Licznik odwiedzin

piątek, 18 czerwca 2021

"Stulecie Winnych" Ałbena Grabowska

 



   

    Dzień dobry :-) Upał nie odpuszcza, za oknem prawdziwe lato, a ja szczęśliwa, że nareszcie słońce gra pierwsze skrzypce :-) Czas wakacji i urlopów coraz bliżej, a wówczas warto zadbać o dobrą lekturę. Jeśli nie wiecie co warto przeczytać, to bez zbędnego zastanawiania sięgnijcie po „Stulecie Winnych”. Ta historia zaskakuje, wstrząsa, bawi i wzrusza. Jest wyjątkowa i nieprzewidywalna.



    „Stulecie Winnych” to poruszająca opowieść o rodzinie Winnych z podwarszawskiego Brwinowa. Historia rozpoczyna się tuż przed wybuchem I wojny światowej, a kończy w czasach współczesnych, po stu latach.
Pierwsze wydarzenia mają miejsce w 1914 roku, kiedy to na świat przychodzą bliźniaczki – Maria i Anna.
Podczas ciężkiego porodu umiera ich matka. Od tej pory bliźniaczki wychowuje ojciec, któremu pomagają rodzice i rodzeństwo. To jedynie początek historii.



    Autorka stworzyła historię, w której poznajemy losy rodziny na tle bardzo istotnych wydarzeń historycznych takich jak długie lata I wojny światowej, grypa hiszpanka, kolejna wojna, inwigilacja i represje ze strony rządów komunistycznych. Ałbena Grabowska opisuje losy rodziny Winnych w kraju ogarniętym kryzysem, gdzie najlepsze produkty zdobywało się w Peweksie, a kwiaty kupowało od badylarzy. Pisarka zdecydowała się umieścić swoją historię także w czasach współczesnych, stąd nie powinien dziwić fakt pojawienia się w książce kulis narodzin mafii Pruszkowskiej czy euforii pierwszych wolnych wyborów.



    „Stulecie Winnych” nie jest zwykłą historią jakiejś rodziny. To historia, która zawiera w sobie bardzo dużo ładunku emocjonalnego i ogromną ilość wiedzy historycznej. Rodzina Winnych i jej kolejne pokolenia pokazują jak ludzie żyli i radzili sobie z problemami o których my dziś nie mamy bladego pojęcia. Dlatego jeśli wydaje Ci się, że o wojnie czy dwudziestoleciu międzywojennym wiesz już wystarczająco dużo albo wszystko koniecznie sięgnij po tę książkę, a jeżeli już to zrobisz to będzie Ci ciężko się z nią rozstać. Bardzo zżyłam się z bohaterami powieści, ale na szczęście jeszcze nie widziałam serialu. Już wiem co będę robiła w wolnym czasie :)



    Na koniec chcę tylko wspomnieć o tym, że mam ogromny szacunek do autorki, że nie pogubiła się w tak dużej ilości bohaterów. Dzieje się tutaj naprawdę sporo, a jeśli czytelnik ma problem z umiejscowieniem bohatera w rodzinie to może skorzystać z drzewa genealogicznego, które znajduje się na końcu książki.



    „Stulecie Winnych” to jedna z tych pozycji, które trzeba przeczytać, a po lekturze polecać dalej co też czynię ! :-) Zaczytanego wieczoru! :-)



Wasza Aleksandra

piątek, 11 czerwca 2021

"Kasacja" Remigiusz Mróz

 



    Witajcie na Czytadłach :-) Mam dziś specjalną dedykację dla tych, którzy nie przepadają za upałami – Remigiusz Mróz i pierwszy tom z 13 ( aż tyle?!) o prawniczce Joannie Chyłce, którą zapewne wielu z Was zna z serialu. Wybitnie zagrała tam Magdalena Cielecka, która dopiero po tej roli zaskarbiła sobie moją dozgonną miłość. W roli mecenas Chyłki jest genialna! Jednak wracając do książki…;) Nie sądziłam, że kiedykolwiek będę Was zachęcać do sięgnięcia po literaturę Remigiusza Mroza. Przeczytałam pięć książek tego autora poza „Kasacją” i do żadnej z nich Was nie zachęcam. „Kasacji” dałam ostatnią szansę, bo słyszałam o tym cyklu w większości bardzo dobre opinie. I rzeczywiście. „Kasacja” to bardzo dobra rozrywka i godny do polecenia thriller prawniczy.



    Syn biznesmena zostaje oskarżony o zabicie dwóch osób. Wydaje się być winny, gdyż z ciałami ofiar spędza w mieszkaniu dziesięć dni. Sprawę prowadzi znana w prawniczym światku Joanna Chyłka i jej aplikant Kordian Oryński. Tymczasem oskarżony nie ułatwia im zadania: nie przyznaje się do winy, ale również nie zaprzecza, że jest mordercą. Jak potoczy się sprawa oskarżonego i jakie trupy wypadną z szafy?



    Książka napisana jest bardzo przystępnym i prostym językiem dzięki czemu czyta się ją błyskawicznie. Nie jest to wymagająca lektura, jednak sama postać Chyłki jest tak barwna, że w jednym momencie czytelnik uśmiecha się, aby zaraz później mieć ochotę dosłownie przywalić prawniczce między oczy ;) Charakteru powieści dodaje także aplikant Oryński. Ta dwójka prawników stanowi duet, który niełatwo odpuszcza, jak już się zaangażuje. Sprawę chcą doprowadzić do końca, a po drodze czytelnik zmierzy się z wydarzeniami, które trudno przewidzieć ;) Chyba, że wcześniej widzieliście wspomniany przeze mnie serial ;)



    Podsumowując warto poznać historię Chyłki jak i również obejrzeć ją na szklanym ekranie ;) Do kolejnych tomów zapewne jeszcze wrócę. Czy przeczytam wszystkie? Nie wiem. Na pewno jednak nie jest to ostatnie moje spotkanie z Joanną Chyłką ;)



Wasza Aleksandra



    

piątek, 4 czerwca 2021

"Wiosna zaginionych" Anna Kańtoch

 



      Dzień dobry:) Kto nie lubi długich weekendów? :-) Dla części z Was zapewne trwa on od czwartku i dzięki temu jest więcej czasu na ukochane książki :) Przyznam Wam się, że ja od lat czytam zazwyczaj wieczorami, a nawet nocami. Uwielbiam ten moment, kiedy wszyscy śpią, jest ciemno, a ja mogę przenieść się do innego świata :-) Macie podobnie? Książkę Anny Kańtoch czyta się rewelacyjnie o każdej porze, ale noc jest dla tej lektury najlepszą porą ;)



    „Wiosna zaginionych” to historia o emerytowanej policjantce, która jako młoda dziewczyna straciła w tajemniczych okolicznościach brata. Pięcioro studentów wyruszyło wówczas w góry, troje z nich zostało odnalezionych martwych, brat Krystyny zaginął bez wieści, a wrócił tylko Jacek. Po ponad pięćdziesięciu latach Krystyna widzi Jacka w osiedlowym sklepie. Ma zamiar dowiedzieć się co wydarzyło się wiele lat temu w Tatrach. W tym celu wybiera się do domu Jacka. Kiedy jednak wchodzi do willi znajduje tam jego zwłoki. W tym momencie zaczyna się prawdziwe prywatne śledztwo Krystyny, która za wszelką cenę chce się dowiedzieć prawdy o wyprawie sprzed lat.



    Pierwszy raz mam do czynienia z prozą Anny Kańtoch. Do tej pory nie znałam tej autorki. Ta historia to rewelacyjny kryminał, a nawet swoiste śledztwo od którego naprawdę trudno się oderwać. Główna bohaterka jest świetnie zarysowaną postacią pod kątem psychologicznym. Jej opanowanie i umiejętność rozmowy zjednują jej ludzi i pomagają w rozwikłaniu zagadki.



    Cieszę się, że na rynku wydawniczym pojawia się coraz więcej naprawdę dobrych i godnych polecenia polskich pisarzy. Anna Kańtoch zdecydowanie do nich należy o czym może świadczyć fakt, że dosłownie kilka dni temu zwyciężyła w plebiscycie na nagrodę Wielkiego Kalibru Czytelników. Zgadnijcie jaką książką? Właśnie tak! To „Wiosna zaginionych” :-) Jest jeszcze jeden powód mojej radości. Historia będzie miała swoją kontynuację, bo to kryminalna trylogia. Druga część „Lato utraconych” 2 czerwca miała swoją premierę :) Kiedy trzecia część? Nie wiadomo, ale już cieszę się, że kontynuacja cały czas przede mną. Na pewno warto poznać tę historię :) Daję Wam słowo! :-)



Słonecznego weekendu pełnego dobrych książkowych wrażeń :-)



Wasza Aleksandra 









piątek, 28 maja 2021

"Szeptun" Tomasz Betcher

 



    Witajcie na Czytadłach :) Dzisiaj będzie delikatnie magicznie w atmosferze pięknych Beskidów. Jak Wam się podoba okładka „Szeptuna”? Moje serce skradła pomimo tego, że nie lubię ckliwych romansideł. W tej książce jest coś takiego co mnie urzeka. Do tej pory nie wiem jeszcze co to takiego, bo tego typu książki nie należą do moich ulubionych. Z tego właśnie powodu tak bardzo lubię zaskoczenia książkowe! Jestem też zdania, że warto czytać książki dotykające różnych tematów, po to, aby poszerzać swoje horyzonty, myślenie i wiedzę. Warto wyjść poza swoją strefę komfortu i nie zamykać się na jeden typ książek. Tymczasem wracam do głównego wątku :-)



    Historia na pozór wydaje się prosta. Ona – nauczycielka z Gdańska, z dwójką dzieci i mężem, który fizycznie od wielu lat pracuje na platformie wiertniczej. Małżeństwo jest już tylko na papierze, choć Julia ciągle wierzy, że wszystko się ułoży, kiedy mąż wróci...On-miejscowy szeptun leczący ziołami, wyklęty przez mieszkańców wioski i żyjący w odosobnieniu. Do czasu, aż Julia z dziećmi nie trafi do jego domostwa...Kobieta wraz z dziećmi chce spędzić wakacje w pięknych Beskidach, z dala od zgiełku miasta. Już na samym początku nic nie jest tak jak być powinno – w samochód Julii trafia piorun…



    Muszę Wam się przyznać, że książkę przeczytałam błyskawicznie. Nie sądziłam, że aż tak mnie wciągnie. Jeśli myślicie, że głównie jest tu romans to nie macie racji. Autor porusza tu bowiem problem odrzucenia, pisze o tolerancji, akceptacji inności ale także o tym, jak brutalne wydarzenia z przeszłości mogą zniszczyć nasze późniejsze, dorosłe już życie. Pierwszy raz zetknęłam się z piórem Tomasza Betchera i jestem bardzo zadowolona. Autor opisuje tęsknotę za życiem rodzinnym i właśnie to jest największą moim zdaniem wartością tej książki. Ukazanie tego, że to co mamy na wyciągnięcie ręki ( rodzinę, dzieci )nie jest często przez nas doceniane. Traktujemy to jako coś oczywistego, co nam się należy, bo taka jest kolej rzeczy. Tomasz Betcher pokazuje, że wcale tak nie musi być. „Szeptun” to powieść z głębokim przesłaniem, choć sam początek lektury wcale na to nie wskazuje...Dajcie się zaskoczyć ;)



    Wasza Aleksandra



sobota, 22 maja 2021

"Przez" Zośka Papużanka

 



    Witajcie na Czytadłach! :-) Kolejny weekend więc następna propozycja ode mnie dla Was. Znacie Zośkę Papużankę? Bo ja mogę przyznać się bez bicia, że nie znałam. „Przez” wygrałam kilka miesięcy temu w konkursie i książka ta czekała cierpliwie na półce. Zanim zabrałam się do jej lektury, przeczytałam opinie i to był błąd. Naczytałam się sporo na temat tego jak nudna jest to historia. Od razu zaznaczam, że nie zgadzam się z tą opinią dlatego właśnie Zośka Papużanka zawitała na moim blogu.



    „Przez” to historia o mężczyźnie i kobiecie. O tym, jak mężczyzna, który porzuca kobietę, nagle ukradkiem robi jej zdjęcia z wynajmowanego naprzeciwko jej domu mieszkania. Po co to robi? Jaki jest tego cel? Czy chce powrócić do kobiety, którą kiedyś porzucił? W zasadzie tak można streścić fabułę tej książki. Dwa, trzy zdania. Jednak pod tą prostą z pozoru historią kryje się wiele niedomówień, niedopowiedzeń i niejasności. Akcja płynie spokojnie, wręcz leniwie co może zmęczyć czytelnika i zniechęcić do dalszej lektury. Nie ma tu nagłych zwrotów akcji, dużej liczby bohaterów czy wielkich porywów serca. Zośka Papużanka stworzyła historię wymagającą skupienia i uwagi. Na pewno nie jest to lekkie i przyjemne czytadełko na odstresowanie. Autorka w absolutnie wybitny sposób operuje językiem. Jestem zaskoczona, że tak proste codzienne czynności, sytuacje, z którymi spotykamy się na co dzień, można opisać w tak piękny i ujmujący sposób. „Przez” to trudna lektura, która wymaga aby czytelnik poświęcił jej sto procent swojej uwagi. W przeciwnym wypadku nie będzie on w stanie docenić jej walorów i kunsztu pisarskiego autorki.



    Z pewnością Zośka Papużanka nie pisze dla wszystkich. Nie każdemu jej styl pisarski przypadnie do gustu. Nie każdy doceni jej oryginalny, charakterystyczny i trudny język. Jestem jednak pewna, że proza autorki to coś niestandardowego. Zajrzyjcie i przekonajcie się czy pokochaliście jej sposób opisywania rzeczywistości. Ja na pewno będę chciała poznać inne książki tej autorki :-)



Pięknego weekendu :-)



Wasza Aleksandra




piątek, 14 maja 2021

"Gambit królowej" Walter Tevis

 



    Witajcie w piątek :-) Mój ulubiony dzień tygodnia. Dzisiaj, jak już zdążyliście zauważyć, coś dla amatorów szachów, ale nie tylko! ;) Dlaczego? Bo nawet dla takich laików jak ja ( nie grałam nigdy w szachy i nie znam zasad ) ta powieść jest wyjątkowa i warta poznania. Za chwilkę opowiem Wam dlaczego :-)



    Fabuła rozpoczyna się w momencie, kiedy główna bohaterka, Beth Harmon, trafia do sierocińca. Tam dzięki woźnemu dowiaduje się czym są szachy. Pan Shaibel uczy ją zasad gry i całej wiedzy, którą posiada na ten temat. Beth niesamowicie chłonie wiedzę, a szachy stają się jej najlepszym przyjacielem podczas trudnych dni spędzanych w sierocińcu. Obok szachów, drugą „miłością” dziewczynki stają się małe, zielone pigułki podawane dzieciom z domu dziecka w ramach utrzymania porządku i spokoju. Zarówno szachy, jak i tabletki towarzyszą Beth nawet w momencie opuszczenia sierocińca i budowania relacji w nowej rodzinie adopcyjnej. Utalentowana dziewczyna mozolnie wspina się na szczyty amerykańskich, a potem światowych rankingów szachowych.



    To co najważniejsze w tej powieści i co mogę Wam zagwarantować, to fakt, że książka jest absolutnie dla każdego. Nie trzeba znać się na szachach, nie trzeba być ich fanem. Ba! Nawet nie trzeba ich lubić! Myślę, że właśnie to stanowi o wartości tej książki. Osobiście nigdy nie chciałam nauczyć się gry w szachy. Nie interesowało mnie to, podobnie jak gra w warcaby. W tej kwestii nic się nie zmieniło, ale autor tak napisał tę powieść, użył takiego języka, że ani przez sekundę się nie nudziłam. Poza tym dla mnie przede wszystkim jest to powieść o dojmującej samotności, przyjaźni, ale też rywalizacji i współpracy. To powieść o zagubieniu i poszukiwaniu sensu życia. To wreszcie powieść, która dotyka uniwersalnej prawdy, że nawet jeśli osiągamy sukces, ale nie mamy z kim go dzielić to nie czujemy się w pełni szczęśliwi. Takie to proste, ale często o tym zapominamy w codziennym życiu i zabieganiu.



    „Gambit królowej” można obejrzeć na ekranach w postaci serialu i ja to zrobiłam przed przeczytaniem książki. Bardzo żałuję ponieważ uważam, że zdecydowanie lepsza jest odwrotna kolejność i taką Wam polecam. Po lekturze będziecie mogli bardziej zrozumieć film i zwrócić większą uwagę na pewne jego elementy. Znajomość fabuły absolutnie nie zepsuje Wam odbioru serialu, a genialna gra aktorska Anyi Taylor -Joy dostarczy Wam niezapomnianych wrażeń! Serial został obsypany nagrodami, a swoją rolę gra tam nasz Marcin Dorociński :-) Myślę, że to całkiem dobra rekomendacja do sięgnięcia po lekturę i serial.


Zaczytanego weekendu! :-)



Wasza Aleksandra



sobota, 8 maja 2021

"Rzeki płyną, jak chcą" Ałbena Grabowska

 



    Witajcie na Czytadłach :-) Książka, z którą dzisiaj do Was przychodzę, miała swoją premierę 13 kwietnia. To pachnąca jak świeże bułeczki nowość, która już swoją okładką zachwyca. Wydawnictwo Rebis wie jak przyciągnąć uwagę czytelnika :-)


    Ałbena Grabowska jest szeroko znana z powieści „Stulecie winnych”, którą od pewnego już czasu możemy oglądać jako serial na ekranach naszych telewizorów. Przyznam szczerze, że nie czytałam wcześniej żadnej książki autorki, nie oglądam również serialu dlatego proza Ałbeny Grabowskiej była dla mnie zupełnie nowym doświadczeniem. Takie odkrycia uwielbiam! :-)


    „Rzeki płyną, jak chcą” to powieść rozgrywająca się w czasach pierwszej wojny światowej. Trzy siostry: Klara, Róża i Amelka przed wojną mieszkały w wytwornym pensjonacie. Miały wszystko o czym tylko marzyły. W trakcie wojny wiele się zmieniło. Ojciec poszedł na front, a majątek bez jego opieki zaczął podupadać. Mijają lata. Pracowita Klara ciągle czymś się zajmuje, infantylna Róża szuka rozrywek, a Amelka wbrew woli rodziny podejmuje pracę w szpitalu wojskowym w Warszawie. To moment przełomowy, bo to właśnie decyzja Amelki zmieni życie panien Terechowiczówien. Po kilku miesiącach Amelka wraca do domu ze świeżo poślubionym małżonkiem. Żołnierzem, którego poznała w szpitalu. Jaki będzie to miało wpływ na dalsze losy rodziny? Kim jest mąż Amelki?


    Powieść Ałbeny Grabowskiej porównywana jest do „Małych kobietek”, jednak według mnie podobieństwo jest tylko pozorne i chwilowe. To zupełnie inna historia, której częścią wspólną z „Małymi kobietkami” jest jedynie fakt, że fabuła opisuje losy sióstr.


    Ałbena Grabowska w swojej książce dotyka także kwestii bardzo ważnego ruchu sufrażystek, a także pandemii grypy hiszpanki, która dziesiątkowała wówczas społeczeństwo. Autorka w bardzo przemyślany sposób wplata w fabułę wyżej wymienione przeze mnie prawdziwe wydarzenia. Robi to w sposób umiejętny i bardzo interesujący.


    Książka kończy się w taki sposób, że mam wrażenie, że możemy spodziewać się kontynuacji i po cichu liczę, że tak właśnie będzie. Mam ogromny niedosyt i z przyjemnością poznam dalsze losy rodziny Terechowiczów. Tymczasem będę polować na inne książki tej autorki. Jestem ciekawa czy pozostałe powieści tej autorki są tak samo wyjątkowe jak „Rzeki płyną, jak chcą”.


    Pięknego, słonecznego weekendu Wam życzę i cudownych książkowych wypraw w krainę wyobraźni :-)



Wasza Aleksandra