Licznik odwiedzin

sobota, 9 września 2023

"Zniknij z moich oczu" Krystyna Januszewska

 


    Witajcie na Czytadłach :) Mam dzisiaj dla Was historię, która otuli Was swoim ciepłem i którą zapewne rewelacyjnie będzie się czytało w te chłodniejsze dni/ wieczory z gorącą herbatą i pod kocem. Sama czytałam ją teraz, podczas fali upałów i myślę, że jednak to pozycja z tych jesiennych ;) A że jesień już niedługo, choć za oknem na razie nic na to nie wskazuje, to warto się w tę historię zaopatrzyć. „Zniknij z moich oczu” to powieść napisana przez Krystynę Januszewską. Pierwszy raz miałam okazję poznać pióro autorki i mogę Wam napisać, że to było udane spotkanie ;)



*****

Od wydawcy


    Lena po śmierci matki znajduje na jej komputerze plik z notatkami. Okazują się one tropem prowadzącym do wyjaśnienia tajemniczej sprawy, w którą przed laty zaangażowała się policja trzech krajów. Chodziło o przyjaciółkę matki, Joannę Malicką. Malicka pewnego razu pojechała do Włoch po chorego syna. To miała być podróż tam i z powrotem, ale tego planu nie udało się zrealizować.


    Rodzina od lat żyje w niepewności, co się wtedy tak naprawdę stało. Ona sama tkwiła wówczas w nieświadomości, że jej życie osiągnęło punkt krytyczny i prawda o niej, jej mężu i dzieciach uderzy w nią nagle z całą siłą. Czy trop odkryty przez Lenę pozwoli rozwiązać zagadkę, która kiedyś postawiła wszystkich na nogi?



*****

Dla kogo jest ta historia?

    Lubicie czasami myśleć o tym, co by było gdyby? Gdybyśmy mieli być z bliskimi jeszcze tylko chwilkę, to co byśmy im powiedzieli? Jak spędzilibyśmy pozostały nam czas? I czy postąpilibyśmy inaczej? A może, czy świat nadal by istniał bez nas? Te wszystkie pytania i wiele więcej towarzyszyło mi podczas lektury powieści „Zniknij z moich oczu”. Jest to historia pełna emocji, pokazująca wewnętrzne życie bohaterów, ich rozterki, zmiany, radości i smutki. 

    Autorka stworzyła postaci bogate wewnętrznie i choć sama fabuła momentami jest rozwleczona i ciągnie się jak przysłowiowe flaki z olejem, to w rezultacie daje to bardzo dobry efekt. Fabuła toczy się niespiesznie, co jednocześnie pozwala na snucie domysłów co będzie dalej i w którym momencie nastąpi przełomowe wydarzenie, które odwróci dalsze losy historii i jej bohaterów. I tak właśnie się dzieje. 

    Rozpoczynając lekturę tej powieści spodziewałam się czegoś innego. Ostatecznie dostałam powieść ciekawą i intrygującą, która może nawet ociera się o psychologiczne aspekty, patrząc na bogate i wewnętrzne myśli towarzyszące bohaterom. 

    Bezsprzecznie „Zniknij z moich oczu” to historia nietuzinkowa, która niejednokrotnie nas zaskoczy. Język jest prosty, czyta się szybko i przyjemnie, choć dość sporo tutaj opisów i nie wszyscy czytelnicy będą zadowoleni. Jest to typowa obyczajówka, którą zdecydowanie warto poznać. I choć okładka sugerowała mi, że w treści znajdę coś innego, nie mogę mówić o rozczarowaniu, bo książka spełniła moje wymagania i ostatecznie oceniam ją na mocne 4 w skali 6-stopniowej. Przeczytajcie i sami oceńcie. Według mnie warto! ;)

Wasza Aleksandra

PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka.


czwartek, 31 sierpnia 2023

"Nocami krzyczą sarny" Katarzyna Zyskowska

 



 Witajcie Kochani po dość długiej przerwie:) Zaznaczam, że nie leniuchowałam! Czytałam sporo, tylko czas, pomimo wolnego od pracy zawodowej, nie pozwalał na napisanie recenzji. Za to dzisiaj przychodzę do Was z powieścią nietuzinkową i niebanalną! Autorka mnie oczarowała i zaczarowała swoim kunsztem literackim! Mowa o Katarzynie Zyskowskiej i jej najnowszej historii „Nocami krzyczą sarny”.



*****

Od wydawcy


    Historię piszą zwycięzcy, ale czemu zawsze przegrywają kobiety?


    Maria zaginęła na 3 dni. To było 20 lat temu, kiedy spędzała ostatnie lato u babci w Górach Sowich. Ani ona, ani nikt inny nie wie, co wtedy się z nią działo.

    Teraz, gdy wraca w tamto miejsce, nie przypuszcza, że będzie musiała zmierzyć się nie tylko ze swoją traumą, ale i z tym, co zdarzyło się na tych terenach pod koniec wojny.

    Stare poniemieckie domy w spowitej mgłą dolinie szepczą mroczne tajemnice.

    Maria, Mereike, Marianna – wszystkie musiały coś ukryć i wszystkie musiały milczeć.

    Zbyt długo skrywane tajemnice teraz okazują się zbyt trudne do wypowiedzenia.

    Czy Marię budzi w nocy krzyk saren, a może to głosy kobiet z przeszłości?

„Kilka lat temu przypadkiem trafiłam do wymarłej wioski na końcu świata w Górach Sowich. Urzekły mnie cisza, spokój, wspaniałe krajobrazy, ale też osobliwa, przesycona burzliwą historią atmosfera. Zostałam na dłużej, ale im mocniej zapuszczałam korzenie, tym wyraźniej słyszałam szepty ukrytych w dolinie starych poniemieckich domów. Gdy pewnej nocy ze snu wybudził mnie krzyk saren, zrozumiałam, że muszę o tym napisać”. Katarzyna Zyskowska



*****

Dla kogo jest ta historia?

    Trudno napisać o książce tak, żeby potencjalny Czytelnik po nią sięgnął. Szczególnie jeśli dana powieść jest ponadprzeciętna, zachwycająca i można by rzec, że wręcz idealna! Trudno znaleźć mi słowa, które przekazałyby jak bardzo ta historia wstrząsnęła mną, moim światem. Jak bardzo jest dopracowana, kompletna i jak pięknym językiem jest napisana! Dokładnie taka jest książka pt: „Nocami krzyczą sarny”. Nie wierzycie? Sprawdźcie! Już na początku, jak tylko ujrzycie okładkę, będziecie zachwyceni! A to dopiero początek tej fascynującej podróży!



    Powieść „Nocami krzyczą sarny” to historia trudna, o mocnym ładunku emocjonalnym i silnych bohaterach. Jednak to jedna z tych powieści, które rekomenduje każdemu bez względu na wiek (ostrzegam tylko, że to literatura dla dorosłych) płeć, zawód czy przekonania. To literatura wybitna i dla tych z Was, którzy pragną poczuć i zobaczyć więcej. Katarzyna Zyskowska stworzyła historię, która w moim sercu zajmuje szczególne miejsce. I ostatnie choć nie mniej ważne! Pokochałam tę powieść także za klimat, który choć często mroczny, jest tu niezbędny. Atmosfera niepokoju wręcz dopada Czytelnika, który z każdą przewracaną stroną oczekuje niespodziewanego...Nic więcej ode mnie się nie dowiecie. Po prostu przeczytajcie! Bo trudno w słowach oddać to, co czuję!;)


Wasza Aleksandra


    

sobota, 19 sierpnia 2023

"Róża Północy" Lucinda Riley

 



 Witajcie na Czytadłach w ten naprawdę gorący czas! Kochacie upały czy raczej przeklinacie? Ja czuję się fantastycznie, uwielbiam słońce i wręcz upalną pogodę:) Nie zapominam jednak o książkach i czytam ostatnio bardzo dużo. Niedawno przeczytałam powieść, która była na mojej liście już naprawdę długo. Wiedziałam, że to będzie pewniak, bo jeśli mowa o Lucindzie Riley, to biorę wszystko w ciemno! „Róża Północy” to perełka!



*****

Od wydawcy


    Sędziwa Hinduska, Anahita Chaval, w dniu setnych urodzin przekazuje prawnukowi manuskrypt, w którym opisała historię swojego życia. Młody Ari Malik, skoncentrowany na pracy i karierze, chowa babcine opowieści do szuflady. Po latach, spełniony w życiu zawodowym, ale rozczarowany życiem osobistym, sięga po wspomnienia Anahity. Podążając tropami tajemnic przeszłości, trafia z upalnych, kolorowych Indii do ponurej i mrocznej rezydencji Astbury w angielskim hrabstwie Devon. Tam poznaje jej tajemniczego właściciela i... gwiazdę filmową z Hollywood. Mroczne sekrety, które kładą się cieniem na historii szlachetnego rodu Astbury, połączą ich losy.



*****

Dla kogo jest ta historia?


    Nie napiszę niczego odkrywczego stwierdzając, że to lektura dla kobiet. W końcu Lucinda Riley pisała dla kobiet i o kobietach. Do tej pory przeczytałam wiele jej powieści. Nie mogę pochwalić się lekturą wszystkich, ale większość jest już za mną. Dlatego z całą odpowiedzialnością i pewnością stwierdzam, że „Róża Północy” to najpiękniejsza powieść autorki. Według mnie pobiła nawet kultową sagę „Siedem sióstr”. Oczywiście to subiektywna opinia i możecie się z nią nie zgodzić, ale dla mnie „Róża Północy” jest numerem jeden! Dlaczego? Za co tak bardzo pokochałam tę historię?


    Lucinda Riley napisała historię niezwykłą. „Róża Północy” to wciągająca powieść o szukaniu swojej przeszłości. To historia, w której znajdziemy różne oblicza miłości. Następujące po sobie wydarzenia wciągają czytelnika tak bardzo, że zapomina o całym świecie, o gotującym się obiedzie czy o innych obowiązkach. Dlatego zacznijcie czytać dopiero wtedy, kiedy naprawdę możecie tej lekturze poświęcić więcej niż chwilę ;) I nie mówcie, że nie ostrzegałam ;)


    W powieści znajdziemy wachlarz uczuć i jest to nie tylko wspomniana przeze mnie miłość. Mamy tu także przywiązanie, nadzieję, która przenosi góry, ale także zawiść i zemstę. Autorka w genialny sposób wykreowała postaci. Do tej pory nie umiem zdecydować, której z nich oddałam swoje serce. Uwielbiam wszystkich bohaterów, bez wyjątku!


    Język powieści jest przepiękny. Przez książkę dosłownie się płynie i pomimo dość sporej objętości przeczytałam ją w dwa dni. Fabuła rozgrywa się w dwóch płaszczyznach czasowych. Autorka znana jest z tego, że stosuje retrospekcję – cofnięcie się w czasie i myślę, że również dzięki temu jej powieści mają taką siłę przebicia i tak duże grono odbiorców. I nawet jeśli język którym się posługuje jest wyidealizowany, a fabuła czasami mało realistyczna, to ja taką Lucindę Riley szanuję i uwielbiam.


    „Róża Północy” to wzruszająca powieść, która mnie oczarowała! Czy Ciebie też zachwyci? Koniecznie sprawdź! :)



Wasza Aleksandra 


piątek, 11 sierpnia 2023

"Sprawy rodzinne" Iwona Mejza

 


 Piątek, piąteczek, piątunio! I to dla wielu właśnie dzisiaj zaczyna się długi weekend! :) Pogoda w końcu też robi się letnia, a w kolejnych dniach podobno ma być nawet upalnie! :) Więcej do szczęścia mi nie potrzeba. Oczywiście oprócz dobrej lektury! ;) A taką mam dzisiaj dla Was na podwieczorek ;) „Sprawy rodzinne” autorstwa Iwony Mejzy, bo o nich mowa, to idealna propozycja dobrej historii obyczajowej na letni wypoczynek.



*****

Od wydawcy


Monika Olszewska jest w miarę szczęśliwą mężatką i wspólniczką w agencji finansowo-ubezpieczeniowej. Do momentu, kiedy okazuje się, że mąż Aleksander ma bardzo pojemne serce… Gdy nowa ukochana Olka zapada się pod ziemię, to właśnie Monika angażuje się w jej poszukiwania.


W tej kłopotliwej sytuacji pomoc przychodzi z najmniej spodziewanej strony. Monika dostaje wsparcie od teściowej – Ewy, która na każdym kroku uczestniczy w życiu już niemal byłej synowej. Perypetie rozpadającej się rodziny zbliżają do siebie obie kobiety.


Czy Monice uda się uratować małżeństwo?
Jak na jej życie wpłynie rodząca się przyjaźń z teściową? Co jeszcze może zaskoczyć obie kobiety?

"Sprawy rodzinne” to ironiczna opowieść o tym, że życie potrafi zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie, a przyjaźń może narodzić się zupełnie nieoczekiwanie.

*****

Dla kogo jest ta historia?

    Iwona Mejza to autorka po której książkę sięgnęłam po raz pierwszy, dzięki uprzejmości Wydawnictwa Dragon. „Sprawy rodzinne” miały swoją premierę zaledwie dwa dni temu, 9 sierpnia. Jest to więc świeżutka i jeszcze ciepła historia, którą czyta się błyskawicznie.

    Powieść jest napisana w formie pamiętnika. Jesteśmy dokładnie informowani, którego dnia i o której godzinie następują po sobie dane wydarzenia. Jest to dla mnie bardzo wygodne i przejrzyste. Jeśli dodać do tego, że język powieści jest prosty i nieskomplikowany, a jednocześnie współczesny, to ewidentnie widać, że to lektura dobra na urlop i wypoczynek.

    Iwona Mejza napisała historię dla kobiet i o kobietach. Takie lektury lubię. To co niezmiennie mnie dziwiło, to fakt, że główna bohaterka nie pałała chęcią zemsty...Jak to tak? Myślałam, przewracając kolejne strony powieści. Sami pomyślcie! Mąż zdradza nas z niejedną kobietą, my się dowiadujemy, co istotne znamy już lub poznajemy wyżej wymienione kobiety i tutaj następuje zaskoczenie, bo ostatecznie angażujemy się w pomoc dla nich! Można tak? Ano jak widać można, jeśli mąż wraz z pojemnością serca wprost proporcjonalnie krzywdzi te kobiety.

„Nigdy nie daj ludziom poznać, że masz problemy, nawet jeżeli wiedzą, że jest coś na rzeczy, to swoim wyglądem i zachowaniem zbijesz ich z tropu. W życiu trzeba czasem poudawać...”

    Autorka stworzyła powieść, w której ukazuje niesamowitą relację jaka zaczyna łączyć dwie kobiety: teściową i synową. Tym sposobem Iwona Mejza łamie stereotypy ukazując nam, że taka przyjaźń jest możliwa, a teściowa wcale nie musi być wredną babą, która przy każdej sposobności utrudnia nam szczęśliwe życie.

    W „Sprawach rodzinnych” poruszonych jest wiele problemów życia codziennego: zdrady małżeńskie, kłamstwa, wspomniana przeze mnie niespotykana przyjaźń, ale też śmierć i żałoba. Powieść jest lekka w odbiorze, ale jednocześnie mądra, z uniwersalnym przesłaniem, aby żyć tak, jak się pragnie, spełniać swoje marzenia i pamiętać, że życie ma niepowtarzalny smak! Serdecznie Wam polecam tę lekturę ! :)

Wasza Aleksandra





poniedziałek, 31 lipca 2023

"The night shift" Alex Finlay

 



    Kolejny kryminał na dobry wieczór! I to jaki kryminał! Palce lizać! :) „The night shift” to powieść, w której znajdziemy także elementy sensacji i thrilleru. Alex Finlay stworzył historię, którą świetnie i szybko się czyta. Dla zagorzałego fana kryminałów ta powieść jest idealna!



*****

Od wydawcy


Sylwester 1999 roku.



    Ludzie spodziewają się, że tej nocy nastąpi koniec świata: z nieba zaczną spadać samoloty, na giełdach wybuchnie panika, dojdzie do masowej awarii komputerów.



    Nic takiego się nie stało, ale w wypożyczalni kaset video w stanie New Jersey zaatakowano cztery nastolatki. Tylko jedna dziewczyna przeżyła. Policja szybko wytypowała podejrzanego – chłopaka jednej z ofiar. Niestety sprawcy nie udało się ująć…


    Piętnaście lat później kolejne dziewczyny zostają napadnięte w tym samym mieście i znowu tylko jedna uchodzi z życiem.



    Agentka FBI Sarah Keller musi zagłębić się w tajemnice obu nocy, aby odkryć prawdę o morderstwach na nocnej zmianie…



*****

Dla kogo jest ta historia?

    „The night shift” to powieść dla wszystkich lubiących szybsze bicie serca, nagłe zwroty akcji i niespodziewane zakończenia. Tutaj dzieje się sporo i szybko. Dlatego warto tę historię przeczytać szybko, bo kiedy odłożymy ją na kilka dni, straci ona na swej atrakcyjności, bo już ciężko będzie nam się wgryźć w fabułę i poczuć ten pierwotny dreszczyk emocji. Powieść czyta się na jednym wdechu i jest doskonała dla tych z Was, których dopadł tak zwany zastój czytelniczy. Gwarantuję, że jeśli dopadł Was marazm podczas czytania książek, ta pozycja odczaruje Was i ponownie z ogromnym apetytem będziecie pochłaniać kolejne powieści.



    Polubiłam bohaterów, choć nie wszystkich. Miałam takich, którzy mnie irytowali, ale to tylko dodawało smaczku historii, której fabuła pędziła i rozwijała się z każdą kolejną przewracaną stroną.



    Autor w swojej powieści ukazuje nam, jak trudne przeżycia wpływają na dalsze życie człowieka. W jego powieści widać jak stosunkowo łatwo złamać człowieka i jego psychikę i jak jednocześnie trudno wrócić później do psychicznej stabilności.


    I najważniejsze! Dla takiego zakończenia, które można określić jako istny rollercoaster emocji warto zarwać nawet i nockę! Serdecznie polecam Wam „The night shift”, a za możliwość przeczytania powieści dziękuję wydawnictwu Czarna Owca :)



Wasza Aleksandra



środa, 26 lipca 2023

"Wspomnienia socjalnej inspirowane prawdziwymi wydarzeniami" Arleta Socjalna

 



    Witajcie na Czytadłach! :) Wierzycie w przypadki? Bo ja nie. Całkiem niedawno dostałam propozycję zrecenzowania książki wyjątkowej. O takiej tematyce, o której do tej pory tutaj nie wspominałam. Z racji mojego wykształcenia temat jest mi bliski i zawsze mnie interesował. Mowa tutaj o pracowniku socjalnym i wszelkich związanych z tym zawodem radościach i smutkach.



    „Wspomnienia socjalnej inspirowane prawdziwymi wydarzeniami” Arlety Socjalnej to książka, która powinna być obowiązkowa dla wszystkich osób pragnących rozpocząć swoją zawodową karierę jako pracownik socjalny. Dlaczego tak myślę? Bo znajdziecie tutaj wiele historii napisanych przez samo życie. Autorka, mogąca pochwalić się stażem dziesięcioletnim w zawodzie pracownika socjalnego, wskazuje na blaski i cienie tego zawodu. Robi to w sposób bardzo interesujący opisując historie osób, z którymi przyszło jej pracować. I tak dowiadujemy się, że pracownik socjalny, aby być dobrym w tym co robi, powinien przyjmować rolę kozła ofiarnego. Z pokorą wysłuchać frustracji swojego klienta, po to, aby w spokojny i zrównoważony sposób poszukać najlepszego dla niego rozwiązania. Autorka podkreśla, że pracownik socjalny poznaje najintymniejsze szczegóły życia klienta dzięki czemu tworzy z nim bliską więź i relację. Dlatego też zawód pracownika socjalnego nie powinno się wykonywać z przypadku. Odpowiedzialność, wrażliwość na ludzką krzywdę (nie mylić z nadwrażliwością) i stabilność emocjonalna to cechy, które posiadają najlepsi pracownicy socjalni. Ich zadaniem jest wspieranie, a często nawet wysłuchanie opowieści życia osoby potrzebującej. Nierzadko są oni już ostatnią tak zwaną „deską ratunkową” dla swojego klienta. Dlatego tak ważna w tym zawodzie jest empatia.



    Arleta Socjalna wskazuje także na bardzo ważną kwestię, o której rzadko się mówi. Mianowicie status wykonywanego zawodu pracownika socjalnego. W społeczeństwie w naszym kraju ten zawód jest niedoceniany zarówno pod względem finansowym jak i mentalnym i codziennym. Wielu klientów uważa, że pracownik socjalny przychodzi do domu, aby „przeglądać kąty”, gdy tymczasem ich zadaniem jest sporządzić rzetelną i prawdziwą notatkę z pracy w terenie, dzięki której niejednokrotnie klient może korzystać z darmowych ciepłych posiłków czy na przykład dopłaty do leków. We „Wspomnieniach socjalnej” dowiadujemy się, że tak zwani socjalni zajmują się takimi problemami jak: przemoc, ubóstwo, uzależnienia, zaniedbania dzieci i seniorów i wiele innych. Nierzadko mają kontakt z osobami chorymi umysłowo, nie potrafiącymi o siebie zadbać czy zwyczajnie potrzebującymi rozmowy. Pracownik socjalny to bardzo odpowiedzialny zawód niesamowicie obciążający psychikę człowieka. Dlatego powinien być odpowiednio wynagradzany i stać wysoko w hierarchii wzbudzania zaufania społecznego.


    Jak jest obecnie? Z czym mierzą się socjalni na co dzień i na co są narażani? Tego wszystkiego dowiecie się z książki „Wspomnienia socjalnej inspirowane prawdziwymi wydarzeniami”. Gwarantuję Wam mnóstwo emocji i nowych, nieznanych faktów zawodowych pracowników socjalnych. Autorka napisała powieść w sposób rzetelny, z własnej perspektywy pracownika socjalnego posiadającego wiedzę i doświadczenie w tej branży. Czytajcie, bo drugiej takiej lektury nie znajdziecie! Polecam! :)



Wasza Aleksandra





środa, 19 lipca 2023

"Zaginione z Willowbrook" Ellen Marie Wiseman

 



    Witajcie na Czytadłach :) Środa to taki mały piątek, a wraz z nim idealna propozycja na zbliżający się weekend! „Zaginione z Willowbrook” miało swoją premierę 28 czerwca czyli to nowość, która naprawdę jest warta Waszej uwagi! Tym bardziej, że to historia oparta na faktach więc tym bardziej interesuje, wciąga i...przeraża…



*****

Od wydawcy


    Oparta na prawdziwej historii powieść o Willowbrook – państwowym ośrodku dla dzieci z niepełnosprawnościami intelektualnymi w Nowym Jorku.   



    Szesnastoletnia Sage jest wychowywana przez ojca. Jej siostra bliźniaczka Rosemary zmarła sześć lat wcześniej na zapalenie płuc. Matka sióstr zginęła w wypadku. Pewnego dnia Sage podsłuchuje rozmowę telefoniczną i dowiaduje się, że ojciec ukrywa przed nią szokującą tajemnicę. Rosemary żyje i do niedawna przebywała w Instytucie Willowbrook na Staten Island, jednak kilka dni wcześniej zaginęła.  



    Kiedy Sage, szukając siostry, pojawia się w Willowbrook, personel myli ją z zaginioną Rosemary i siłą zamyka w ośrodku. Wtedy zaczyna się prawdziwy koszmar.  



    Willowbrook okazuje się szkołą tylko z nazwy. W rzeczywistości jest to miasto wyrzutków znajdujących się poza zasięgiem wzroku społeczeństwa, ze skorumpowaną administracją, lekarzami przeprowadzającymi eksperymenty medyczne i byłymi przestępcami odpowiedzialnymi za codzienne życie mieszkańców. Sage stara się zachować zimną krew i wymyślić sposób, by wydostać się z koszmaru, oraz odkryć, co się stało z jej siostrą. 


*****

Dla kogo jest ta historia?


    „Zaginione z Willowbrook” to pozycja, która bardzo mnie zainteresowała. Wiązałam z nią ogromne oczekiwania, ponieważ wcześniejsza powieść autorki, „To, co zostawiła”, którą wysłuchałam w formie audiobooka, całkowicie mnie pochłonęła. Autorka operuje fabułą w taki sposób, że trudno się oderwać od lektury, a pikanterii dodaje jeszcze fakt, że to historia oparta na prawdziwych wydarzeniach! Już sama myśl o zakładzie dla osób z niepełnosprawnością nie wywołuje pozytywnych skojarzeń. Jeśli dodać do tego fakt, że nie dzieje się tam dobrze, a wręcz personel znęca się nad podopiecznymi, to groza przejmuje mnie, jak już tylko o tym pomyślę.


    W „Zaginionych z Willowbrook” atmosfera jest ciężka, przytłaczająca. Czytając miałam wrażenie, że powieść pomimo sklasyfikowania jej jako sensacji, kryminału i thrilleru, ma jeszcze w sobie coś z horroru. Serio! Ta powieść obnaża wręcz niedostatki służby zdrowia mającej dbać o zdrowie psychiczne swoich podopiecznych. To przerażające, że ludzie, którzy są odpowiedzialni za życie i zdrowie osób słabszych od siebie, upośledzonych, są zdolni do okrucieństwa.



    Bardzo polecam Wam tę przesiąkniętą mrokiem powieść, bo to znakomita lektura. Szczególnie dobrze czyta się ją wieczorową porą! :) Poznajcie historię Willowbrook – miejsca, które złamało życie wielu osób…



Wasza Aleksandra