa zimna wojna, ale wszelkie konflikty rozgrywają się gdzieś tam, za oceanem… Ludzie budzą się, idą do pracy, jedzą kolację. Wszystko jest tak, jak być powinno.



    Ale nie dla siedemnastoletniego Johna, geniusza technologii, cudownego dziecka z rozbitej rodziny. John ma pewną tajemnicę.



    W jego życiu wszystko zaczyna się zmieniać, gdy pewnego chłodnego wieczora wchodzi do małego tokijskiego bistro prowadzonego przez byłego zapaśnika sumo. Mieszka tam osobliwy pies z kulistą głową wraz ze swoją właścicielką – enigmatyczną kelnerką Neotnią.



    Neotnia też coś ukrywa – sekret, który wywróci nieszczęśliwe życie Johna do góry nogami. Sekret, który przeniesie ich z neonowych ulic Tokio do tragicznej przeszłości Hiroszimy i zaśnieżonych gór Nagano.

Sekret, który pokaże, że nasz świat wcale nie jest zwykły – i na zawsze go odmieni…



*****

Dla kogo jest ta historia?



    „Piękni lśniący ludzie” Michaela Grothausa to wyjątkowa powieść o dojmującej samotności. O tym jak wiele człowiek jest w stanie znieść, zrobić i czemu się poddać, aby nie czuć się tak, jakby był sam na świecie.




    Poznajemy tutaj niezwykły świat widziany oczami autora, który przenosi nas do środowiska botów, androidów i wszelkich sztucznych i wymyślonych przez człowieka istot. „Piękni lśniący ludzie” to dla mnie powieść na miarę naszych czasów; taka, która pokazuje nam jak już teraz zaczyna wyglądać świat ...Czy to przerażające? Zapewne. Jednocześnie arcyciekawe i pokazane z perspektywy, której zupełnie się nie spodziewałam. Autor zaskoczył mnie wielokrotnie. Na co dzień nie czytam tego typu powieści. Fantasy i science-fiction to gatunki, które nie leżą w kręgu moich zainteresowań jednak ogromnie się cieszę, że zrobiłam wyjątek i poznałam tę powieść. Dlatego jeśli ten gatunek jest Waszym jedynym powodem, żeby nie sięgnąć po tę lekturę, to powiadam Wam: NIE IDŹCIE W TĘ STRONĘ! ;)




    „Piękni lśniący ludzie” otwierają oczy i umysł na wiele aspektów. Co sprawia, że jesteśmy ludźmi? To jedno z zagadnień, na które autor poszukuje odpowiedzi w tej powieści. Czy mu się udało? To już oceńcie sami sięgając po tę powieść pełną symboliki i ukrytych znaczeń. Zanurzcie się w futurystyczny świat, o którym opowiada nam autor. Dodam jeszcze, że akcja powieści toczy się w Tokio, mieście kolorowym i neonowym jak wesołe miasteczko. „Piękni lśniący ludzie” to wybitna powieść oddająca w wyjątkowy sposób atmosferę Japonii, a jednocześnie stanowiąca przestrogę przed tym, co może nas czekać w przyszłości.




    Dla mnie to powieść na tyle wyjątkowa, że już trafiła do moich ulubionych tegorocznych pozycji. Absolutna topka! A jak będzie z Tobą? ;)




Z książkowym pozdrowieniem :)




Wasza Aleksandra 


czwartek, 4 lipca 2024

"Moja matka pestka" Anna Sakowicz

 



    Witajcie na Czytadłach po tak długim czasie! Mamy już lato, a jak wiadomo, wówczas są dłuższe dni, urlopy, wakacje i można więcej czasu poświęcić na czytanie. Nie myślcie, że skoro mnie nie było tutaj przez miesiąc, to nie czytałam. Było wręcz odwrotnie, nadal pochłaniam książki, ale czasu brakuje na polecanie tych najlepszych! Myślę jednak, że teraz posty i polecajki będą pojawiać się regularnie. Tak więc zaczynamy letnie czytanie!



    Na początek polecam Wam naszą rodzimą pisarkę Annę Sakowicz i jej powieść „Moja matka pestka”. Dlaczego akurat ta powieść? Bo uważam, że jest wyjątkowa z tych najbardziej wyjątkowych. Zupełnie nie rozumiem dlaczego tak mało o niej się mówi...Powieść została wydana już miesiąc temu, a zaledwie w kilku miejscach się na nią natknęłam. To powieść, która zasługuje na rozgłos i na wielkie brawa dla autorki!




*****

Od wydawcy



    Los nie pyta nas o zdanie, ale niekiedy podpowiada, do których drzwi zapukać.




    Natasza może powiedzieć, że ma dobre życie – jej kariera nabiera tempa, a związek wchodzi w etap stabilizacji. Właśnie wprowadzają się z narzeczonym do nowego mieszkania. Nie planują jednak ślubu, bo przecież, jak twierdzi Patryk, papiery nie są im do niczego potrzebne.




    Jeden telefon zmienia wszystko. Natasza dowiaduje się, że od zaraz będzie musiała zająć się cierpiącą na alzheimera matką. Matką, od której uciekła, gdy miała 19 lat.



    Patryk nie wyobraża sobie, żeby mieli wziąć chorą do siebie, zaczyna wycofywać się z relacji i unikać narzeczonej. W pracy nikt nie daje Nataszy taryfy ulgowej, koleżanki wolą rozmawiać o lżejszych tematach. Kobieta z przerażeniem zauważa, że nie może liczyć na nikogo, a wymagająca całodobowej opieki matka to tylko jej problem. W kilka tygodni po dawnym życiu pozostaje jedynie wspomnienie.



    Jak odnaleźć w tym wszystkim nadzieję i sens? Czy da się wybaczyć i pokochać na nowo? Mądra, pełna ciepła opowieść o pojednaniu, zrozumieniu i dojrzałej miłości.





*****

Dla kogo jest ta powieść?



    Zacznijmy od tego, że historia ta to fikcja, a jedyną prawdę stanowi fakt, że matka autorki chorowała na alzheimera. Powieść jest absolutnie dla każdej osoby powyżej 16 lat. Stawiam taką barierę wiekową, bo znajdują się tutaj fragmenty ciężkie i trudne do przebrnięcia, a nawet zrozumienia. Uważam, że autorka zostawiła kawał serducha i emocji w tej powieści i zaserwowała nam ogromną bombę emocjonalną. Trudną, a nawet tragiczną, która nie kończy się wraz z przewróceniem ostatniej strony. O tej historii się myśli, przetwarza, dotyka ona czytelnika głęboko i stawia przed nim wiele egzystencjalnych i trudnych pytań.



    Wyobraźcie sobie, że macie ułożone życie i nagle rozsypuje się ono w pył, kiedy musicie się zająć chorą matką, z którą nigdy nie mieliście dobrych relacji. Ba! Były one po prostu złe, a od kilku lat, kiedy opuściliście rodzinny dom, wręcz żadne. Brzmi strasznie? A to dopiero początek! Bo jak traktować matkę, która nie dość, że Cię nie rozpoznaje, to jeszcze jest agresywna, złośliwa i żyje w zupełnie innej rzeczywistości?



    „Moja matka pestka” ukazuje studium choroby i to jak wygląda życie z osobą chorą na alzheimera. Autorka nie oszczędza czytelnika serwując mu całą paletę zachowań matki głównej bohaterki.



    Powieść bardzo mnie dotknęła emocjonalnie i choć w mojej rodzinie nikt nie boryka się z tą chorobą ( i oby tak zostało ), to rozumiałam każde zachowanie głównej bohaterki i nawet na chwilę nie pokusiłam się o jej ocenę. Natasza otoczyła matkę opieką najlepiej jak potrafiła.



    Już sam tytuł powieści jest swoistym symbolem. Jakim? To już sami poznacie, jeśli sięgniecie po tę mądrą i emocjonalną lekturę pełną wzruszeń. Ogromna polecajka! :)



Wasza Aleksandra



wtorek, 4 czerwca 2024

"Obiecaj, że wrócisz" Barbara Wysoczańska

 


    Witajcie na Czytadłach w słoneczny wtorek :) Mamy już czerwiec i dni codziennie stają się coraz dłuższe! Cieszy mnie to ogromnie, bo słońce zawsze powoduje u mnie lepsze samopoczucie :) Do tego jeszcze książka na ławeczce w parku i dla mnie jest to już pełnia szczęścia! Jeśli jeszcze do tego dodać fakt, że już jutro, 5 czerwca, premierę ma najnowsza powieść Barbary Wysoczańskiej, jednej z moich ulubionych autorek, to już lepiej być nie może! :)



*****

Od wydawcy


    Wojna wyostrzyła jej zmysły, obrazy śmierci i nienawiści przetaczające się przez miasto nauczyły ją w krótkim czasie widzieć wokół wyłącznie wrogów.





    W rzeczywistości wojennej okupacji młoda żona polskiego oficera Karolina Kornacka zamieszkuje u teściów i czeka na powrót męża z obozu jenieckiego z ZSRS. Codzienność Kornackich zmienia się wraz z przejęciem ich domu przez oficera SS Friedricha Webera i jego żony Leni.



    Równocześnie w wyniku ogłoszonej amnestii dla polskich jeńców, z więzienia NKWD zostaje zwolniony Waldek Romanowicz, przyjaciel i adiutant zaginionego porucznika Kornackiego. Romanowicz zostaje wysłany przez polski rząd w Londynie do Warszawy jako szkolony żołnierz AK. Przy okazji przybywa tam również z osobistą misją pomocy Karolinie Kornackiej.



    Tymczasem Niemcy odnajdują w lasku katyńskim tysiące zwłok polskich jeńców.



"Jestem żoną i córką żołnierzy, walkę mam we krwi, więc będę walczyć."





*****

Dla kogo jest ta historia?


    Autorka stworzyła powieść zarówno dla kobiet jak i dla mężczyzn. Akcję osadziła w czasach wojennych, a trzymająca w napięciu fabuła niejednokrotnie wywołała u mnie szybsze bicie serca. I ponownie autorka mnie zaskoczyła! A myślałam, że po lekturze wszystkich jej poprzednich powieści, nie będzie to takie łatwe…



    Główna bohaterka powieści, Karolina Kornacka, wspólnie z synkiem i teściową muszą stawić czoło oficerowi SS Friedrichowi Weberowi i jego żonie Leni. Jak ułoży im się życie pod jednym dachem? Ile można poświęcić dla ukochanej osoby? Czy zło, które spotyka Karolinę i jej rodzinę będzie już zawsze ich prześladować?



    Autorka poruszyła we mnie najczulsze struny. Po raz kolejny spowodowała, że wpadłam w zadumę i melancholię zadając sobie przeróżne pytania egzystencjalne...I do tej pory nie wiem, czy zło tkwiące w człowieku zostaje w nim już na zawsze? Czy wyszkoleni do walki i zabijania żołnierze oraz wysoko postawieni wojskowi oficjele nie są zdolni do odczuwania pozytywnych emocji?



    Barbara Wysoczańska napisała powieść, której nie mogę niczego zarzucić. Jestem pod jej ogromnym wrażeniem. Dodam jeszcze tylko, że relacja małżeńska oficera SS zupełnie mnie emocjonalnie powaliła. Nie będę Wam zdradzać szczegółów. Aby je poznać musicie sięgnąć po najnowszą powieść Barbary Wysoczańskiej. Gwarantuję emocje i zaskoczenie. Widać, że autorka oddała tej powieści całe swoje serce. Natomiast moje serce po lekturze zostało rozdarte na pół…



Wojna jest okrutna i zła. Wojna odczłowiecza”



    Przeczytajcie koniecznie, bo to przepięknie opowiedziana historia, która zostanie z Wami na zawsze!



Wasza Aleksandra





czwartek, 30 maja 2024

"Rakowiska" Magdalena Majcher

 


    

    Witajcie na Czytadłach w ten piękny czwartkowy wieczór! Piękny, bo dla większości z nas zapowiada się długi weekend:) Do tego idealna lektura i święty spokój. To jest to, co lubię najbardziej :) Mam dla Was dzisiaj true crime czyli historię opartą na prawdziwych wydarzeniach. Zapnijcie pasy, bo będzie przerażająco! „Rakowiska” Magdaleny Majcher nadchodzą!



*****

Od wydawcy



    Oparta na faktach powieść o głośnej zbrodni w Rakowiskach.

Wnikliwa i odkrywcza próba odpowiedzi na pytanie, dlaczego doszło do morderstwa, które wstrząsnęło całą Polską.





    Spokojna zadbana wieś pod Białą Podlaską. Mieszkają tu ci, którym się powiodło. Kiedy policjanci odbierają zgłoszenie od mężczyzny, który zauważył ślady krwi i uchylone drzwi w domu sąsiadów, spodziewają się rutynowej interwencji – prawdopodobnie w sprawie włamania. Zupełnie nie są przygotowani na to, że na terenie posesji znajdą zmasakrowane zwłoki małżeństwa. Podejrzenia dość szybko padają na osiemnastoletniego syna zamordowanej pary oraz jego przyjaciółkę.





    Dlaczego dwoje licealistów z tak zwanych dobrych domów dopuściło się tej bestialskiej zbrodni? Czy można było jej zapobiec? Dlaczego dorośli nie zauważyli kiełkującej rozpaczy, nienawiści czy po prostu zła? Magdalena Majcher w „Rakowiskach” opisuje wydarzenia, o których w 2014 roku mówiła cała Polska. Autorka odkrywa wcześniej nieznane wątki i informacje o sprawcach, rzucając tym samym nowe światło na historię, która po tylu latach wciąż szokuje i przyprawia o dreszcze.



    "Jak opisać coś tak ostatecznego, jak czyjaś brutalna śmierć? Majcher podeszła do sprawy z wyczuciem i rzetelnością, pozostawiając czytelnikowi pole do samodzielnej oceny jednej z najbardziej wstrząsających zbrodni ostatnich lat. Lektura obowiązkowa w kategorii true crime."

Katarzyna Puzyńska, Autorka Powieści Kryminalnych

    "Jedna z najgłośniejszych spraw kryminalnych ostatnich lat w niesamowicie wciągającej formie fabularnej. Autorka od początku rzuca nas w samo centrum akcji, zarówno z perspektywy sprawców zbrodni, jak i śledczych."

Olga Herring, Autorka Podcastów True Crime



*****

Dla kogo jest ta historia?

    „Rakowiska” to powieść dla ludzi o mocnych nerwach. Jeśli jeszcze mamy tę świadomość, że wszystko to wydarzyło się naprawdę, to tym bardziej historia przeraża i wstrząsa.

    Wydarzenia, które autorka opisuje miały miejsce dziesięć lat temu. Wówczas o tej zbrodni było bardzo głośno. Doskonale pamiętam jak internet i programy telewizyjne pochylały się nad tą historią.

    Autorka w bardzo umiejętny i rzetelny sposób przedstawia fakty nie zajmując stanowiska po żadnej ze stron.

    Magdalena Majcher i jej „Rakowiska” to powieść poruszająca, wstrząsająca i bardzo mocna. Po lekturze historia nie daje o sobie zapomnieć, zostawia nas w zadumie i zamyśleniu. Dwójka głównych bohaterów – nastolatków dopuszcza się brutalnej zbrodni. Zastanawia fakt, co wydarzyło się w ich umyśle, że doprowadziło do morderstwa. Uważam, że oprócz oczywistej klasyfikacji powieści i zaliczeniu jej do kryminału/sensacji/ thrillera, mamy tutaj również elementy powieści psychologicznej.



    Wydawało mi się, że o tej zbrodni, którą doskonale pamiętam, dowiedziałam się już wszystkiego zarówno z telewizji jak i z prasy. Myliłam się. Powieść Magdaleny Majcher otwiera oczy na wiele różnych nieznanych mi kwestii. To bardzo dobra historia z gatunku true crime! Nie wolno Ci jej pominąć jeśli jesteś fanem tego typu powieści. Zachęcam do lektury! Bardzo! :)



Wasza Aleksandra





wtorek, 21 maja 2024

"Kobiety" Kristin Hannah

 



     Witajcie na Czytadłach! Lato już w zasadzie w pełni, choć kalendarzowo jeszcze ciągle wiosna! Jestem przepełniona mnóstwem emocji i uczuć. To wszystko za sprawą kolejnej powieści królowej emocji! Oczywiście chodzi o Kristin Hannah i jej najnowszą powieść pt: „Kobiety”.



*****

Od wydawcy


    Intymny portret dorastania w niebezpiecznych czasach i epicka opowieść o narodzie podzielonym przez wojnę.



    Powieść opowiada o życiu wychowanej w tradycyjnym domu studentki, przyszłej pielęgniarki, Frances ,,Frankie” McGrath.



    Gdy wybucha wojna w Wietnamie, Frankie podejmuje decyzję o pracy wolontariuszki. Rzeczywistość wojny zmienia jej perspektywę widzenia świata. Jest przytłoczona chaosem i zniszczeniami. Każdy dzień to gra życia i śmierci, nadziei i zdrady. Przyjaźnie są głębokie, ale można je stracić w jednej chwili. Książka pokazuje podziały, jakie wojna w Wietnamie wywołała w amerykańskim społeczeństwie oraz traktowanie kobiet, które narażają się na niebezpieczeństwo, aby pomóc innym, a po wojnie nikt o nich nie pamięta. „Kobiety” to emocjonalna, bogato narysowana historia z zapadającą w pamięć bohaterką, której idealizm i odwaga zdefiniują epokę.



*****

Dla kogo jest ta historia?

    Kristin Hannah napisała poruszającą historię osadzoną w realiach wojny w Wietnamie. Autorka z jednej strony pokazuje świat wojny, cierpienia, bólu i śmierci, z drugiej zaś świat blichtru, przepychu, przyjęć i bali. Z takiego bowiem świata pochodzi główna bohaterka Frances „Frankie” McGrath. Zderzenie tych dwóch światów mną wstrząsnęło. To trudne do zrozumienia, kiedy w jednym miejscu toczy się wojna, a w drugim odbywają się huczne przyjęcia i bale.


    Autorka zwraca także uwagę na obyczajowe konwenanse. Kobieta ma być żoną, matką, panią domowego ogniska i jej głównym zadaniem jest stworzenie rodziny. Niedopuszczalne jest przeciwstawianie się temu, a decyzja którą podejmuje główna bohaterka ( wyjazd na wojnę w roli pielęgniarki ) zasługuje na społeczny ostracyzm. Nawet jej najbliższa rodzina nie potrafi pogodzić się z tym faktem. Na wojnie służą mężczyźni! Koniec i kropka! Do dziś często pokutuje twierdzenie, że „W Wietnamie nie było kobiet”. To oczywista nieprawda, bo wśród pomocy medycznej było ich całkiem sporo. Niezauważanie kobiet, niedocenianie ich poświęcenia i roli w Wietnamie – o tym jest głównie powieść „Kobiety”.



    Kristin Hannah przyzwyczaiła mnie już do tego, że w swoich powieściach dotyka trudnych tematów. Tak było i tym razem. PTSD czyli syndrom stresu pourazowego, który w tej historii objawia się nieumiejętnością odnalezienia się w świecie po powrocie z wojny. Koszmary senne, strach i lęk wobec głośnych dźwięków, zaburzenia psychiczne. To wszystko dopada osoby z PTSD. Nie potrafią one funkcjonować w normalnym świecie i nawet wówczas oczekują zagrożenia i żyją w lęku i ciągłym napięciu.



    Dla kogo zatem jest powieść „Kobiety”? Wbrew tytułowi, jest dla absolutnie każdego dorosłego czytelnika. Dla kobiet i mężczyzn. Ta historia zachwyca konstrukcją, umiejętnością żonglowania emocjami, językiem. Jednocześnie przeraża i smuci. Wywołuje paletę emocji, ale już przestało to dziwić. W końcu mamy do czynienia z królową emocji! :) Z ogromną radością polecam Wam tę powieść. Jest niesamowicie wciągająca i nieodkładalna. To mądra powieść, która mnie zachwyciła!!! :) Ląduje na szczycie moich ulubionych pozycji! Przeczytajcie koniecznie! :)



Wasza Aleksandra



poniedziałek, 13 maja 2024

"Ocaleni dla miłości" Anna Rybakiewicz

 


     Witajcie na Czytadłach :) Macie swoich ulubionych autorów? Zapewne tak :) Ja również mam takich pisarzy, których książki czytać mogę w ciemno! Tak jest między innymi z Anną Rybakiewicz. Nic więc dziwnego, że jak tylko pojawiła się jej najnowsza powieść od razu przepadłam. „Ocaleni dla miłości” to powieść rozgrywająca się w czasach drugiej wojny światowej i w latach współczesnych ( rok 2018 ).



*****

Od wydawcy



    Jesienią 1942 roku młodziutka Henia podejmuje niesłychanie odważną decyzję – postanawia wydostać ukochanego Moszka z łomżyńskiego getta. Ryzykując własnym życiem, pomaga w ucieczce jeszcze jednej osobie – małej dziewczynce, dla której stanie się matką. We trójkę przez wiele miesięcy ukrywają się odcięci od świata, zmagając się z kolejnymi przeciwnościami losu. Henia zmuszona będzie stawić czoła sytuacjom, na które żadna dziewczyna w jej wieku nie jest przygotowana. Jednak w imię miłości walczy ze wszystkich sił. Gdy nadarza się okazja wyjazdu za granicę, a w planach jest ślub, los ponownie zadrwi z pary zakochanych. Wiele lat później w życiu Agaty, prawnuczki Heni, pojawia się tajemniczy Benjamin, który przyjechał z Izraela, aby poznać historię życia i miłości swoich przodków.



*****

Dla kogo jest ta historia?



    Anna Rybakiewicz tworzy historie emocjonalne, pełne napięcia i tak skonstruowane, że naprawdę nie sposób się oderwać. Powieść „Ocaleni dla miłości” również taka jest! Napisana z wyczuciem i empatią. Wciągająca w świat głównych bohaterów i trzymająca tak długo w swoich objęciach, aż nie przewróci się ostatniej kartki. Ta historia towarzyszyła mi dobę. Tyle zajęła mi lektura i to tylko dlatego, że trzeba było jednak chwilę się przespać. Dziękuję Pani Anno po raz kolejny! Potocznie ujmując, zrobiła mi Pani weekend ;) Uwielbiam tę historię i polecam każdemu!



    Autorka specjalizuje się w opowieściach osadzonych w latach wojennych. Dwie płaszczyzny czasowe intrygują, a zakończenie zaskakuje. Nie byłam w stanie przewidzieć takiej puenty ;)



    Ocaleni dla miłości” to historia kompletna. Wzrusza do łez, a jej język jest prosty i łatwy w odbiorze dzięki czemu książkę się wręcz pochłania.



    Pani Anno gratuluję! Każdą Pani powieść czytam z wypiekami na twarzy ogromnie poruszona. Życzę Pani, żeby wena zawsze trwała, a pomysły nigdy się nie kończyły!



    Za to Wam, Drodzy Czytelnicy, z ogromną radością polecam najnowszą książkę Anny Rybakiewicz. Proszę, przeczytajcie, bo żadne słowa nie oddadzą moich emocji. Premiera już za chwilkę, 15 maja! Pięknych czytelniczych wrażeń! :)



Wasza Aleksandra