Licznik odwiedzin

piątek, 1 sierpnia 2025

"Za horyzontem zdarzeń" Katarzyna Fiołek

 



 Witajcie na Czytadłach w pierwszy dzień sierpnia! :) Pogoda tego lata w Polsce jest delikatnie mówiąc kiepska...dawno nie pamiętam takiego lata, ale na szczęście mamy powieści, które rozgrzeją niejedno serce! I dzisiaj właśnie o takiej powieści za chwilę Wam opowiem ;) Ale już na początku pragnę Wam zaznaczyć, że pomimo tego, że powieść należy do cyklu i stanowi drugi tom, to nie musicie znać tomu pierwszego. Absolutnie nie ma tutaj to żadnego znaczenia, choć oczywiście warto po niego sięgnąć ;) Jednak dzisiaj biorę na tapetę najnowszą powieść Katarzyny Fiołek „Za horyzontem zdarzeń”, która stanowi drugi tom cyklu Druga szansa. Zapnijcie pasy, bo będzie się działo !!! ;)




*****

Od wydawcy


Bieszczady leczą rany, ale czy zdołają posklejać złamane serca?

Ile szans można dać tej samej miłości? Czy pierwsza miłość może smakować dobrze drugi raz?

Majka kochała kiedyś bardzo mocno. Tak mocno, że nigdy więcej nie chce tego powtórzyć. Pamięta, jak bardzo i długo bolało, kiedy pękło jej serce, bo on zamiast Majki wybrał karierę. Wtedy była gotowa sprzeciwić się ojcu, byle tylko z nim być. Dziś Majka nie lubi chodzić na kompromisy, a duszę leczy w malowniczych Bieszczadach.
Paweł kochał kiedyś bardzo mocno Majkę i muzykę. Jedna z tych miłości okazała się być toksyczna. Zachłyśnięty blichtrem świata showbiznesu i swoją popularnością, dał się ponieść jak wielu przed nim. Kiedy w jego życiu pojawił się ktoś, dla kogo chciał znowu stać się lepszym człowiekiem, wróciły wspomnienia o pierwszej, wielkiej miłości i miejscu, które zawsze nosił w sercu.

Tych dwoje znowu spotka się w magicznych Bieszczadach. Góry mają moc leczenia starych ran, ale te wydają się zbyt głębokie.

Czy Bies uwierzy w to, że jest w nim jeszcze ten kochający, dobry chłopak? Czy Majka i Paweł wybaczą sobie błędy, które rozdzieliły ich na wiele lat?



*****

Dla kogo jest ta historia?



    O rany! Co to była za historia! Wciąż nie mogę się otrząsnąć choć już jestem kilka dni po lekturze w zupełnie innym literackim świecie. Ale od początku...Powieść „Za horyzontem zdarzeń” sklasyfikowana jest jako romans/powieść obyczajowa. Według mnie to w większości romans, w którym znajdziemy także elementy powieści psychologicznej. I co ważne, typowy romans nie do końca leży w kręgu moich zainteresowań, ale ta powieść to naprawdę coś znacznie więcej! Nie ma tutaj motylków, ptaszków, lukru i tej całej wylewającej się słodkości z kart powieści. Co więcej jest tu poruszonych wiele trudnych, życiowych tematów, które spotykają/mogą spotkać każdego z nas. I dlatego uważam, że ta powieść powinna również być czytana przez mężczyzn choć zdaję sobie sprawę z tego, że już po ujrzeniu okładki zrobią przysłowiowy krok wstecz. Okładka moim skromnym zdaniem jest piękna ale jednocześnie typowo kobieca. Dlatego jeśli są tutaj mężczyźni i czytają te słowa, uwierzcie, naprawdę ta powieść jest warta spędzenia z nią czasu!



    Autorka napisała historię, której miejsce akcji to Bieszczady i już to wywołuje u mnie uśmiech na twarzy :) Mamy tutaj powieść osadzoną w dwóch płaszczyznach czasowych – teraz i wtedy. Retrospekcja, którą zastosowała autorka pozwala nam zrozumieć jakie wydarzenia doprowadziły do sytuacji w jakiej obecnie znajdują się główni bohaterowie. Wszystko jest spójne i doskonale się ze sobą łączy. Katarzyna Fiołek napisała mądry romans, który będę polecać każdemu i wszędzie gdzie tylko się da! Już teraz wiem, że będzie to jedna z moich ulubionych tegorocznych powieści do której zapewne jeszcze niejednokrotnie wrócę! I muszę to powiedzieć! Dziwnie to zabrzmi, ale sama jestem zaskoczona swoim zachwytem, bo nie spodziewałam się takiej petardy! Pani Kasiu, proszę przyjąć moje ukłony i gratulacje i proszę o więcej! To był genialnie spędzony czas w Bieszczadach! Teraz kolej na Was! Przeczytajcie koniecznie ! :)



Wasza Aleksandra

PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Muza.


wtorek, 29 lipca 2025

"Siedem dni" Tomasz Sablik

 




    Witajcie na Czytadłach :) Ostatnio nadganiam zaległości czytelnicze i w międzyczasie w moje ręce wpadła powieść o intrygującym tytule „Siedem dni”. Do tego prosta, ale bardzo do mnie przemawiająca okładka!Tyle wystarczyło, żebym zaczęła czytać...Przeniosłam się na Sycylię i już po chwili wiedziałam, że ta powieść będzie wyjątkowa! :)



*****

Od wydawcy



Siedem dni, które zmienią wszystko.



Sycylijskie słońce, błękitne morze i pozornie beztroskie wakacje w nadmorskim hotelu. Ale każdy z gości niesie ze sobą swój bagaż – nie tylko ten wypełniony letnimi strojami.



Roma przyjeżdża tu z ukochanym mężczyzną, nie wiedząc, że za kilka dni odkryje prawdę, która zburzy wszystko, w co wierzyła. Chiara, każdego ranka, tuż przed świtem ucieka na pustą plażę, by w samotności zmierzyć się z myślami o śmierci. Stanisław wie, że niektórych rzeczy nie da się już naprawić. Lena po raz pierwszy w życiu czuje, że może być szczęśliwa, ale czy to uczucie przetrwa powrót do rzeczywistości?



Cztery osoby. Cztery historie. Cztery spojrzenia na życie, które splotą się w jednym miejscu i czasie — w ciągu siedmiu dni, które każde z nich zmieni na zawsze.



Poruszająca opowieść o sile, która rodzi się w najtrudniejszych momentach. O przyjaźni dojrzewającej w cieniu tragedii i o tym, że czasem trzeba wszystko stracić, by odnaleźć siebie.


*****

Dla kogo jest ta historia?



    „Siedem dni” to powieść, którą chciałabym aby przeczytał każdy człowiek. Dokładnie tak! Dlaczego? Bo to pełna emocji historia, która dzieje się każdego dnia tuż obok nas albo gdzieś dalej. Cztery osoby i cztery historie, które „spotykają” się w jednym hotelu w tym samym czasie. Problemy z którymi mierzą się Roma, Chiara, Stanisław i Lena są bardzo życiowe, mniej lub bardziej skomplikowane. Autor, Tomasz Sablik, napisał powieść nietuzinkową i bardzo mądrą. Na pierwszy rzut oka można by sądzić, że w tej powieści niewiele się dzieje, ale to tylko powierzchowne stwierdzenie. Powieść jest naszpikowana emocjami, a bohaterowie są tak różni i ciekawi, że każdy z nich mógłby stanowić studium przypadku.



    To moje pierwsze spotkanie na kartach powieści z Tomaszem Sablikiem i jest nad wyraz udane! Skoro powieść pozostaje we mnie nadal i wciąż powracam do niej myślami to znaczy, że jest warta uwagi. I to bardzo! Autor podobno pierwszy raz napisał tego typu powieść. Do tej pory były to horrory/powieści grozy. Cieszę się, że w gąszczu tych wszystkich atakujących premier wyłowiłam taką perełkę! Bardzo gratuluję autorowi i czekam z niecierpliwością na kontynuację losów bohaterów „Siedmiu dni”. Nie wyobrażam sobie, żeby nie powstała kolejna część! A Was zachęcam z całego serca do sięgnięcia po tę historię. Tymczasem zostawiam Was z fragmentem książki ;)


-„By czuć się szczęśliwym z kimś innym, trzeba się najpierw czuć szczęśliwym ze sobą. Tylko słabi ludzie nie potrafią być sami.

- No to jestem słabym ludziem. Nic ci do tego.

- No widzę. I do tego głupia jesteś jak but.”


Z książkowym pozdrowieniem ;)

Wasza Aleksandra



niedziela, 27 lipca 2025

"Byłam asystentką szejka" Anna Kolasińska - Szemraj

 




    Witajcie na Czytadłach! Mam dzisiaj dla Was powieść świeżynkę (premiera miała miejsce 15 lipca) a jednocześnie taką, która jednych będzie intrygować, ale dla wielu z Was zapewne będzie kontrowersyjna. Już sam tytuł powieści, „Byłam asystentką szejka”, wskazuje tematykę, która jest tutaj poruszana. Jednak proszę, dajcie tej powieści szansę, bo można z niej dowiedzieć się sporo o Arabii Saudyjskiej, pięknych krajobrazach, panującym tam blichtrze i przepychu, a z drugiej strony o ubóstwie, życiu w nędzy i zagrożeniu przestępczością. Jeśli dodam do tego fakt, że autorka, Anna Kolasińska – Szemraj, napisała tę historię w oparciu o fakty ( sama przeżyła te wydarzenia ) to wydaje mi się, że lepszej zachęty nie potrzeba.



*****

Od wydawcy



Blask i mrok Abu Zabi – blichtr, złoto, drogocenne kamienie, luksusowe marki i prywatne odrzutowce. Ale za fasadą przepychu kryją się tajemnice, o których nikt nie mówi – wyzysk najbiedniejszych, skrajna nędza i śmierć, która nie powinna ujrzeć światła dziennego.

Czy możnym tego świata wolno więcej?

Polska stewardesa, pracująca w prestiżowych arabskich liniach lotniczych, otrzymuje propozycję nie do odrzucenia – zostaje asystentką szejka. Świat pełen bogactwa i ekskluzywnych przywilejów szybko jednak odsłania swoje drugie, mroczne oblicze. Natalia odkrywa, że nie wszystko złoto, co się świeci, a za zasłoną niewyobrażalnego bogactwa skrywa się zło tego świata.

Gdy jej przyjaciółka zostaje znaleziona martwa na pustyni, Natalia zaczyna rozumieć, że złota klatka, w której się znalazła, może stać się jej więzieniem.

Czy zdoła wyrwać się z pułapki, zanim będzie za późno? Czy śmierć przyjaciółki to ostrzeżenie… czy dopiero początek gry o przetrwanie?

Historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Czy odważysz się odgadnąć, gdzie przebiega granica między rzeczywistością a literacką fikcją?





*****

Dla kogo jest ta historia?



    Kto z nas nie marzył o lepszej dla siebie przyszłości? Kto nie chciał lepiej zarabiać, obracać się w szanowanym, poważanym i cenionym towarzystwie? Jest tutaj ktoś taki, kto nie marzył o tym, żeby nie musieć myśleć o finansach? Takie marzenia miała główna bohaterka powieści, Natalia. Chciała się wyrwać z rodzinnego Torunia, być osobą niezależną i wolną. Wydawało jej się, że przejście rekrutacji na stewardessę w znanych i poważanych liniach lotniczych Etihad Airways właśnie to jej zapewni.



    Życie na poziomie, wyrwanie z rodzinnego miasta, poznanie wielu nowych miejsc, ludzi, inna kultura. To wszystko dawał Natalii nowy świat, w który wkroczyła. Z drugiej strony praca w ciągłym stresie, niedosypianie, roszczeniowi klienci linii lotniczych – to też bardzo dobrze poznała. Czy Natalia odnajdzie się w nowej roli? Gdzie leży jej granica, po której przekroczeniu nic już nie będzie takie jak dawniej?



    Ogromnie zachęcam Was do sięgnięcia po powieść „Byłam asystentką szejka”. Autorka w bardzo ciekawy sposób opisuje życie głównej bohaterki w Abu Zabi, w którym sama zresztą mieszkała. Lektura tej historii bardzo przybliżyła mi stolicę Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Na temat Arabii wiedziałam niewiele. Podczas czytania poznawałam miejsca, które oglądałam korzystając z wszechwiedzącego internetu. To co zaskakuje to przepych, bogactwo, marmur i złoto po jednej stronie, a po drugiej ubóstwo, bieda a wręcz głód. Starcie tych dwóch światów jest tak widoczne, że aż serce boli i chce się płakać...A to dopiero czubek góry lodowej...Co jeszcze skrywa Abu Zabi? Dowiecie się tego sięgając po powieść „Byłam asystentką szejka”. Przeczytajcie koniecznie!



Wasza Aleksandra


środa, 9 lipca 2025

"Cały ten błękit" Melissa Da Costa

 



    Witajcie na Czytadłach w ten piękny wieczór! Ja już powoli myślami na wakacjach, ale jeszcze przed wyjazdem postanowiłam skreślić kilka słów na temat książki wyjątkowej, takiej która trafia się raz na naprawdę wiele, wiele lat!


    Są w moim życiu takie historie, o których trudno mi się mówi i pisze. Jednocześnie wiem, że chcę to robić i warto o nich pisać, bo najważniejsze, żeby o tych pozycjach dowiedziało się jak najwięcej czytelników. Po to, aby mieli szansę po nie sięgnąć!!! Bo ta powieść to taka, którą trzeba przeczytać! Koniecznie!



*****

Od wydawcy



Los łączy ludzi w momencie, w którym najbardziej tego potrzebują.

Émile pragnie przeżyć ostatnie chwile na własnych zasadach. Joanne chce się uwolnić od przeszłości. Nieznajomi, którym zostało tylko tu i teraz, decydują się zostawić za sobą dotychczasowe życie i ruszyć w podróż w nieznane.

Z czasem wyprawa kamperem przez malownicze krajobrazy południowej Francji staje się czymś więcej niż tylko ucieczką. Podczas wspólnej drogi Émile i Joanne odnajdują to, czego oboje szukali – spokój, zapomnienie i odwagę, by nie odkładać niczego na później.

Oraz coś więcej – szansę na miłość, która zdarza się tylko raz w życiu.

Mélissa Da Costa, francuska autorka bestsellerów wyróżniona przez „Le Figaro”, w swojej poruszającej powieści maluje obraz relacji międzyludzkich, które rozkwitają w chwili, gdy wydawało się, że wszystko dobiegło końca.

"Cały ten błękit" to opowieść o miłości rodzącej się z bólu i o pięknie ukrytym w najmniejszych gestach.


*****

Dla kogo jest ta historia?

    „Cały ten błękit” to prawdziwa bomba emocjonalna! To przede wszystkim historia o ludziach, o ich życiu, o tym jak różnie można je przeżyć i o tym, co tak naprawdę jest w nim najważniejsze!



    Autorka stworzyła powieść - drogę, tak to widzę i myślę, że wielu z czytelników właśnie tak tę powieść będzie odbierać. Nie jest to historia do przeczytania na raz ani nawet na dwa. I nie jest tego powodem jej objętość ( choć to „grubasek” ), ale przede wszystkim emocjonalność tekstu, poruszanej tematyki i cała ta otoczka, która towarzyszy tej historii. Autorka stworzyła naprawdę NIEBYWAŁĄ powieść, która zmusi do myślenia nawet najbardziej twardego i emocjonalnie odpornego zawodnika ;) Jestem o tym przekonana!



    Emile i Joanne nie znają się. Jednak mimo wszystko, kiedy dochodzi do ich spotkania okazuje się, że są sobie potrzebni i stają się dla siebie bardzo ważni. I nie spodziewajcie się romansu i wybuchu fajerwerków, bo to nie tutaj takie atrakcje. Emile i Joanne połączy zupełnie inna, niebywała wręcz historia! I jeszcze jedno! Nie płakałam, ale byłam już blisko!!! Dlatego radzę zaopatrzyć się w chusteczki i czytać, czytać, czytać...Takie powieści potrzebne są Światu!!!



Wasza Aleksandra


wtorek, 1 lipca 2025

"Ideburga. Igranie z ogniem" Leszek Herman

 



     Witajcie na Czytadłach w ten prawdziwie letni dzień! Kilka dni temu zaczęły się wakacje, a wraz z nimi żar dosłownie „leje się” z nieba! Kto lubi upały, kto? ;) Ja należę do tych osób, które uwielbiają słońce i ciepło jednak wiem, że nie wszyscy tak dobrze znoszą upalne dni. Dlatego na ochłodzenie klimatu mam dzisiaj dla Was mrożący krew w żyłach kryminał, którego akcja osadzona jest w XIX wieku! ;) Leszek Herman popełnił powieść o intrygującym tytule „Ideburga. Igranie z ogniem” i musicie mi wierzyć na słowo, intryguje tutaj nie tylko tytuł !




*****

Od wydawcy



Lato roku 1890 dla Idy von Flemming zaczęło się fatalnie. Noc w teatrze, o mały włos nie skończyła się tragicznie.

Zdaniem jej pokojówki Almy, Ida sama była sobie winna, a zdaniem starszego brata, narozrabiała tak, że nie było wyjścia i należało odesłać ją na wieś do ciotki. Przynajmniej do czasu, gdy sprawy w mieście nieco przycichną, a pożarem w teatrze miejskim przestanie się interesować żandarmeria.

Tak więc akurat wtedy, gdy w mieście akurat robiło się ciekawie, wszyscy szykowali się do sezonu letniego, a na horyzoncie majaczyły fascynujące wydarzenia, Ida wylądowała w zapadłej dziurze u kuzynki matki. Sztywna etykieta dworu ciotki powoli doprowadzała Idę do rozpaczy.

Ale wtedy niespodziewanie do leżącego po sąsiedzku zamczyska zjechała z Berlina rodzina właścicieli, a wśród służby gruchnęła plotka, że kapitan Eduard Bonin organizuje bal z okazji zaręczyn starszego syna.

No i oczywiście obie z ciotką zostały tam zaproszone.

Ta noc jednak nie skończyła się dobrze. Nie wszyscy ją przeżyli…



*****

Dla kogo jest ta historia?


    „Ideburga” to historia, która zaskakuje. Zaczyna się dość niewinnie jednak już na samym początku poznajemy główną bohaterkę z której jest prawdziwa dama, a jednocześnie trzpiotka i osóbka o bardzo silnym i władczym charakterze. Kto na swojej drodze spotka Idę nieprędko i niełatwo osiągnie to, co sobie umyślił. To prawdziwa emancypantka. Widać to zarówno w jej ubiorze ( nie ma problemu z ubraniem spodni ) jak i w zachowaniu.



    Ogromnie polubiłam główną bohaterkę, bo takich postaci nie da się zwyczajnie nie polubić. Język powieści jest łatwy w odbiorze, historia napisana jest w zgrabny sposób co wpływa na szybkość czytania. Autor dosłownie wciągnął mnie w fabułę tak umiejętnie, że powieść przeczytałam wyjątkowo szybko! Następujące po sobie wydarzenia są zaskakujące, a ostatnie pięćdziesiąt stron książki jest zupełnie nieprzewidywalne!



    Jednym słowem Leszek Herman stworzył zgrabną i wyjątkowo klimatyczną historię osadzoną w Szczecinie ( doceniam ogromną wiedzę autora na temat topografii miasta ) od której trudno się oderwać. „Ideburga. Igranie z ogniem” to idealna propozycja na letnie popołudnia i wieczory dla wszystkich, którzy cenią sobie dobry kryminał/thriller. Jednym słowem „Ideburga” to kryminał retro, który zachwyci tych czytelników, którzy cenią sobie osadzenie akcji w przeszłości z jednoczesnym wpleceniem elementów powieści kryminalnej. Ja jestem na TAK! A Wy? ;)



Wasza Aleksandra

PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu MUZA


niedziela, 25 maja 2025

"Siostry Blue" Coco Mellors

 




    Witajcie na Czytadłach!:) Dzisiaj mam dla Was powieść wokół której dużo się dzieje. Jest sporo informacji na jej temat na blogach, vlogach i kanałach poświęconych literaturze. Nie mogłam jej nie przeczytać, bo już jej krótki opis mnie przekonał do jej sięgnięcia. O jakim tytule mowa? To „Siostry Blue” Coco Mellors. To powieść o „siostrzeństwie”. Bardzo oryginalna !




*****

Od wydawcy



Rozrzucone po świecie Avery, Bonnie i Lucky wracają do rodzinnego domu w Nowym Jorku po śmierci czwartej siostry, Nicky, dając początek tej niezapomnianej opowieści o żałobie, tożsamości i skomplikowanych relacjach rodzinnych.

Trzy siostry Blue są wyjątkowe – i wyjątkowo się różnią. Avery, najstarsza, kiedyś uzależniona od heroiny, dziś zasadnicza prawniczka, mieszka z żoną w Londynie; Bonnie, była bokserka, po druzgocącej porażce w walce pracuje na bramce klubu w Los Angeles; Lucky, najmłodsza, jest modelką w Paryżu i wciąż próbuje coraz to nowszych sposobów na ostre imprezowanie. Miały też czwartą siostrę, Nicky, a jej niespodziewana śmierć zachwiała Avery, Bonnie i Lucky. Rok później, kiedy próbują się odnaleźć wśród żalu, uzależnienia oraz własnych ambicji, dowiadują się, że muszą wrócić do Nowego Jorku, by powstrzymać sprzedaż mieszkania, w którym dorastały.

Powrót do domu nigdy nie jest jednak tak łatwy, jak się wydaje. Siostry mierzą się z rozczarowaniem swoim dzieciństwem oraz utratą jedynej osoby, która trzymała je wszystkie razem i dopiero wtedy zdają sobie sprawę, że być może największe tajemnice skrywały nie przed innymi, lecz przed samymi sobą.


*****

Dla kogo jest ta historia?



    „Siostry Blue” to poruszająca powieść obyczajowa opisująca losy sióstr. Jedna z nich, Nicky, niespodziewanie umiera, a reszta rodzeństwa powraca do rodzinnego domu w Nowym Jorku, aby zmierzyć się z przeszłością i własnymi demonami. Każda z sióstr prowadzi odmienny tryb życia, a ich spotkanie staje się okazją do refleksji nad dotychczasowym życiem i relacjami.


    Autorka zastosowała narrację prowadzoną z perspektywy każdej z sióstr dzięki czemu czytelnik może lepiej zrozumieć motywacje i emocje bohaterek. Coco Mellors z ogromną wrażliwością porusza trudne tematy ( przemoc emocjonalna, uzależnienia, choroby ). Autorka dotyka nawet tematu endometriozy, który jest sporadycznie poruszany w powieściach niemedycznych.



    Książkę doceniam za umiejętność ukazania skomplikowanych relacji rodzinnych. Bezsprzecznie powieść porusza trudne tematy, ale pomimo tego jest jednocześnie pełna nadziei. „Siostry Blue” to powieść która zostaje z czytelnikiem na długo prowokując do refleksji i głębokich przemyśleń. Jednym słowem jest w niej wszystko to za co cenię i lubię literaturę! I dlatego gorąco Wam polecam tę powieść! Zostanie Wam w głowie i w sercu! Na zawsze! :)



Wasza Aleksandra


sobota, 10 maja 2025

"Wojenne siostry" Anna Rybakiewicz

 



    Witajcie na Czytadłach! :) Mam dla Was niesamowitą propozycję książkową na weekend! To świeżynka, powieść, która swoją premierę miała zaledwie trzy dni temu, 7 maja. Jednocześnie, wszystkie powieści tej autorki po które sięgam to, moim zdaniem, pewniaki!!! Dla wszystkich tych czytelników, którzy kochają historie osadzone w czasach wojennych, z charakternymi bohaterkami. „Wojenne siostry” Anny Rybakiewicz to kolejna powieść autorki, która najpierw łamie nam serce po to, aby za chwilkę posklejać je na nowo i wypełnić nadzieją.



*****

Od wydawcy



Lipiec 1941 roku. Bliźniaczki Adolfina i Franciszka przyjeżdżają do okupowanej Łomży z Sensburga, każda w innym celu. Jedna, ślepo zapatrzona w ideologię nazistowską, pragnie poślubić niemieckiego oficera i zapewnić sobie stabilną przyszłość. Druga marzy o wolności i niezależności. Podczas podróży pociągiem, z pozoru dla żartu, zawierają zakład: która z nich pierwsza odnajdzie prawdziwą miłość – taką, dla której warto poświęcić wszystko, nawet życie.

Adolfina zatraca się w pragnieniu urodzenia dziecka, które ma dopełnić jej idealny obraz rodziny. Franciszka nie potrafi ignorować rozgrywającego się wokół dramatu niewinnych ludzi. Stopniowo angażuje się w pomoc Polakom. Nieoczekiwanie zakochuje się w Janku, który widzi w niej swojego wroga. Adolfina zaś powoli zaczyna tracić grunt pod nogami, a jeden moment w jej życiu zmienia wszystko – ratuje dwójkę żydowskich dzieci. To, co miało być chwilą słabości, stanie się największą próbą człowieczeństwa.


Czy siostrzana więź okaże się silniejsza od ideologii? Która z sióstr wygra zakład – i jaką cenę przyjdzie jej za to zapłacić?



*****

Dla kogo jest ta historia?



    Sięgając po „Wojenne siostry” wiedziałam, że lektura tej powieści nie będzie łatwa. I pomimo tego, że przez powieść się płynie, a strony wręcz przewracają się same (to zasługa języka, którym posługuje się autorka) jest to historia mocno obciążająca emocjonalnie, taka która chwyta za gardło i trzyma, trzyma, trzyma...Anna Rybakiewicz żongluje emocjami...Autorka przenosi nas do 1941 roku, do Łomży, miasta pogrążonego w wojennym mroku i niepewności. Atmosfera powieści jest duszna, niepokojąca i przytłaczająca. Realia okupacji opisane są barwnie, a bohaterki w tak trudnych czasach walczą o zachowanie człowieczeństwa. Czy im się to uda?



    W powieści najbardziej poruszyły mnie dwie główne bohaterki – bliźniaczki, Adolfina i Franciszka i choć są one fizycznie identyczne, ich charaktery i osobowości nie mogłyby bardziej się różnić. Każda z nich jest zupełnie inna, cenią różne wartości i pragną od życia czego innego. W pociągu zakładają się o to, która z nich pierwsza odnajdzie prawdziwą miłość dla której będzie w stanie nawet oddać życie. Jak zakończy się ten zakład? I czy w dobie tak trudnych wojennych czasów prawdziwa miłość jest w ogóle możliwa?



    Autorka napisała tę powieść w żywy i intymny sposób. Historię chłonęłam całą sobą, a rozterki bohaterek obserwowałam z mocno bijącym sercem i wypiekami na twarzy. „Wojenne siostry” to powieść angażująca, taka, której oddaje się całą swoją uwagę dlatego warto zacząć ją poznawać, kiedy dysponujemy odpowiednią ilością wolnego czasu. W przeciwnym wypadku najprawdopodobniej obowiązki spadną na dalszy plan, a my skończymy dopiero wówczas kiedy poznamy całą historię bliźniaczek ! ;) Polecam Wam „Wojenne siostry” z całego serca!!! Szczególnie tym z Was, którzy lubią czytać historie osadzone w czasach wojennych, wzruszające, pełne tragizmu, smutku, a jednocześnie nadziei. To kolejna już książka Anny Rybakiewicz której adresatem bezsprzecznie są wrażliwi czytelnicy, którzy nie uciekają od trudnej, wojennej tematyki. Dajcie się porwać historii, która łamie serce, a później na nowo napełnia je nadzieją. Ogromnie polecam!



Wasza Aleksandra