Licznik odwiedzin

środa, 20 lipca 2022

"Mnogość rzeczy" Marcin Pilis

 



    Cóż to za subtelna lektura! Pełna magii, nostalgii, pięknego języka, który wzbudził mój zachwyt już od pierwszych zdań! Jednocześnie to też powieść, w której nie brakuje brutalności i tych najbardziej okrutnych zdarzeń, które przychodzą wam do głowy...Niesamowite pióro! I napisał to mężczyzna! Tak uczuciowo i emocjonalnie o tak trudnych kwestiach! Marcin Pilis – to moje pierwsze spotkanie z Twoją piękną prozą! I na pewno nie ostatnie.



    Na powieść autora trafiłam przeglądając blogi książkowe i tak zwane „polecajki”. Zanim przeczytałam cokolwiek o książce, moje oczy przykuła okładka. Prosta, ale jednocześnie subtelna. Dająca duże pole do wyobraźni, i co za tym idzie, interpretacji.



„Chcieli przeżyć wielką miłość. Dostali coś więcej...”



    Powyższe zdanie widnieje na okładce i to właśnie ono przekonało mnie do sięgnięcia po tę lekturę. Tak bardzo inną. Oryginalną. Wstrząsającą i budzącą skrajne emocje. „O demonie miłości” - jak mawia sam autor.



    „Mnogość rzeczy” to jedna z najlepszych tegorocznych premier. Mówię to z pełną odpowiedzialnością. Język powieści jest bardzo poetycki. Gdybym nie posiadała tej wiedzy, nigdy nie pomyślałabym, że taką powieść mógł napisać mężczyzna. To historia trudna więc jeśli oczekujecie lekkiej rozrywki, to nie sięgajcie po tę powieść. „Mnogość rzeczy” dosłownie przeora ( jest takie słowo w ogóle?!) was emocjonalnie i zostawi z natłokiem myśli. Wszelakich.



    Nie napiszę tutaj nic o fabule, bo nie potrafię i nie chcę...Są w moim życiu takie książki, które trudno zamknąć w słowach. Mam wrażenie, że cokolwiek bym nie napisała to będzie za mało, niewystarczająco, nieodpowiednio...zawsze nie tak. Proszę was jednak, żebyście sięgnęli po tę powieść i nie dali jej umknąć. Takie brylanty spotykam nieczęsto…;)



“(...) nie wybierasz losu, to los wybiera ciebie. Albo inaczej: on już wybrał”



Wasza Aleksandra



piątek, 15 lipca 2022

"Osobni" Katarzyna Franus

 



    „Tak długo, jak nie zrozumiesz, że to ty współtworzysz ze światem swoją rzeczywistość, będziesz cierpieć.”


    Debiutancka powieść Katarzyny Franus pod tytułem ”Osobni” skradła moje serce. Na zawsze. Po prostu i zwyczajnie. Jest to dla mnie ogromnym zaskoczeniem, bo takiej historii naszpikowanej emocjami zupełnie się nie spodziewałam. Ba! Dodam jeszcze, że w wielu fragmentach książki znajdziemy psychologiczne rozważania, co już teraz przestało mnie dziwić. Doczytałam, że autorka z wykształcenia jest między innymi psychologiem, a to niejedyna jej profesja.


    „Osobni” to przede wszystkim opowieść o ludziach. Indywidualnościach. Osobnych indywidualnościach, które po pewnym czasie, pod wpływem życiowych okoliczności zaczynają inaczej postrzegać swój świat i to co tak naprawdę daje im radość i szczęście. Kinga i Mateusz. Dziesięcioletni chłopiec. To oni są głównymi bohaterami tej powieści. Niesamowitej. Przesiąkniętej uczuciami, emocjami, wrażliwością. Kinga i Mateusz to ludzie ambitni, światli, inteligentni i można by powiedzieć, że niczego im w życiu nie brakuje. Tak to wygląda na pierwszy rzut oka. Jednak to samotni żeglarze, którzy samodzielnie sterują swoim życiem bez względu na pogodę. Jak wielu współczesnych ludzi...Czy zawsze tak będzie? I jaką rolę w ich życiu odegra Tymek?


    Katarzyna Franus stworzyła wyjątkową powieść obyczajową, romantyczną, psychologiczną i życiową. Z emocjonalną mieszanką wybuchową. Wspólnie z bohaterami poznawałam beskidzkie wzniesienia i okolice. Książka pochłonęła mnie całkowicie i teraz pozostał żal, że to już koniec. Te najlepsze książki pozostawiają u mnie po lekturze wewnętrzny spokój. Uczucie, że po przeczytaniu jestem lepszym i pełniejszym człowiekiem. Tak właśnie jest w przypadku tej pozycji. Trafia ona do czołówki moich ulubionych tegorocznych powieści, choć do końca roku pozostało jeszcze wiele dni i jeszcze więcej historii do poznania.


    „Osobni” to wyjątkowa powieść. Tak samo wyjątkowa jak jej okładka. Widać, że wydawnictwo Czarna Owca dokładnie przemyślało jak chcą, aby wyglądała. Dla mnie okładka nie mogłaby być lepsza. Po przeczytaniu powieści sami zrozumiecie dlaczego ;) Przeczytajcie tę mądrą, wyjątkową, emocjonalną i wartościową książkę. Proszę. Każdy powinien ją poznać.


    „To wszystko przychodzi i odchodzi. Żadne ze zdarzeń, mniej lub bardziej przyjemnych, nie trwa wiecznie. Każde mija. Tylko niebo się nie zmienia.”


    Jeśli powyższe słowa, zacytowane z książki jeszcze was nie przekonały, to już nie mam pomysłu. Po prostu zaufajcie mi i sięgnijcie po powieść „Osobni”. Jestem pewna, że was zaskoczy ;)



Wasza Aleksandra 



sobota, 9 lipca 2022

"Mowy nie ma!" Żaneta Pawlik

 

\


    Dobry wieczór Zaczytani :) Jakiś czas temu opublikowałam zapowiedź recenzencką i właśnie dzisiaj mam zamiar zachęcić Was do przeczytania debiutanckiej powieści Żanety Pawlik pt: „Mowy nie ma!” „O życiowych zakrętach i nowych początkach”- takie słowa widnieją na okładce. Oprócz tego na pierwszy plan wysuwa się para-kobieta i mężczyzna, którzy leżą zadowoleni i zrelaksowani. Wszystko zostało okraszone ciepłymi barwami. Znajdziemy tu kolor żółty i pomarańczowy, które ewidentnie kojarzą się z czymś miłym i przyjemnym. I tutaj można się zdziwić, bo spodziewałam się historii lekkiej, którego główną osią będzie romans i to wokół niego wszystko będzie się kręcić. Taki współczesny Harlequin. Biję się w piersi, bo to absolutnie nie jest historia tego typu. Żaneta Pawlik zaserwowała nam wyjątkową powieść obyczajową, w której owszem, znajdziemy wątek romantyczny, ale to nie wszystko! Przeczytajcie dlaczego tak bardzo polubiłam tę powieść i jej bohaterów :-)




    Główna bohaterka powieści, Małgorzata, spełnia się w roli żony, matki, a zawodowo nauczycielki. Jej życie układa się pomyślnie aż do feralnego dnia, kiedy Gośka przyłapuje męża na zdradzie...Historia może się wydawać początkowo oklepana, ale to pozory. Tyle na temat fabuły musi Wam wystarczyć i kropka! Nie napiszę nic więcej, bo uważam, że sami powinniście poznać ciąg dalszy.




    Za co polubiłam „Mowy nie ma!”? Za prawdę i życiowość. Czytając miałam wrażenie deja vu, tak jakbym czytała momentami o sobie i to jest siła tej książki. Realia przedstawione w książce rzetelnie odwzorowują problemy z którymi borykamy się w naszym kraju. Tematy służby zdrowia, alkoholizmu, przemocy w rodzinie, bezdomności to tylko kilka przykładów, które zostały nad wyraz umiejętnie wplecione przez autorkę w historię Małgorzaty.




    Język, którym posługuje się autorka jest prosty i łatwy w odbiorze. Książkę przeczytałam bardzo szybko, bo trudno mi było rozstać się z bohaterami. Zdobyli moją sympatię, a Klaudyna skradła moje serce! ;) Po cichu liczę na to, że to nie koniec historii Małgorzaty, a kontynuacja jest tylko kwestią czasu…:) Serdecznie gratuluję autorce, bo to bardzo udany debiut! Nie zwlekajcie i zanurzcie się w świat Gośki. Kobiety tak bardzo podobnej do nas samych …:)




   Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka :)



Wasza Aleksandra




wtorek, 5 lipca 2022

"Uśpiona" Alicja Sinicka

 



    Dobry wieczór :-) Ostatnio sporo u mnie nowości, ale Alicja Sinicka to ta pisarka, którą wielbię za całokształt warsztatu pisarskiego. To ona za sprawą „Uśpionej” przypomniała mi dlaczego tak bardzo lubię czytać thrillery. Do tego jeśli są to jeszcze thrillery psychologiczne, to już pełnia szczęścia :)



    „Uśpiona” to taka historia, którą trudno sobie wyobrazić...bo co zrobilibyście, gdyby podczas snu odwiedzała was fizycznie jakaś osoba? Odwiedza i obserwuje wasz sen, a czasami nawet kładzie się obok, ale zawsze zdąży zniknąć zanim się obudzicie... Brzmi nieprawdopodobnie? Tak właśnie dzieje się w „Uśpionej”. Główna bohaterka, Weronika Krzycka, cierpi na narkolepsję i aby jakoś funkcjonować, codziennie musi dwa razy w ciągu dnia zrobić sobie drzemkę. Właśnie w tym czasie, jej najgłębszego snu, odwiedza ją ktoś, kto ma na jej punkcie obsesję...Atmosfera się zagęszcza, kiedy pewnego dnia, po przebudzeniu, Weronika widzi na podłodze w salonie człowieka...Jest martwy...Jak to możliwe? Co takiego stało się podczas snu Weroniki?



    Alicja Sinicka stworzyła historię, która intryguje, ciekawi i trzyma w napięciu. Autorka to specjalistka od thrillerów psychologicznych utrzymanych w nurcie domestic noir czyli zagrożeń i niebezpieczeństw, które mają miejsce w rodzinie czy w domu. Sinicka świetnie buduje napięcie i tak operuje fabułą, że jeszcze nigdy nie udało mi się zgadnąć, kto jest sprawcą zamieszania w danej historii.



    Bardzo lubię książki Alicji Sinickiej, bo przez jej historie dosłownie się płynie. Trudno je odłożyć, ciągle zastanawiam się co za chwilę się wydarzy...Do tego prosty język i mroczna atmosfera tak potrzebna w tego typu historiach. Uwielbiam!



    O tym jak skończyła się historia Weroniki dowiecie się z książki „Uśpiona”, którą polecam Wam z całego serca. To świetna propozycja na lato, urlop i wyjazd. Taka historia z pazurem, która na pewno was porwie i po której trudno będzie wam wrócić do rzeczywistości :) Przyjemniej lektury :)



Wasza Aleksandra  


środa, 29 czerwca 2022

"Moja kuzynka Rachela" Daphne du Maurier

 




    Dzień dobry w kolejny upalny dzień! :-) Dzisiaj mam dla Was książkę idealną na...jesień ;) Pomyślałam, że warto się schłodzić w ten gorący czas! A tak poważnie, to tę książkę można czytać o każdej porze roku, ale jesień rzeczywiście wydaje się do tego idealna ze względu na mroczny i tajemniczy charakter powieści. Myślę tutaj o książce „Moja kuzynka Rachela” Daphne du Maurier.



    W powieści poznajemy jedną z głównych bohaterek, którą jest kobieta doprowadzająca mężczyzn do zguby. To femme fatale, która ma niesamowitą siłę przyciągania mężczyzn i sprawiania, że tracą dla niej głowę. I to dosłownie!



    Uwielbiam mroczny, tajemniczy i enigmatyczny charakter powieści i tak właśnie jest tutaj. Do tego niedopowiedzenia i to ciągłe przeczucie podczas lektury, że za chwilkę coś się wydarzy...Na pewno nie jest to książka z gatunku lekkich, można się zmęczyć przy tej lekturze, ale to mistrzowsko napisana książka, którą koniecznie trzeba poznać! Po raz kolejny podczas tej lektury przypomniałam sobie, jak bardzo miłość potrafi być ślepa. To z jej powodu podejmujemy nieracjonalne decyzje, a naszemu obiektowi westchnień nie potrafimy niczego odmówić.



    Autorka używa pięknego języka. Powoli buduje napięcie, które z każdą przewracaną stroną eskaluje.



    „Jak słodko i pięknie brzmi jej imię, kiedy wymawiam je szeptem. Pozostaje na języku, zdradliwe i powolne w działaniu jak naprawdę skuteczna trucizna. Z języka przechodzi na spieczone wargi, z warg do serca.”



    Jeśli lubicie tajemnice i sekrety to ta książka będzie dla Was idealna. Dodatkowym atutem jest gotycki, niepowtarzalny klimat. Do tego okładka jak marzenie i mamy prawdziwą perełkę! ;)Seria Butikowa wydawnictwa Albatros jest urzekająca. Te kolory i szata graficzna! Ja przepadłam i już „poluję” na kolejne książki z tej serii. Z książkowym pozdrowieniem ;)



Wasza Aleksandra






poniedziałek, 27 czerwca 2022

"Dziewczynka, która wypiła księżyc" Kelly Barnhill

 



    Witajcie w ten upalny wieczór :-) Wraz z początkiem wakacji zaczęło się prawdziwe lato:-) Dla mnie jest to najlepszy czas w roku. Uwielbiam słońce i wysokie temperatury! A jak jest z Wami? Cierpicie i staracie się przetrwać czy tak jak ja jesteście fanami upałów? ;)



    Dzisiaj przedstawię Wam literaturę dziecięcą/młodzieżową. Rzadko po nią sięgam i postanowiłam to zmienić. W moje ręce trafiła książka o uroczym tytule „Dziewczynka, która wypiła księżyc”. Okładka jest zachwycająca! Książka w 2018 roku wygrała w plebiscycie na Książkę Roku znanego portalu Lubimyczytać.pl Miałam duże oczekiwania względem tej pozycji i nie zawiodłam się.



    „Dziewczynka, która wypiła księżyc” to baśń, która opowiada o mieszkańcach Protektoratu, którzy co roku składają czarownicy w ofierze niemowlę. Dlaczego to robią? Bo wierzą, że w ten sposób uchronią się przed gniewem tejże czarownicy. Xan jest jednak dobrą wiedźmą i ratuje niemowlęta od śmierci znajdując im nowe rodziny po drugiej stronie lasu. Któregoś roku dochodzi do pomyłki. Wiedźma zamiast nakarmić niemowlę światłem gwiazd, karmi je światłem księżyca. Co się stanie z małą Luną? Nie zdradzę Wam tej tajemnicy, bo chciałabym żebyście sami ją odkryli sięgając po tę magiczną historię. To przepięknie napisana powieść fantasy, która urzeknie nie tylko tych młodszych czytelników, ale także starszych, a nawet dorosłych.



    Powieść ma wiele momentów zaskakujących. Trudno przewidzieć fabułę, a język i bohaterowie, którzy tutaj się pojawiają wywołują niejednokrotnie uśmiech na twarzy. To piękna historia o magii, matczynej miłości i przyjaźni. „Dziewczynka, która wypiła księżyc” to wartościowa powieść, która przenosi nas w inny świat wolny od tego co tu i teraz. Można się oderwać, odpłynąć i zrelaksować, a nawet rozmarzyć. Czy to zatem cukierkowa opowieść? Absolutnie nie. Jednak o fabule nie będę tutaj więcej wspominać. Sami się przekonajcie ;) Warto! :-)




Wasza Aleksandra


PS. Glerk i Fyrian. Co albo kogo takiego mam na myśli dowiecie się z powieści ;) ale swoją drogą...czy to nie są zabawne nazwy? ;) 



czwartek, 23 czerwca 2022

"Tysiąc pocałunków" Tillie Cole

 



    Witajcie na Czytadłach w ten prawdziwie upalny wieczór :-) Mam Wam dzisiaj do przekazania bardzo ważną informację. Jeżeli natkniecie się na książkę „Tysiąc pocałunków” to bez zbędnego zastanawiania bierzcie się do czytania! ;) Ale mi się zrymowało:D Teraz jednak zupełnie poważnie, bo i temat poruszony w książce jest poważny. „Tysiąc pocałunków” obezwładnia i pozostawia czytelnika z ogromną dziurą w sercu...ale także z nadzieją i uśmiechem na twarzy. Przynajmniej tak było w moim przypadku.


    Książkę dosłownie pochłonęłam w dwa wieczory. Nie sądziłam, że literatura z kategorii young adult ( młodzi dorośli ) tak mnie zainteresuje, że świat dla mnie zniknie, a w zasadzie zostanę wciągnięta w tę uroczą historię o chłopaku i dziewczynie. Ona – Poppy, dziewczyna zakochana w grze na wiolonczeli i chłopaku o długich włosach. On – Rune, buntownik, dla którego Poppy staje się całym światem. Jak ta dwójka poradzi sobie z poważnymi przeciwnościami losu i dlaczego po powrocie chłopaka z Norwegii Poppy celowo go unika i nie chce mieć z nim nic wspólnego? Przecież przed wyjazdem byli wręcz nierozłączni…


    „Tysiąc pocałunków” to romans z bardzo mądrym i uniwersalnym przesłaniem. Tytuł książki też jest bardzo symboliczny, ale żeby dowiedzieć się co oznacza będziecie musieli sami sięgnąć po tę fascynującą lekturę. Ta książka powoduje, że chcesz być lepszym człowiekiem. Czytając ją uświadamiamy sobie, że w życiu codziennym gonimy za drobnostkami, a tak naprawdę liczą się nasi najbliżsi i spędzany z nimi czas. Bo nigdy nie wiadomo ile tego czasu nam wszystkim jest dane…


    Tillie Cole stworzyła postaci, które polubiłam od pierwszego zdania. Są charakterne i wyraziste. Powieść autorki może spowodować, że poleci Wam niejedna łza. Pomysł na fabułę uważam za genialny. „Tysiąc pocałunków” jest trudną emocjonalnie powieścią, ale niesamowicie wartościową i ważną. Pozwala dostrzec prawdziwe piękno życia i je docenić, a nade wszystko zrozumieć, że miłość naprawdę może być wieczna i do końca, choć dla każdego może to oznaczać co innego…


    Z sercem w rozsypce i jeszcze lekko rozedrgana emocjami, które we mnie ta książka pozostawiła, polecam Wam tę historię. Na pewno zatracicie się w niej całkowicie, a gotowanie obiadu zejdzie na dalszy plan ;)


    Piękna, wzruszająca historia o niesamowitej i niezniszczalnej miłości dwojga młodych ludzi. O tym właśnie jest „Tysiąc pocałunków”. To powieść z tych, które trzeba przeczytać :-)


Wasza Aleksandra


PS. „Przetrwaj burzę, Rune i pamiętaj…

- O czym? - zapytał.

Zapominając o frustracji, uśmiechnęłam się i wyjaśniłam:

- O uśmiechach z promieniami słońca i sercach z poświatą księżyca...”