Licznik odwiedzin

poniedziałek, 17 lutego 2025

"Zbieracze borówek" Amanda Peters

 

    Witajcie na Czytadłach! :) Ponownie w poniedziałek ;) najbardziej chyba mroźny dzień tegorocznej zimy ...Zima zimą, a w literaturze nie widać zastoju. Cały czas rynek wydawniczy prężnie działa i wydawanych jest bardzo wiele nowości. Dlatego staram się wybierać te, które są dla mnie naprawdę najważniejsze, bo wszystkich nie jestem w stanie przeczytać czy przesłuchać. Dlatego dzisiaj mam Wam do zaproponowania powieść niezwykłą. „Zbieracze borówek” to nie tylko wybitna powieść. To także historia o której wydanie zadbało wydawnictwo Filia i zrobiło to w sposób mistrzowski. Nieprawdaż? ;)




*****

Od wydawcy



    Najdotkliwszy ból jednej rodziny. Najmroczniejszy sekret drugiej.



    Maine, lata 60. XX wieku. Pewnego upalnego dnia sześcioletni Joe obserwuje swoją młodszą siostrę Ruthie, siedzącą na jej ulubionej skale na skraju pola borówek, podczas gdy ich rodzina, pochodząca z plemienia Mikmaków z Nowej Szkocji, zbiera owoce. Tego popołudnia Ruthie znika bez śladu. Jako ostatnia osoba, która ją widziała, Joe będzie wiecznie prześladowany przez żal, poczucie winy i wyobrażenia tego, jak mogło wyglądać jego życie, gdyby nie doszło do tragedii.



    Norma dorasta na zamożnych przedmieściach jako jedyna córka zgorzkniałych rodziców. Jest bystra, nad wiek dojrzała i ma w głowie pełno pytań, których nie wolno jej zadawać – pytań o jej brakujące zdjęcia z okresu niemowlęctwa, śniadą skórę, realistyczne sny o spędzaniu czasu przy ognisku w ciepłych objęciach, które nawiedzają ją noc w noc. Norma przeczuwa, że istnieją sprawy, o których rodzice jej nie mówią, lecz rozwikłanie tajemnic, które skrywali przed nią, odkąd była małą dziewczynką, zajmie Normie dziesiątki lat.

    „Zbieracze borówek” to poruszająca opowieść o niesłabnącej nadziei, niezachwianej miłości i sile rodziny – nawet w obliczu tragedii i zdrady.





*****

Dla kogo jest ta historia?

    „Zbieracze borówek” to powieść napisana pięknym językiem. Przez książkę się wręcz płynie i nie czuje się upływającego czasu. Fabułę można bez problemu ptrzewidzieć, nie stanowi to trudności, ale zupełnie nie o to chodzi w tej powieści. Pomimo tego, że od początku wiedziałam jak dalej potoczy się historia, to z ogromną ciekawością i wypiekami na twarzy śledziłam losy bohaterów.



    „Zbieracze borówek” nie jest powieścią prostą i łatwą w odbiorze. Traktuje o bardzo istotnej i problemowej kwestii – zaginięciu dziecka i życiu po jego „stracie” ... Z drugiej strony mamy ludzi, którzy tak bardzo pragną dziecka, że są w stanie popełnić niewyobrażalne czyny... I właśnie z tego powodu powieść ta wywoływała we mnie szereg przeróżnych emocji. „Zbieraczy borówek” zaliczam do dzieł wybitnych, bo pomimo wspomnianego już przeze mnie wcześniej pięknego języka, dotyka ważnych życiowych kwestii i wydarzeń, które jak najbardziej zdarzają się we współczesnym świecie. Uwielbiam tę powieść i już teraz wiem, że będzie należała do najważniejszych przeczytanych przeze mnie tegorocznych książek, a mamy dopiero luty!!! ;)



    Ogromnie zachęcam Was do sięgnięcia po tę wyjątkową książkę z obłędną okładką!!! Dodam, jeszcze, że jest to debiut autorki i takie debiuty chciałabym czytać zawsze! Amando Peters, jesteś wielka! Jestem pewna, że „Twoje borówki” podbiją polski rynek wydawniczy! Tak więc czytajcie i niech dzieje się magia! ;)



Wasza Aleksandra


poniedziałek, 3 lutego 2025

"Ostatni z listy" Anna Rybakiewicz

 



 Witajcie na Czytadłach w poniedziałek – fajniedziałek! ;) Pomyślałam, że osłodzę Wam początek tygodnia naprawdę dobrą historią! Taką, która wyrywa z przysłowiowych kapci, a jednocześnie wzrusza i porusza! I oto jest! Jeszcze ciepła!!! Bo premierę miała zaledwie kilka dni temu 29 stycznia. I to historia na faktach! „Ostatni z listy” to najnowsza powieść Anny Rybakiewicz, autorki, której książki za każdym razem wywołują u mnie szybsze bicie serca i ogromne wzruszenie. Nie inaczej było i tym razem…



*****

Od wydawcy



Władysław każdą wolną chwilę spędza z dziewczyną, którą spotkał na dworcu w czasie ewakuacji. Aniela ucieka z Warszawy nie z powodu nadciągającej armii wroga, a z powodu zbrodni, której się dopuściła. Dziewczyna nie spodziewa się, że szukając bezpiecznego schronienia, odnajdzie także miłość.

Do Łomży na prośbę matki powraca Irena wraz z mężem i synem. Kobieta nie chce siedzieć bezczynnie, dlatego organizuje tajne nauczanie. Życie Tosi i Mariana Smurzyńskich wywraca się do góry nogami. Ich sklep przejmują Niemcy i teraz jest Nur für Deutsche, a mężczyzna musi pracować dla okupanta.

Wszyscy na pozór przystosowali się do wojennej rzeczywistości, jednak za plecami wroga robią wszystko, aby go osłabić. Gdy pewnego lipcowego poranka, niemieccy żandarmi pukają do drzwi ich mieszkań, dochodzi do tragedii. Okazuje się, że każdy z nich znajduje się na liście… Liście, która na zawsze odmieni ich los.

Był to czwartek, 15 lipca 1943 roku. Nie wiedziałem, że było to apogeum „czarnego lipca” na ziemi łomżyńskiej. Nie wiedziałem też, że już nigdy Ich nie zobaczę, że już nigdy nie przekroczę progu naszego domu, że zamknął się pierwszy rozdział mojego życia.
Jerzy Smurzyński – ostatni ocalony z listy.



*****

Dla kogo jest ta historia?


    Anna Rybakiewicz to pisarka, która zadebiutowała kilka lat temu powieścią „Lekarka nazistów” i do tej pory wydała już swoją siódmą powieść. Każda jej historia mnie oczarowuje, jest pełna emocji i wielkich wzruszeń. W najnowszej powieści „Ostatni z listy” już na etapie prologu, przeżyłam falę emocji, której na samym początku się nie spodziewałam...Powieść jest oparta na faktach, a to jak wiadomo zawsze powoduje jeszcze więcej ciekawości i emocji. „Ostatni z listy” to historia, która mną wstrząsnęła, a zdjęcia, które znajdują się w powieści sprawiają, że staje się ona jeszcze bardziej realna. Ogromny smutek, ból i rozczarowanie, ale także niekończąca się miłość, przywiązanie i nadzieja. Te wszystkie emocje podczas czytania powieści buzowały we mnie jak w ogromnym tyglu i choć ciężko u mnie wywołać łzy, to tutaj niejednokrotnie „oczy mi się pociły…”



    Anna Rybakiewicz jest dla mnie autorką, która jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Jej powieści są dopracowane w każdym aspekcie i za każdym razem dostawałam więcej niż się spodziewałam! Nie można nie wspomnieć tutaj o Panu Jerzym Smurzyńskim – bohaterze, który podzielił się wspomnieniami z autorką i to na ich podstawie powstała książka. Historia między innymi o takiej miłości, która zdarza się tylko raz w życiu i jest w stanie przetrwać naprawdę wszystko i jeszcze dużo więcej!!! Przesadzam? Bynajmniej. Jeśli natomiast chcecie mieć pewność i wiedzę, co takiego opowiedział autorce Pan Jerzy, że postanowiła ona napisać o tym powieść, to sięgnijcie po „Ostatniego z listy”. Jeśli zaś nie jesteście ciekawi, to proszę Was, też sięgnijcie! Zostaniecie miło zaskoczeni tak dobrą historią! Nie dajcie się prosić i bierzcie się za czytanie/słuchanie, bo audiobook też już hula ;)



Wasza Aleksandra



poniedziałek, 27 stycznia 2025

"Jeszcze się kiedyś spotkamy" Magdalena Witkiewicz

 



    

    Witajcie na Czytadłach! Zima nas rozpieszcza i nie ukrywam, że czekam na wiosnę. Taka prawdziwą, budzącą się do życia przyrodę i tę chęć do spacerów, słuchania śpiewu ptaków i podziwiania kwitnących kwiatów...Do tego czasu poświęcam się lekturom, które mają mi wynagrodzić te krótkie ( choć już i tak coraz dłuższe ) dni…;)



    Mogłabym zaśpiewać, „jak do tego doszło, nie wiem…”, bo naprawdę ciężko mi zrozumieć dlaczego powieść Magdaleny Witkiewicz „Jeszcze się kiedyś spotkamy” dopiero teraz, dosłownie kilka dni temu, wpadła w moje ręce. Można też ucieszyć się, że „lepiej późno niż wcale”, ale jeśli też należycie do grona osób, które nie znają tej powieści, to proszę Was najgoręcej sięgnijcie po tę książkę!!!



*****

Od wydawcy



    Istnieją historie, które zapadają w nasze serca na zawsze. 

W swoim życiu spotykamy ludzi, których nie jesteśmy w stanie zapomnieć…



    Adela, Franciszek, Janek, Rachela, Joachim i Sabina… Ile razy zadawali sobie pytania, jak potoczyłyby się ich losy, gdyby nie wybuchła wojna? Mieli wielkie plany i marzenia, doświadczali pierwszych miłości i prawdziwych przyjaźni. Nikt nie zwracał uwagi na żydowskie, niemieckie czy polskie nazwisko – byli po prostu przyjaciółmi. Wojna zmieniła wszystko... 



    Wiele lat później, wnuczka Adeli, Justyna, przechodzi kryzys w małżeństwie. Odkrywa wówczas historię swojej babci i jej przyjaciół. Ta historia odmieni jej życie i pozwoli wiele zrozumieć.



    To poruszająca opowieść o miłości zagarniętej przez wojnę, życiowych wyborach i rodzinnych tajemnicach, które mają na nas większy wpływ, niż nam się wydaje.

    Bo to, kim jesteśmy, nie zależy wyłącznie od genów i wychowania, ale również od doświadczeń przodków. Od sekretów, które krążą w naszych rodzinach od pokoleń.





*****

Dla kogo jest ta historia?



    Magdalena Witkiewicz napisała historię przepełnioną emocjami i uczuciami. Nie brak tutaj także tragedii, trudnych życiowych wyborów i oczywiście pięknej, prawdziwej miłości. Trudnej miłości, bo rozgrywającej się w czasach wojennych i choć w swoim życiu przeczytałam sporo powieści, których akcja osadzona jest w okresie wojen, to „Jeszcze się kiedyś spotkamy” jest wyjątkową książką!!!Taką od której nie sposób odejść, oderwać się, zostawić.



    Akcja powieści rozgrywa się w dwóch planach czasowych: wspomnianych już latach wojennych i w XXI wieku. Bohaterowie, i to wszyscy, są tak bardzo prawdziwi, że miałam niejednokrotnie wrażenie, że znam ich od wielu lat! Polubiłam ich i rozstanie z nimi, po zakończeniu lektury, wywołało jakąś pustkę i głębokie przemyślenia…Wielokrotnie pisałam już, że jestem wdzięczna za życie w czasach pokoju. Nigdy nie chciałabym przeżywać rozterek, zawirowań i tragedii, które mają miejsce podczas wojny.



    „Jeszcze się kiedyś spotkamy” to powieść dla wszystkich, którzy lubią czytać historie osadzone w czasach wojennych. Możecie się tutaj spodziewać wielu zwrotów akcji, zaskoczeń i bardzo trudnych życiowych wyborów. W swoim czytelniczym życiu już niejednokrotnie spotykałam się z piórem autorki, jednak to właśnie powieść, o której teraz Wam opowiadam zatrzęsła moim światem i dosłownie zmiotła mnie z planszy...Przeczytałam ją już kilka dni temu i dopiero dzisiaj usiadłam do recenzji...Dlaczego? Bo musiałam pozbierać myśli, uporządkować je i postarać się przelać na klawiaturę to, co czuję…



    Podsumowując, mogę stwierdzić, że choć istnieje wiele powieści, których akcja toczy się podczas wojen i choć zawsze wiem, jak trudne będą to historie, to z ogromną ciekawością po nie sięgam i nadal będę to robić. „Jeszcze się kiedyś spotkamy” wzruszyło mnie dogłębnie i do tego stopnia, że z ogromną nadzieją myślę o filmie...Z przyjemnością właśnie tę historię obejrzałabym na dużym ekranie...A tymczasem proszę Was, przeczytajcie „Jeszcze się kiedyś spotkamy”. Historia ta doczekała się przepięknego wznowienia z subtelną okładką i barwionymi brzegami. W takiej oprawie na półce prezentować się będzie jak największy skarb, którym bezsprzecznie jest !




Wasza Aleksandra



środa, 22 stycznia 2025

"Sekretna książka Flory" Patti Callahan Henry

 



    Witajcie na Czytadłach! :) Styczeń to istny wysyp wielu książkowych premier. Jest tego tyle, że nie jestem w stanie nadążyć i przeczytać wszystko co bym chciała. Jednak dzięki temu mam szansę wybrać te pozycje, które rzeczywiście są wartościowe i ciekawe. Jedną z takich powieści mam dla Was dzisiaj. „Sekretna książka Flory” Patti Callahan Henry to fascynująca opowieść o nadziei, miłości i wytrwałości. Koniecznie musicie, tak, MUSICIE!, ją poznać!!!



*****

Od wydawcy


  W 1939 roku czternastoletnia Hazel z pięcioletnią siostrą Florą zostają ewakuowane z Londynu na wieś. Zamieszkują z niezwykle życzliwą Bridie Aberdeen i jej nastoletnim synem, Harrym, w uroczej chatce nieopodal Tamizy. Hazel próbuje zająć sobie i siostrze czas opowieścią o baśniowej krainie, do której mogą uciec tylko we dwie.



    Wkrótce jednak dzieje się rzecz nie do pomyślenia: Flora nagle znika, bawiąc się nad brzegiem rzeki. Hazel jest załamana i obwinia siebie za zaginięcie siostrzyczki.


    Dwadzieścia lat później Hazel mieszka w Londynie i pracuje w antykwariacie. Jej poukładany świat zostaje jednak przewrócony do góry nogami, gdy któregoś dnia odpakowuje niezwykłą ilustrowaną książkę.


    Czy to możliwe, że książka, na którą natrafiła, stanowi klucz do zniknięcia Flory? I czy to znak, że jej siostra nadal żyje?


    Sekretna Książka Flory to poruszająca opowieść o miłości, stracie i poszukiwaniu prawdy. To książka, która przenosi czytelnika w świat pełen emocji i niespodzianek, pokazując, że przeszłość zawsze pozostawia po sobie ślady. Dla miłośników tajemnic i literatury obyczajowej to niezapomniana lektura, która zainspiruje do refleksji nad siłą rodzinnych więzi i odwagą, by stawić czoła nieznanemu. W końcu każda historia skrywa coś więcej, niż wydaje się na pierwszy rzut oka.



*****

Dla kogo jest ta historia?



    Istnieją w moim życiu takie powieści, o których trudno napisać cokolwiek. Są tak dobre, emocjonalne i „trudno uchwytne”, że ciężko zamknąć ich opis w kilku, kilkunastu słowach. Do takich powieści należy wspomniana powyżej historia.


    Podczas jej lektury miałam wrażenie, że przebywam w świecie bajki i magii. Szczególnie podczas poznawania tych fragmentów, w których jest mowa o Whisperwood… Czym jest Whisperwood? To istotne pytanie, na które nie będę Wam udzielała odpowiedzi. Dlaczego? Bo liczę na to, że sami sięgnięcie po tę niezwykłą powieść pełną emocji i wzruszeń.


    „Sekretna książka Flory” to swoista powieść w powieści. Autorka miała niezwykły pomysł, który w połączeniu z pozostałą fabułą łączy się rewelacyjnie i tworzy całość. Każdy, nawet najmniejszy element jest przemyślany i ma ogromne znaczenie. Nic tutaj nie dzieje się z przypadku, a czytelnik przeżywa karuzelę emocji mocno angażując się w fabułę i uważnie śledząc bohaterów powieści.



    „Sekretna książka Flory” to historia, która opisuje niesamowicie silną siostrzaną więź, której nie są w stanie zerwać czy osłabić żadne, nawet najbardziej tragiczne wydarzenia. Autorka napisała piękną, wręcz baśniową historię, która poruszy najtwardsze serca. Jestem przekonana, że takiej powieści jeszcze nie czytaliście!!! Już teraz, z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że to perełka literatury pięknej…:) Czytajcie jak najszybciej! :-)



Wasza Aleksandra


sobota, 11 stycznia 2025

"Patolka" Karolina Wasilewska vel Arleta Socjalna

 



    Witajcie na Czytadłach! ;) W styczniu pojawi się wiele interesujących premier książek. Tymczasem mam Wam dzisiaj do zarekomendowania powieść, której premiera miała miejsce w grudniu 2024 roku czyli całkiem niedawno. „Patolka” Karoliny Wasilewskiej ( Arlety Socjalnej ) to powieść traktująca o poważnych tematach napisana pięknym językiem, ale jednocześnie trudna emocjonalnie w odbiorze. Stąd wiem, że nie wszyscy sięgną po tę historię. Chcę Was jednak przekonać do tego, aby przeczytać „Patolkę”, bo pomimo że Wasze serce wiele razy pęknie, to jest to bardzo wartościowa powieść.



*****

Od wydawcy


"Ludzie z takich rodzin jak nasza prawie wszystko robili przedwcześnie, bo dorosłości
uczyli się od małego i myśleli, że poznali ją na wskroś. Radziliśmy sobie z
utrapieniami, które przerastały naszych rodziców. Czuliśmy się wybrakowani.
Uwierały nas nasze ciała, a czarne myśli wczepiały się w mózgi jak pijawki."



Paulina powraca myślami do milenijnego roku, co okazuje się słodką, a jednocześnie
dramatyczną podróżą. W jej wspomnieniach kojące zapachy sielskiej wsi przenikają
się z odorem domu naznaczonego biedą i alkoholem. Prawdę o najbliższym
otoczeniu czerpie z ciągłego podsłuchiwania dorosłych. Prawdę, która rani i odziera
rzeczywistość z resztek złudzeń. Pokiereszowane serce leczy magią kwiatów,
szumem lasu i pierwszymi pocałunkami...
Czy okaleczone dzieciństwo może stać się brzemieniem ciążącym przez całe życie?
Czy prawdziwie kocha się tylko raz?
Patolka to literacka wędrówka przez meandry ludzkiej duszy. Czy jesteś gotów
zmierzyć się z sekretami, które nie powinny ujrzeć światła dziennego?



*****

Dla kogo jest ta historia?


    Chciałabym napisać, że „Patolkę” powinien przeczytać każdy dorosły czytelnik jednak zdaję sobie jednocześnie sprawę z tego, że ta historia nie jest dla wszystkich. Mnie poraniła do żywego, bo czytanie o naznaczonym przemocą rodzicielską życiu dziewczynki, a następnie dorastającej kobiety jest bardzo trudne emocjonalnie. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której moi rodzice świadomie i z premedytacją wyrządzaliby mi krzywdę czy to fizyczną czy psychiczną. Paulina, główna bohaterka, mierzy się natomiast z takim życiem każdego dnia. Częste bicie pasem, krzyki czy wyzwiska to czynności których dopuszcza się jej ojciec, a matka jest bierną obserwatorką, która pozwala na takie traktowanie.


    Paulina to bezsprzecznie bohaterka, która musiała wiele przejść: wychowywanie w surowej dyscyplinie, brak poczucia bezpieczeństwa w domu, który powinien być oazą spokoju i miejscem do którego chce się wracać…Z powieści wyziera smutek, bezsilność i strach.


    Nieprzewidywalne życie, alkoholizm ojca, każde złe zachowanie rodziców Paulina nauczyła się tłumaczyć.


    Podsumowując uważam, że „Patolka” to powieść na wysokim poziomie. Wyróżnia ją piękny literacki język, gradacja ( wzrastanie ) napięcia i nadzwyczaj oryginalne zakończenie historii. Widać, że autorka miała bardzo konkretną wizję tego, jak ma ostatecznie wyglądać powieść.



Za e-booka do recenzji dziękuję z całego serca autorce, a Was Drodzy Czytelnicy zachęcam do sięgnięcia po tę pełną emocji historię.



Wasza Aleksandra 


niedziela, 5 stycznia 2025

"Twoja aż po grób" Ivy Fairbanks

 




    Mamy to! Nowy Rok 2025 już od kilku dni gości w naszym życiu, a 2024 czy chcemy tego czy nie, odszedł już do przeszłości. Nie byłabym sobą, gdybym w Nowym Roku nie życzyła Wam jak najwięcej intrygujących, pięknych i wciągających powieści, trzymających w napięciu do samego końca! Tak więc niech się dzieje Książkowa Magia!!! ;) Zastanawia mnie, którą książką rozpoczęliście 2025? U mnie była to powieść Ivy Fairbanks „Twoja aż po grób” i właśnie o niej dzisiaj Wam opowiem :)




*****

Od wydawcy



On jest nieśmiałym, wycofanym spadkobiercą przedsiębiorstwa pogrzebowego w niepewnej sytuacji życiowej. 


Ona jest energiczną i pełną optymizmu młodą wdową z Teksasu, która właśnie przeprowadziła się do irlandzkiego Galway, by dać sobie drugą szansę. 


Nie mogliby być bardziej różni. Ale może są sobie przeznaczeni?


Callum Flannelly wolałby zanurkować do otwartego grobu, niż zabrać nieznajomą na kolację i do kina. Ale jeśli skończy trzydzieści pięć lat i wciąż będzie kawalerem, straci biznes i możliwość kontynuowania rodzinnej tradycji. Opuszcza więc bezpieczne schronienie, jakim jest dla niego kostnica, i rzuca się w wir randkowania.


Lark Thompson wolałaby zostać zmiażdżona przez spadające kowadło, niż choćby zatrzymać się w pobliżu domu pogrzebowego. Żywiołowa Amerykanka, twórczyni kreskówek, przyjechała tu, by cieszyć się życiem, więc nie chce, by cokolwiek przypominało jej o stracie męża.


Kiedy Lark dowiaduje się o rozterkach Calluma i jego niechęci do małżeństwa z rozsądku, a nie miłości, zgadza się pomóc introwertycznemu przedsiębiorcy pogrzebowemu. Sama przysięgała nigdy więcej się nie zakochać, ale optymistycznie zakłada, że Callum wciąż jeszcze może znaleźć tę jedyną.


Lecz w miarę rozwoju tego projektu wzajemne przyciąganie rośnie, a przyjaźń wkracza w nowy etap… Im więcej czasu Lark spędza z poważnym, sarkastycznym Callumem, tym bardziej niepokoi ją wizja znalezienia dla niego partnerki. Im więcej katastrofalnych randek ma za sobą Callum, tym bardziej obawia się rychłego powrotu Lark do Stanów.
Jeśli wydaje im się, że mogą zignorować łączącą ich więź, to są w ogromnym błędzie.



Pikantna komedia romantyczna o miłości i szczęściu.



*****

Dla kogo jest ta historia?



    „Twoja aż po grób” to bezsprzecznie romans z tych lekkich i nie wymagających. W sam raz na początek Nowego Roku, dla odmóżdżenia i odejścia od poważnych, trudnych lektur. Dlatego jeśli szukacie czegoś leciutkiego, nie wymagającego myślenia, ta pozycja będzie idealna!



    Znajdziemy tu sporą dawkę czarnego humoru, a język powieści jest lekki i łatwy w odbiorze dzięki czemu książka czyta się sama. Fabuła angażuje czytelnika, a piękna kolorowa okładka wręcz hipnotyzuje potencjalnego odbiorcę.



    Postaci są charakterne ( szczególnie Lark ) dzięki czemu zaczynamy szybko angażować się w ich życie i interesować dalszymi losami.



    Romans, sami przyznacie, jest nieoczywisty. Ona – twórczyni kreskówek, On – spadkobierca i pracownik domu pogrzebowego. Czy coś może pójść nie tak?, Odpowiedź brzmi: WSZYSTKO!



    Czy miłość i dom pogrzebowy mogą iść ze sobą w parze? Sami sprawdźcie! W mojej ocenie to urocza i nieoczywista historia Lark i Calluma, której pikanterii dodaje fakt występowania domu pogrzebowego. Bawcie się pysznie i nie zapomnijcie dać znać o Waszych odczuciach po lekturze ;)



Wasza Aleksandra






sobota, 21 grudnia 2024

Wesołych Świąt :)





Kochani! Ostatnio mało mnie tutaj, ale jest to podyktowane odpoczynkiem od mediów społecznościowych. Nie oznacza to, że nie czytam! Oczywiście, że czytam! W Nowym Roku mogę Wam zagwarantować, że będą pojawiac się tutaj kolejne bardzo interesujące książkowe polecajki. Miejcie tylko oczy szeroko otwarte!

Tymczasem, na ten wyjątkowy czas przygotowywania się do Świąt życzę Wam spokoju, a w same Święta radości, rodzinnego ciepła i niekończącego się uśmiechu
Niech otuli Was magia Świąt ! :)