Licznik odwiedzin

niedziela, 3 marca 2024

"Hacjenda" Isabel Canas

 



    Witajcie w marcu! :) Wiosna już coraz bliżej, czuć cieplejszy wiatr i pojawia się coraz częściej słońce! Uwielbiam ten stan, gdy po zimie wszystko zaczyna się budzić do życia:) Tymczasem na dzisiaj mam dla Was zaplanowaną książkę, która przyprawi o szybsze bicie serca. „Hacjenda” Isabel Canas to gotycka, mroczna powieść, która dosłownie wessała mnie do swojego świata.



*****

Od wydawcy



    Pochłaniająca powieść gotycka, która zabiera czytelnika do Meksyku w czasach wojny o niepodległość w XIX wieku.



    Ojciec Beatríz został stracony podczas obalania rządu, a jej dom spalono. Kiedy przystojny don Rodolfo Solórzano oświadcza się kobiecie, ta myśli głównie o schronieniu, jakie może zapewnić jego posiadłość na wsi. Ignoruje więc plotki o śmierci pierwszej żony Rodolfa i jego lojalności wobec ludzi, którzy zamordowali jej ojca. Chce mieć własny, spokojny dom i poczucie stabilizacji.



    Po przeprowadzce do hacjendy San Isidro, położonej na uboczu, okazuje się, że nie jest to bezpieczna przystań, na jaką Beatríz liczyła. Juana, siostra Rodolfo, bardzo ten dom zaniedbała.



    Rodolfo wraca do stolicy, zostawiając żonę ze swoją siostrą. Wkrótce wizje i głosy zaczynają nawiedzać sny Beatríz, a niewidzialne oczy śledzą każdy jej ruch. Juana wyśmiewa wizje bratowej, ale sama nie wchodzi w nocy do budynku. Z kolei kucharka pali kadzidła na skraju kuchni i oznacza drzwi dziwnymi symbolami. Nikt nie chce powiedzieć, co stało się z pierwszą doñą Solórzano.



    Zrozpaczona Beatríz szuka pomocy u młodego księdza Andrésa posiadającego nadnaturalne umiejętności. Okazuje się on jednak bezsilny wobec śmiertelnego niebezpieczeństwa, które pojawia się, gdy do hacjendy wraca Rodolfo.

*****

Dla kogo jest ta historia?

    „Hacjenda” to przede wszystkim powieść mroczna, przesiąknięta tajemnicą, gotycka i niepokojąca. Wciąga w wir następujących po sobie wydarzeń do tego stopnia, że dopiero po wielu godzinach lektury orientujemy się, że dobrnęliśmy do końca. Dlatego zarezerwujcie sobie czas, żeby nie musieć pozostawiać hacjendy i jej bohaterów w samym środku akcji!



    W „Hacjendzie” jak sam tytuł wskazuje głównym bohaterem powieści jest budynek. Tytułowa hacjenda, w której straszy, albo która straszy ;) Nic nie jest tu pewne, a atmosfera powieści jest gęsta, niepokojąca i podszyta strachem. Niejednokrotnie miałam ciarki na plecach, szczególnie, że powieść czytałam w nocy! I choć nie jest to horror, to dla mnie mógłby do takiego gatunku pretendować.


    „Hacjenda” to prawdziwa powieść grozy, którą bardzo polecam wszystkim, którzy lubią dreszczyk emocji i strachu. I oczywiście tajemnice, których rozwikłanie wcale nie jest takie oczywiste. Książkę czyta się błyskawicznie i popatrzcie na tę okładkę! Dla mnie fenomenalnie oddaje atmosferę powieści! Czytajcie, czytajcie, czytajcie!



    Z książkowym pozdrowieniem ;)



Wasza Aleksandra 


wtorek, 20 lutego 2024

"Zakochana służąca" Wioletta Piasecka

 



    Dzień dobry :) Witajcie w ten lutowy, prawie już wiosenny, ale jednak wciąż zimowy, dzień ;)

    Lubicie kontynuacje powieści? Czy raczej wolicie tak zwane jednotomówki? U mnie bywa z tym różnie, ale powieść o której chcę Wam dzisiaj powiedzieć, to dylogia czyli historia składająca się z dwóch tomów. Na blogu/fanpagu możecie w archiwum odnaleźć recenzję pierwszej części powieści Wioletty Piaseckiej „Dom pełen tajemnic”. Dzisiaj przyszła kolej na część drugą :) „Zakochana służąca” trzyma poziom i jest tak samo dobra jak jej poprzedniczka :)



*****

Od wydawcy



    Marta Skowronek została oddana na służbę we dworze jako mała dziewczynka. Jej życie kręci się wokół zawirowań miłosnych i życiowych jej pani - parającej się pisarstwem arystokratki księżnej Sary Leokadii Reszko. 



    Marta jak dotąd nie doświadczyła porywów miłosnych. Jest oddaną, lojalną służącą, ale pewnego dnia, gdy na jej drodze staje przystojny pocztylion Waldemar Promyk, bez reszty traci dla niego głowę. Dziewczyna otrzymuje depeszę z rodzinnych stron wzywającą ją do natychmiastowego przyjazdu. Nie przypuszcza, że przyjdzie jej się zmierzyć z przeciwnościami losu, niczym z najgorszych koszmarów. 



    Tymczasem na drodze Waldemara pojawia się młodziutka zalotna dziewczyna, która postanawia go usidlić. Jak zaważy to na pracy Marty, miłości i jak dotąd przyjacielskich stosunkach z księżną Reszko? Czy mężczyzna oprze się wdziękom urodziwej panny i zastawionym na niego sidłom? Czy kobieta poskleja złamane serce i jeszcze raz zaufa?



    Pełna wzruszeń opowieść o przeciwnościach losu, osadzona w historycznych realiach z epoki.



*****

Dla kogo jest ta historia?


    Najnowsza powieść Wioletty Piaseckiej opisuje dalsze losy Marty Skowronek, służącej księżnej Sary Leokadii Reszko. Z przyjemnością wróciłam do losów bohaterek z pierwszej części powieści. Historia napisana jest prostym językiem dzięki czemu czyta się łatwo i przyjemnie :) Bardzo lubię powieści osadzone w historycznych czasach, a taka jest właśnie „Zakochana służąca”. Mamy tu więc podziały klasowe, ale ponad wszystko emocje i uczucia, które nie są obce głównym bohaterkom. I choć na pierwszy plan wysuwa się tutaj postać Marty Skowronek, to autorka nie zapomniała również o księżnej. Poznajemy jej dalsze zawirowania w życiu.



    Autorka umieściła w swojej historii wiele wydarzeń, których się nie spodziewałam. Powieść jest angażująca i emocjonalna. Trudno ją odłożyć. Do tego okładka, która mnie urzekła! :) Czego można chcieć więcej?! Wiem! Kolejnej części! ;) Czy autorka ma takie plany, nie wiem, ale z przyjemnością przeczytałabym kontynuację!



    Serdecznie polecam Wam „Zakochaną służącą”, a jeśli nie przeczytaliście pierwszej części „Domu pełnego tajemnic” rekomenduję szybkie nadrobienie zaległości! ;) Nich Wam się dobrze czyta! :)



Wasza Aleksandra











poniedziałek, 12 lutego 2024

"Nielat" Piotr Kościelny

 



     Witajcie na Czytadłach :) Kto z Was lubi mocne historie? Takie, które wciskają w fotel i wywołują gęsią skórkę? Ja czasami po takie historie sięgam, choć zawsze po takiej powieści muszę oczyścić umysł i sięgnąć po coś lżejszego.



    Dzisiaj mam dla Was bardzo trudną, ciężką i emocjonalnie przytłaczającą lekturę. „Nielat”, bo o tej powieści mowa, przeczołga Was emocjonalnie dlatego jeśli nie jesteście gotowi na takie emocje, to nie sięgajcie po tę powieść. Do jej lektury trzeba się psychicznie przygotować i nastroić, ale warto! Bardzo warto!



*****

Od wydawcy


    Wrocław, lata dziewięćdziesiąte. Szara rzeczywistość i bieda. Nastoletni Michał musi poświęcić wiele, by przetrwać w otaczającym go świecie.



    Policjanci z wydziału zabójstw komendy miejskiej we Wrocławiu prowadzą sprawę zabójstwa znanego aktora. Mężczyzna został znaleziony w melinie w centrum miasta. Komisarz Nawrocki zwany "Chartem” nie ma pojęcia, że będzie to najtrudniejsze śledztwo w jego dotychczasowej karierze. Równocześnie wydział prowadzi śledztwo w sprawie znalezionych zwęglonych zwłok nastolatka.



    Co łączy te dwie sprawy? Jaką tajemnicę zabrał do grobu aktor? Co sprawiło, że Michał musiał podjąć najtrudniejszą w życiu decyzję?



*****

Dla kogo jest ta historia?

    „Nielat” to historia dla ludzi o mocnych nerwach. Bo ta historia miażdży i dosłownie powala człowieka na łopatki. Leżysz, kwiczysz i myślisz, że już wszystko przeczytałeś i nic już cię nie zaskoczy...A tu proszę, kolejny sztylet w serce…



    Piotr Kościelny jest mi znany z lektury „Szymka”, która była również bardzo trudna, ale to co autor zrobił w powieści „Nielat” przekracza moje wszelkie wyobrażenia. Czytanie tej powieści fizycznie boli. Akcja rozgrywa się w latach dziewięćdziesiątych. Szare kamienice, bramy i meliny, w których można spotkać drobnych pijaczków, w końcu dworce kolejowe, w których czuć moczem...Do tego patologiczna rodzina w najgorszym możliwym wariancie...I w tym wszystkim Michał, dziecko, któremu przyszło żyć i dorastać w takich warunkach…



    „Nielat” pochłonął mnie całkowicie. Zatraciłam się w tej lekturze i pomimo emocjonalnej rozpierduchy ( wybaczcie, ale nie da się tego inaczej ująć ) dotrwałam do końca. Mam rozdarte serce, a w głowie mnóstwo przemyśleń...Podobnie jak Michał dorastałam w latach dziewięćdziesiątych, ale miałam szczęście do normalnej rodziny.



    Autor stworzył bardzo dobrą powieść, nieodkładalną i angażującą emocjonalnie. Mocna, bolesna, przytłaczająca, po prostu znakomita powieść Piotra Kościelnego, która pozostanie z wami jeszcze długo po lekturze. Bardzo polecam!



Wasza Aleksandra



piątek, 9 lutego 2024

"Mgła" Kamila Bryksy

 



    Witajcie na Czytadłach! Ostatnio nie domagam...stąd mniej mnie w sieci, ale dzisiaj poczułam, że o tej powieści muszę Wam opowiedzieć! Teraz, już, zaraz! Tym bardziej, że w niektórych województwach ferie jeszcze trwają, a w niektórych dopiero się zaczynają więc czas na czytanie się znajdzie ;)


    „Mgła” Kamili Bryksy to powieść zaskakująca, trzymająca w napięciu. To jedna z tych historii, którą trudno dokładnie sklasyfikować i zamknąć w konkretne ramy gatunku. Znajdziemy tu kryminał i sensację, a wreszcie także mój ulubiony thriller psychologiczny.



*****

Od wydawcy


    Ewelina Dobrzycka straciła pamięć. Nie wie, jak znalazła się w centrum handlowym. Nie pamięta, co robiła wczoraj. Nie jest pewna, czy mężczyzna, który podaje się za jej męża, w rzeczywistości nim jest. Teraz tylko bliscy Eweliny mogą opowiedzieć o jej życiu i to oni zdecydują, czego dowie się o sobie. 



    Czy jakieś wydarzenie w życiu Eweliny doprowadziło do utraty pamięci? Czy komuś może zależeć na tym, żeby kobieta jej nie odzyskała? A może byłoby dla niej lepiej, żeby niczego nie pamiętała? Przecież wszyscy mamy wspomnienia, o których wolelibyśmy zapomnieć. 


*****

Dla kogo jest ta historia?


    Trudno pisać mi o najnowszej książce Kamili Bryksy tak, żeby niczego Wam nie zdradzić. Chciałabym powiedzieć/napisać tak wiele, a tymczasem muszę mocno pilnować się, żebym nie spojlerować i nie zdradzić za dużo ;)


    Wyobraźcie sobie, że nagle tracicie pamięć...bez ostrzeżenia, ot tak. I nie wiecie czy człowiek, który stoi obok jest naprawdę Waszym mężem. Możecie tylko wierzyć, że to wszystko co Wam powie jest prawdą…


    Autorka napisała powieść o jednej z najważniejszych kwestii naszego życia. O pamięci. Na co dzień nikt z nas nie zastanawia się nad tym, jak bardzo ważną funkcję w naszym życiu pełni wspomniana przeze mnie pamięć. Wykonujemy swoje codzienne czynności, pracujemy, mamy swoje życie prywatne. A tak naprawdę wystarczy chwila, żeby nasz mózg zaczął inaczej przetwarzać informacje i aby pamięć zaczęła nas zawodzić…


    „Mgła” niesie ze sobą ogromny ładunek emocjonalny. Autorka skupiła się na rodzinie i relacjach istniejących pomiędzy jej członkami. Powieść jest mroczna, intrygująca i taka, że jak już zaczniecie czytać, to nie odłożycie, póki nie skończycie.


    To co mnie ogromnie zaskoczyło to tzw. plot twist czyli zwrot akcji i o ile pewnych rzeczy się spodziewałam, to zakończenie pozostawiło mnie z otwartą buzią i pytaniem „ale jak to?”


    Ogromnie polecam Wam najnowszą powieść Kamili Bryksy pt: „Mgła”. Jest jeszcze lepsza od poprzedniej książki autorki!


    Jeśli lubicie nieoczywiste zakończenia, zwroty akcji, mroczną atmosferę i zajawki psychologiczne to „Mgła” jest idealna dla Was! :) Przepysznej lektury ! :)



Wasza Aleksandra


sobota, 27 stycznia 2024

"Znachor" Tadeusz Dołęga - Mostowicz

 



     Witajcie na Czytadłach :) Dzisiaj ponownie klasyka! I to jaka! Czy jest jeszcze tutaj ktoś, kto nie zna „Znachora”? Przyznaję się bez bicia! To ja! I choć widziałam fragmenty ekranizacji, to książki nigdy nie czytałam! Co więcej, nie miałam jej nawet w dłoni! Jak do tego doszło...nie wiem ;) Całe szczęście, że w końcu po wielu czytelniczych latach i ta lektura za mną, bo przeoczenie tej historii, jest moim skromnym zdaniem, niedopuszczalne.



*****

Od wydawcy


    Znany chirurg, profesor Rafał Wilczur, dowiaduje się, że porzuciła go żona. Zrozpaczony mężczyzna upija się i pada ofiarą bandytów. Ciężko pobity doznaje amnezji. Nie wie, kim jest, wędruje po wsiach i podejmuje się przypadkowych prac. Zostaje przygarnięty przez wiejskiego gospodarza i zaczyna leczyć ludzi jako Antoni Kosiba.



    Gdy mimo prymitywnych warunków, przeprowadza udaną operację na kalekim synu gospodarza, sława znachora zaczyna się rozprzestrzeniać nie tylko w najbliższej okolicy.



*****

Dla kogo jest ta historia?


    Tadeusz Dołęga – Mostowicz stworzył historię kompletną. Piękną, chwytającą za serce i taką po którą do dziś, a minęło wiele lat od jej napisania, sięgają czytelnicy. „Znachor” pomimo upływu lat wciąż budzi wzruszenie i emocje. I trudno się temu dziwić, gdyż historia ta niesie ogromny ładunek emocjonalny. Amnezja, zemsta, zdrada, a także bezinteresowna pomoc i w końcu miłość to wartości i emocje, które towarzyszą największym dziełom literatury.



    Tytułowy „Znachor” – Antoni Kosiba posiada niesamowitą wiedzę i moc uzdrawiania ludzi. Jak to możliwe, że znachor potrafi z powodzeniem przeprowadzić najtrudniejsze operacje? Skąd takie umiejętności u zwykłego, pospolitego chłopa? A to dopiero początek tej niesamowitej historii.


„Państwo otacza zdrowie swych obywateli opieką, setkami ustaw i rozporządzeń. Od lekarza wymaga długoletnich studiów, żmudnej praktyki, wiedzy i poziomu etycznego. Tymczasem tutaj zwykły, ciemny chłop łamie to prawo."



    Jak potoczą się losy „Znachora” i co w zanadrzu kryje dla niego życie? Tego wszystkiego dowiecie się sięgając po powieść należącą do klasyki literatury polskiej. Przede mną jeszcze lektura drugiej części „Profesora Wilczura”. I już wręcz nie mogę się doczekać!



    Poznajcie niesamowite pióro Tadeusza Dołęgi – Mostowicza w przepięknym wydaniu wydawnictwa Świat Książki. Z takim egzemplarzem czyta się jeszcze przyjemniej! ;)




Wasza Aleksandra


poniedziałek, 15 stycznia 2024

"Do końca moich dni" Anna Rybakiewicz

 



    Dobry wieczór w Blue Monday ;) Podobno najbardziej depresyjny dzień w roku...I choć pogoda rzeczywiście jest paskudna: wieje, pada śnieg, deszcz, a zimno przenika przez wszystkie warstwy ubrania, to dla mnie jest to dzień jak każdy inny...Choć nie! Zagalopowałam się! Dzisiaj skończyłam czytać powieść wyjątkową, której premiera już za chwileczkę, bo 24 stycznia. I choć padam na przysłowiową twarz, to właśnie dzisiaj postanowiłam podzielić się z Wami moimi przemyśleniami dotyczącymi tej powieści! „Do końca moich dni” Anny Rybakiewicz wyrwała mnie z mojego życia i dosłownie rzuciła w wir wydarzeń, od których nie sposób było się oderwać... Ta powieść jest jak ogień i woda...zimna i przenikliwa z jednej strony i wręcz wrząca z drugiej.


*****

Od wydawcy


    Poruszająca opowieść o bólu, cierpieniu i strachu, ale także o wielkiej miłości, poświęceniu i niegasnącej nadziei.


    Apolonia Dobkowska miała odziedziczyć wielki majątek ziemski, wyjść za mąż i wieść szczęśliwe życie. Niespodziewanie zimą 1940 roku została wraz z całą rodziną wsadzona do towarowego pociągu i wywieziona pięć tysięcy kilometrów od domu. Młoda dziewczyna zmieniła pokoje swojego dworu w Szczepankowie na zmarzniętą ziemię Syberii.

    Apolonia podejmie nieludzki wysiłek, aby zapewnić przetrwanie swojej rodzinie, a zwłaszcza młodszemu bratu. Gdy pozostawiony w Polsce ukochany nie daje znaku życia, a wizja powrotu do kraju coraz bardziej się oddala, Apolonia zaczyna szukać szczęścia tam, gdzie pozornie nie powinna go odnaleźć – w ramionach zakochanego w niej Andrieja. Po zakończeniu wojny nadchodzi długo wyczekiwany moment powrotu do kraju. Czy życie napisało dla tej historii szczęśliwe zakończenie?



*****

Dla kogo jest ta historia?

    Anna Rybakiewicz przyzwyczaiła mnie już do swojego pióra. Bardzo cenię tę autorkę za język, którym się posługuje i umiejętność żonglowania emocjami. I choć spodziewałam się co otrzymam wraz z nową historią i tak jestem zaskoczona! Autorka znowu to zrobiła i tak pokierowała fabułą, że nie mogłam się oderwać, a co za tym idzie wszelkie obowiązki odsunęłam na później.



    Anna Rybakiewicz ponownie akcję osadza w czasach drugiej wojny światowej. Wydarzenia obejmują lata 2002 i okres wojny. Chcę zwrócić Waszą uwagę już na sam początek powieści. Autorka zastosowała pewien sposób ukazania wydarzeń inaczej niż zwykle. Powieść w powieści...brzmi interesująco? A to dopiero początek tej historii! ;) Znajdziemy tutaj retrospekcję czyli cofanie się w czasie, które pozwala nam zrozumieć w pełni opowiadaną przez główną bohaterkę historię…



    „Do końca moich dni” ma wszystkie te cechy powieści, które bardzo cenię. Silną bohaterkę, nieprzewidziane zwroty akcji, moralne dylematy, rozterki, tragedie, ale i wielką miłość. Ta powieść to kolejna z tych nad którymi warto, a nawet trzeba przystanąć, odetchnąć i zastanowić się nad tym czym jest dla nas życie. Powieść Anny Rybakiewicz niesie ogromny ładunek emocjonalny, nie dziwi mnie to, bo wszystkie powieści autorki już za mną i znam jej możliwości, ale...okazuje się, że pokłady autorki są niewyczerpane i mam nadzieję na kolejne wzruszenia przy jej historiach. I choć chciałabym innego zakończenia tej powieści to doskonale je rozumiem i czuję, że nie mogło być inaczej…



    Przedpremierowo możecie przeczytać lub wysłuchać powieści już teraz, na Legimi, do czego z całego serca Was zachęcam! I ostatnia, ale równie ważna kwestia. Powieść ta inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami przez co jej odbiór staje się jeszcze intensywniejszy. Pani Anno, serdecznie gratuluję kolejnej tak dobrej powieści! :) Niech się niesie w świat i oczarowuje kolejnych Czytelników:)



Wasza Aleksandra





sobota, 6 stycznia 2024

"19 stopni" Millie Bobby Brown

 



    Witajcie na Czytadłach! Zima nie daje o sobie zapomnieć, a w zasadzie dopiero się rozkręca…Zapewne dzieci się cieszą, ja już nie mogę za to doczekać się wiosny...I tak w ramach tego oczekiwania przychodzę do Was z historią, która zapiera dech…



    „19 stopni” Millie Bobby Brown to powieść spisana ręką dziewczyny – wnuczki. Babcia Ruth opowiedziała historię wnuczce, a tej udało się napisać książkę w taki sposób, że nie da się o niej zapomnieć.




*****

Od wydawcy



    Poruszająca opowieść o miłości, tęsknocie, niepewności i stracie, inspirowana prawdziwymi wydarzeniami z życia ukochanej babci autorki.



    Londyn, rok 1942, trwa II wojna światowa. Niemieckie bombardowania nieustannie dają się we znaki mieszkańcom stolicy. We wschodniej dzielnicy miasta, Bethnal Green, mieszka osiemnastoletnia Nellie Morris. Mimo trudów wojny cieszy się kochającą rodziną, gronem oddanych przyjaciół oraz pracą asystentki burmistrzyni. Pewnego dnia poznaje przystojnego Raya, amerykańskiego pilota stacjonującego w pobliżu. Pomimo początkowej niechęci dziewczyny okazuje się, że miłość może rozkwitnąć nawet w najmroczniejszych czasach. Gdy Nellie nieśmiało zaczyna snuć plany o szczęśliwej przyszłości, wojna brutalnie niszczy jej marzenia. Podczas jednego z nalotów dochodzi do tragedii, a świat dziewczyny rozpada się na kawałki. I nie są temu winne wyłącznie niemieckie bomby…



    Jak Nellie postąpi w obliczu dylematów moralnych? Czy jej rodzina poradzi sobie z niewyobrażalną stratą? I najważniejsze: czy miłość uleczy najgłębsze rany?



*****

Dla kogo jest ta historia?

    Cieszę się, że czytelniczy początek nowego roku zaczęłam z takim przytupem. Nie mogłam wymarzyć sobie piękniejszej, bardziej wciągającej i poruszającej powieści. „19 stopni” to historia oparta na faktach, a ja nie miałam pojęcia, że takie wydarzenia miały miejsce w Londynie w trakcie II wojny światowej. Jakie wydarzenia? No właśnie. To kluczowe pytanie, które zapewne właśnie teraz sobie zadajecie, a ja muszę i chcę je przemilczeć, bo chciałabym, żebyście sami poznali tę historię. Mogę tylko dodać, że ta powieść dobitnie pokazuje, że wojna i towarzyszące jej wydarzenia wcale nie muszą być najgorszym co może spotkać człowieka…



    „19 stopni” wstrząsnęło mną dogłębnie. Ta historia porusza nawet najbardziej odporne serca. Byłam zdziwiona, że wydawnictwo Time4YA podjęło się współpracy z autorką i wydało tę powieść. Oczywiście młodzi ludzie również powinni poznać tę historię, ale zdecydowanie nie jest to powieść typowa i charakterystyczna dla young adult. Być może fakt, że autorka jest brytyjską modelką i aktorką znaną z netflixowego hitu „Stranger Things”, stanowi główny powód współpracy wydawnictwa z Millie Bobby Brown. Jakikolwiek jednak nie przyświecałby im cel, wydanie tej powieści, to ogromny powód do dumy i radości. Takie historie są ważne i potrzebne. Życzę sobie i Wam, żebyście przez cały 2024 rok przeżywali powieści tak, jak ja przeżywałam „19 stopni”. Proszę, przeczytajcie tę historię. Warto, to za mało powiedziane…



Wasza Aleksandra